Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

Bang, bang, rozbity bank

Kochani, zabawa w łapanie licznika 50000 u mnie dobiegła końca, bank został rozbity, co mnie bardzo cieszy.
 
 
Dwie osoby przysłały mi maile ze zrzutem ekranu i obie zostaną nagrodzone:
 
 
Zostały tylko poproszone o cierpliwość, żebym mogła udziergać drugi komplecik, gdyż nie chcę robić między nimi losowania tego, który jest już gotowy. Oba pokażę, jak tylko dotrą do adresatek. Wszystkim, którzy się zgłosili bardzo dziękuję za zainteresowanie. Zapewniam, że niedługo kolejna zabawa, jak tylko znów udziergam coś do oddania.  =)

sobota, 23 marca 2013

Iris folding na Wielkanoc

Jeśli nie przekonałam Was do techniki iris folding przed Bożym Narodzeniem, to spróbuję jeszcze raz, tym razem przed Wielkanocą. ^^
 
Oto moje obrazki z wielkanocnymi motywami świątecznymi:
 




Oraz wzory dla Was, wygrzebane na chomikuj.pl, z których korzystałam:
 




 
Spróbujcie tej dziecinnie prostej zabawy z papierem - bibułą, wycinanką, blokiem z kolorowym papierem, papierem dekoracyjnym, czy chociażby szerszą wstążką. Tu liczy się Wasza odwaga i kreatywność. Oczywiście można łączyć materiały. Sztuka polega na takim połączeniu, aby elementy pasowały do siebie jak najlepiej i dały się równo przykleić, a po przyklejeniu tworzyły jak najbardziej płaską powierzchnię. Eksperymentujcie, bo ja wszystkiego nie próbowałam, tylko bloków technicznych i rysunkowych - białych i kolorowych, bo w nich czuję się najpewniej. =)
 
Wszelkie informacje na temat techniki w linkach tutaj.
Polecam.  =)

czwartek, 14 marca 2013

Wyniki szydełkowego candy

Dziękuję Wam kochane moje za udział w kolejnej blogowej zabawie u mnie. Znów było wyzwaniowo, kameralnie i ekscytująco. ^^
 
Już spełnienie trzech prościutkich warunków zabawy było nie lada wyzwaniem, stąd tylko lub aż 14 przyjętych zgłoszeń i propozycji na szydełkowe marzenia:
 

Komisja przedebatowała niesamowite pomysły, jednak jeden skończył się wielką burzą mózgów, no bo co to jest...

 
???
 
Gdyby to marzenie trzeba było spełnić, musiałaby interweniować chyba wróżka, bo każdy miał inne skojarzenia i zupełnie inaczej widział efekt, stąd jednogłośnie nagroda
 
 
pofrunie czym prędzej do Beaty, autorki tego niezwykłego pomysłu, z bloga szczęśliwy zakątek.
 
Gratulacje! Czekam na adres do wysyłki!
Mój adres mailowy w pasku bocznym.  =)
 
Będziesz musiała, Kochana sama spróbować swoich sił, aby spełnić to marzenie, bo  ja wymiękam. Myślę, że gazetka bardzo Ci w tym pomoże. ^^

piątek, 16 listopada 2012

Przygoda z iris folding

Kochani, dzisiaj, kiedy już wiem, że wszystko co pokażę, jest już u osób obdarowanych, pokażę z bliska kilka obrazków zrobionych metodą iris folding. Robiłam je pierwszy raz w życiu i nie są idealne, ale myślę, że mogą troszkę zainspirować Was do nowych papierowych poszukiwań i odkryć.
 
Najpierw słów kilka o samej technice iris folding. Żeby ją Wam przybliżyć, zacytuję najprzystępniejszy opis po polsku jaki znalazłam w Internecie:
 
Iris to tęczówka oka lub przysłona w aparacie fotograficznym. Dekoracyjna technika iris folding pozwala uzyskać z papieru efekt kojarzący się z jednym i drugim znaczeniem tego słowa. Technika ta pochodzi z Holandii i polega na naklejaniu na podkład pasków papieru na zakładkę (folding to zakładanie, plisowanie) według przygotowanego wcześniej spiralnego wzoru. Metoda ta pozwala stworzyć obrazki przypominające papierową mozaikę. Do wykonania pracy potrzebny jest karton z rozrysowanym na nim wzorem, który posłuży jako podkład do naklejania pasków, kolorowy lub wzorzysty papier, karton z wyciętym w nim kształtem nadającym pracy zaplanowany ostateczny wygląd oraz nożyk i linijka do cięcia pasków. Bardzo dobry będzie do tego celu któryś z noży segmentowych z ostrzem 9mm. Przygotowane paski dobrze jest zagiąć wzdłuż na połowę. Dzięki temu efekt dekoracyjny będzie lepszy niż w przypadku pojedynczego paska. Można je skleić, aby się nie rozkładały. Paski te powinny być na tyle długie, aby w momencie przyłożenia do szablonu sięgały od brzegu do brzegu kartonu. Na kartonie odrysowujemy kontur wzoru i wycinamy środek. Pod tak przygotowany kartonik podkładamy wydrukowany wzór i naklejamy paski według widocznej na wzorze kolejności, w ten sposób by zagięty brzeg każdego paska był zwrócony do wewnątrz obrazka. Czynność tę powtarzamy aż do zaklejenia całego wzoru. Następnie na spodnią stronę gotowego obrazka doklejamy „plecy” czyli kartonik w takim samym kolorze, jak kartonik z wyciętym konturem i ... mamy gotowy obrazek. Jeżeli wykonany wzór chcemy wykorzystać do większej całości, kartonika nie musimy już podklejać od spodu, wystarczy, że nakleimy go w wybranym miejscu. Wzory można zmniejszać lub zwiększać np. na ksero i w ten sposób modyfikować wielkość swojej pracy.  [źródło]
 
Po dokładne, obrazkowe tutoriale odsyłam w te kilka miejsc:
- tutaj - najprostszy,
- tutaj - średni,
- tutaj - najtrudniejszy, kreatywny. 
 
Oto moje dzieła z wykorzystanie tej techniki:
 
- motyl:

- koniczynka:


- jabłko:


- oraz serce:

 
Nie trzymałam się do końca zasad. Nie zginałam pasków papieru, bo nie mam pomysłu na składanie ich równo na pół, to po pierwsze, Po drugie wydawało mi się to jakimś niepotrzebnym w sumie marnotrawstwem papieru i dodatkowym zachodem, który sprawia, że obrazek na końcu był jakiś taki za mocno "napuchnięty", a przez to nierówny i trudny do oprawienia. Przez to, że zawsze miałam kłopot z wyobraźnią przestrzenną, nie do końca poradziłam sobie też z odczytywaniem wzorów i ich odbijaniem. Sama technika jest troszkę pracochłonna, ale efekt mi się bardzo podoba, no i wszystko jest z mojego ukochanego papieru. Na pewno wrócę do tej techniki jeszcze i powalczę z innymi wzorami. Polecam. =)
 
Na koniec oczywiście troszkę chwalipięctwa. Oto moja słodka nagroda z candy na blogu Scrapki Iwony:
 

Częścią niespodzianki były także digi-stempelki, które możecie zobaczyć na blogu u Iwonki tutaj. Mam swój śliczny kalendarzyk na kolejny rok i może w końcu zacznę doganiać ze swoimi pomysłami dobę, która niezmiennie chce być stanowczo za krótka i mieć tylko 24 godziny. Przydasie puszczam w ruch, żeby zdążyć z kartkami świątecznymi w tym roku od zaraz. W ogóle to strasznie chciałabym mieć już jakąś dekorację świąteczną. Tymczasem dziękuję Iwonce za zabawę i słodką niespodziankę. Uśmiechu Basi, Słoneczka, którego rączka mnie wylosowała, nigdy nie zapomnę. Całuski dla Was dziewczyny. =* =* Zerknijcie, moi mili na świąteczne zawieszki autorstwa Iwonki, na które zachorowałam.
 
A to nie koniec słodyczy, gdyż przyfrunęła do mnie paczuszka od Zuzi, która dzielnie prowadzi bloga Najra-Art:


Zuzia potrafi wyczarować piękne i ślicznie pachnące świeczuszki, także wyglądające jak szklaneczka coli i ciasteczko, a tak naprawdę o zapachu kawy i poziomki. Mniam:


Konikiem Zuzi jest jednak niezwykle delikatna i kobieca biżuteria:

 
Mogę w takiej nawet spać. Kolory od kakaowego, przez kawowy, do cappucino skradły moje serducho. Dziękuję Zuziu za pełną inspirującej i czarującej słodyczy paczuszkę w ramach zabawy "podaj-dalej". =*
 
Na moim blogu też była ogłoszona taka zabawa. Zapisały się na nią cztery osoby, ale jedna uparcie do dziś nie przysłała mi adresu, choć się o niego upominałam. Uznałam, że zrezygnowała z zabawy, dlatego listę uznaję za zamkniętą i zabieram się za tworzenie paczuszek, gdyż tak jak obiecałam będą one miały charakter świąteczny i przed świętami zostaną wysłane do Wioletki, Zuzi i Karolinki.
 
Przypominam też o głosowaniu na niezwykłości rękodzielnicze, gdzie można oddać głos między innymi na mojego motylka kanzashi - klik.  =)

niedziela, 28 października 2012

Nasze małe święto

Kochani nadeszła wiekopomna chwila, aby podsumować pierwszą zabawę na tym blogu, czyli Konkurs słoiczkowy i wskazać laureatów. =)
 
Swoje propozycje zgłosiło 18 osób:
 
1. KaoriArt - ozdoba - lampion
2. Beata Kubik - sok z cytryny
3. Agnieszka - ogórki z czosnkiem
4. ania – ''chruściki''
5. Beata Rogóż - domowy miód – brak banera
6. Artist - pachnący zestaw kwiatów i przypraw
7. pieknidelko - wszystkie piękne chwile
8. najra88 - czas, czas dla najbliższych
9. qbritneyq - pachnące różności pod siateczkową "czapeczką"
10. raeszka - czarodziejski słoik z kulinarnymi pomysłami
11. Anka - przyprawa ziołowa
12. tynka - "smaki jesieni"
13. sosnowygaik - patisony marynowane
14. pomieszane-poplatane - słoiczki na zapasy
15. Monique - szklane kamyczki - brak zwrotnego linka do bloga i banera
16. Alicja - marmolada z jabłek
17. Ma_niusia - Kalendarz Adwentowy
18. Trojada - skarbonka na skarby
Starałam się na bieżąco przygotowywać losy i zbierać je w słoiczku. Nawet te, które nie spełniły wszystkich warunków. Wyglądały dziś one razem tak:
 

Wasze propozycje moja rodzinka miała zobaczyć dziś pierwszy raz w ramach deseru po obiedzie, ale przez przestawienie zegarów w nocy czas się wszystkim strasznie od rana dłużył, więc zgodziłam się, aby przeprowadzili debatę w ramach rozruszania na drugie śniadanie. Oto zwycięskie losy:


Wybór był totalnie subiektywny, ponieważ każdy z domowników wśród propozycji szukał tego, co sam chciałby mieć w słoiczku. Absolutnie każdy chciał mieć w słoiczku czas, zwłaszcza ten, którego ciągle w zabieganym życiu mamy za mało, czyli czas dla siebie i bliskich. Ta propozycja jednogłośnie została uznana za zwycięską. Głosy otrzymały także propozycje zatrzymania w słoiczku wszystkich pięknych chwil, jako alternatywa dla albumów ze zdjęciami, Kalendarz Adwentowy, na który sami byśmy pewnie nigdy nie wpadli oraz propozycja magicznego słoiczka z propozycjami dań, który pomógłby nam decydować, co będziemy przygotowywać i jeść, bo z tym zawsze jest dylemat w domu. Nagrodzone propozycje należą zaś do:

 
Nagroda główna poleci do "najra88", czyli do Zuzi:
 
 
Nagrody pocieszenia do: "pieknidelko" (Basia), "Ma_niusia" (Ania) i "raeszka" (Agnieszka):
 
 
Gratuluję kochane! Mam nadzieję, że nic nie poplątałam. Wszystkim dziękuję za udział i zachęcam do dalszego odwiedzania mojego bloga, bo to dopiero pierwsza zabawa, a ciekawe inspiracje możecie tu znaleźć codziennie. Czekam na maile od laureatek z adresem do wysyłki. Mój adres w pasku bocznym. Tylko od Was zależy, jak szybko nagrody zapukają do Waszych drzwi. =)
 
Dziś miły dzień także dla mnie, ponieważ moje sówki:
 
 
dzisiaj właśnie zostały laureatkami nagrody w "Konkursie roczkowym" u Arendil. To moja pierwsza nagroda skierowana dla konkretnego rękodzieła. Cudowne uczucie, które motywuje, aby dalej odkrywać, tworzyć i obdarowywać innych. Dziękuję. Jestem bardzo szczęśliwa, ale jakże tu nie być szczęśliwym na blogu o tysiącu powodów do szczęścia.  =)

Masa różności

Wiem kochani, że są wśród Was osoby, które bardzo lubią masą solną i są z nią zaprzyjaźnieni na dobre jak Wioletka z bloga Rękodzieło-art. Chcę jednak zachęcić Was do odkrywania także innych mas, jak pasta modelarska czy masa cukrowa. Pokażę Wam jak się nimi można bawić. =)
 
Najpierw słów kilka o białej paście modelarskiej:
 

Produkt nie jest polski. Z etykietki możemy się dowiedzieć, że nasze dzieło samo się utwardzi w ciągu 24 godzin w temperaturze pokojowej i będziemy mogli je dowolnie ozdobić, w tym pomalować i polakierować. Fakty sa jednak takie, że masa jest bardzo wilgotna, brudzi, dziwnie pachnie i strasznie się lepi, tak że trudno z niej coś uformować. Próbowałam ją wałkować i szło fatalnie przez jej lepkość. Próbowałam wycinać kształty foremkami i miałam problemy z wyciągnięciem literek z formy przez lepkość masy oczywiście:


Po odczekaniu doby i stwierdzeniu, że literki nie schną, a miejsce pod nimi jest wilgotne, włożyłam je do piecyka, nastawiłam na 75 stopni, odczekałam 10 minut, wyjęłam, przesunęłam na suche miejsca literki, znów włożyłam do piecyka na 10 minut. Pomogło. Po 10 minutach wystygły i były w końcu suche. Nie zmieniły wielkości, kształtu, koloru ani zapachu podczas suszenia. Sprawdziłam - literki dały się po wszystkim pomalować i ozdobić:


Masę polecam cierpliwym i posiadającym piecyk do podsuszenia wyrobów. Nie polecam do zabawy z dziećmi, szczególnie małymi, bo to chemia.

Myślę, że o wiele ciekawszą masą jest masa cukrowa, którą polecam właśnie do zabawy z dziećmi. Najlepszy, sprawdzony przepis na nią, jaki znam, jest na odwrocie opakowania glukozy, którą do tej masy musimy zakupić:


Oprócz glukozy będziecie potrzebowali:
- opakowanie cukru pudru,
- dowolną galaretkę, najlepiej w smaku i kolorze, który się lubi,
- żelatynę spożywczą,
- oraz mąkę ziemniaczaną:


Masę tą wykonuje się odmierzając odpowiednią ilość glukozy i cukru pudru do miski, rozpuszczając trochę galaretki w odrobinie wrzątku, rozpuszczając trochę żelatyny w odrobinie wrzątku:


Wlewając składniki rozpuszczone do przesianych i wymieszanych składników suchych:


Dokładnym wymieszaniu, podsypywaniu cukrem pudrem i wyrabianiu ciasta, aż osiągnie sprężystą konsystencję:


Wtedy posypuje się stolnicę mąką ziemniaczaną, wałkuje kawałki masy cukrowej i wycina kształty dowolnymi foremkami:


Z proporcji na opakowaniu glukozy masy wychodzi całkiem sporo. Cudaczki schną dość szybko w temperaturze pokojowej. Trzeba je suszyć w suchym pojemniku o gładkim dnie i nie kłaść jednego na drugim. Polecam pudełka po czekoladkach, bo pojemnik musi być nakryty, aby cudaczki nie miały kontaktu z kurzem. Nie można ich dosuszać w piekarniku, bo na powrót miękną. Są wrażliwe na wilgoć, dlatego trzeba je przechowywać z dala od niej. Im cieńsze je wytniemy, tym będą bardziej kruche. Są w całości tworzone z produktów jadalnych i ładnie pachną, więc można je śmiało zjeść:


Smacznego. Polecam i dobrej zabawy życzę.  =)

Ps. W komentarzu padło pytanie, czy masą cukrową można ozdobić tort? I tak i nie. Tak, bo na upartego to wszystkim przeciez można, ale masy cukrowej na tort nie polecam, gdyż tak jak pisałam szkodzi jej wilgoć. Musielibyśmy ją kłaść na suchy blat ciasta, a przecież chyba chcielibyśmy, aby na cieście była jednak jakaś masa. Pamiętajcie jedno - masa cukrowa to nie jest to samo co lukier plastyczny, choć ma podobne składniki. Do lukru nie dodaje się galaretki i barwi się go sztucznymi barwnikami:


Znam dwie wersje lukru plastycznego, ale żadnej z nich nie testowałam, bo nie miałam jeszcze takiej potrzeby. Jeśli ktoś jednak potrzebuje, to proszę bardzo.

Lukier plastyczny
Wersja A:

- 80 dag cukru pudru

- 3 łyżeczki glukozy

- 3 łyżeczki żelatyny

- 50 ml gorącej wody

Do szklanki nalać ok. 50 ml gorącej wody. Do gorącej wody dodać żelatynę i dokładnie mieszać aż się rozpuści. Następnie dodać glukozę i też mieszać. Na stolnicę wysypać trochę cukru pudru (tak ze 3 szklanki) i wlewać powoli żelatynę. Mieszać, a jak już złapie troszkę cukru pudru, to zacząć zagniatać. Zagniatać dosypując puder. Masa bez problemu wchłonie cały przygotowany cukier puder (a przynajmniej powinna, dlatego cukier należy dodawać partiami). Gotową masę można barwić barwnikami spożywczymi. Masę wałkuje się najlepiej na blacie posmarowanym lekko olejem. Drugi sposób to wałkowanie na blacie omączonym np. mąką ziemniaczaną. Niewykorzystaną masę możecie trzymać w szczelnie zamkniętym woreczku foliowym w lodówce i wykorzystać przy kolejnej okazji (po prostu trzeba ją ogrzać w dłoniach przed ponownym użyciem. To jak z plasteliną/modeliną - trzeba lukier ugrzać i wyrobić na nowo, by był plastyczny.
Wersja B:

- 80 dag cukru pudru

- 10 dag glukozy (w płynie lub w proszku)

- 4 łyżeczki żelatyny

- 70 ml wody
Żelatynę moczyć w wodzie ciągle mieszając aż się rozpuści. Postawić naczynie z rozpuszczoną żelatyną nad parą wodną lub na gazie i dodać glukozę. Ciągle mieszać syrop uważając aby się NIE ZAGOTOWAŁ. Jak się zagotuje, wywalić do kosza i zacząć jeszcze raz. Kiedy syrop ostygnie, ale nie całkowicie, stopniowo dosypywać przesiany cukier puder ciągle mieszając. Nie koniecznie trzeba dodawać cały cukier, trzeba wyczuć ten moment, kiedy należny przestać go dodawać. Dużo zależy od jakości cukru pudru. Można dodać kilka kropelek aromatu do ciast np. migdałowy, waniliowy lub pomarańczowy (wg. upodobań). Wyrabiać, aż masa będzie miała konsystencję plasteliny. Blat lekko posypać mąką ziemniaczaną i wałkować masę podsypując tą mąką tak, aby masa nie przyklejała się do blatu. Rozwałkowaną masę zwinąć na wałek lub układając na przedramieniu przenieść na tort posmarowany masą na bazie masła, dopasować rękami i obkroić niepotrzebne boki. Masa zrobiona z podanych składników wystarcza na pokrycie dużego tortu o średnicy 30 cm. i jeszcze zostanie na ozdoby. Masa jest śnieżnobiała, przez co można ją dowolnie barwić, najlepiej dobrymi barwnikami w proszku lub w paście. Robi się ją około 5 - 10 minut. Koszt takiej masy jest nieduży. Masę można przechwytywać szczelnie zamkniętą w lodówce, a potem przed nałożeniem na tort wstawić na kilka sekund do mikrofalówki, ponownie ugniatać i rozwałkować. Masa nadaje się na zrobienie ozdób, które można przechowywać naprawdę bardzo długo.

sobota, 29 września 2012

Świat okiem Mikusia

Witam Państwa bardzo uprzejmie. Nazywam się Mikuś, jestem kotem i opowiem krótko o sobie. Oto mój mały świat, czyli kawałeczek ogrodu, gdzie chadzam swoimi ścieżkami:
 

oraz dom, w którym jestem u siebie:


Kocie chrupki są ok, ale już nie na moje zęby - królestwo za te długie kluski, które ubóstwiam:


Lubię zabawę, zwłaszcza w detektywa, bo ma w programie skradanie:


Ja widzę, nawet jak nie paczę:


Zdarzają mi się sny na jawie:



Miewam trudne dni i bywam na "nie":


Ale Słoneczko i tak mnie kocha i ja Je też <3 :


Czy ktoś z Państwa w to wątpi?

piątek, 28 września 2012

Powitanie jesieni

Jesień w tym roku  została powitana u nas w domu po królewsku. Od wczoraj drzwi wejściowe zdobi i zaprasza gości do środka cudowny jesienny wianuszek:
 

Prawda, że wspaniały? To nagroda, która stała się moim udziałem dzięki blogowi "Zastygła Natura". Dziękuję Oli za zorganizowaną zabawę i wielką radość, która stała się udziałem mojego domu. Domownicy dotykali, wąchali i chcieli zjeść jabłka, nie wierząc że się nie da. ^^ Myślę, że taki pełen jesiennego ciepła wianuszek to doskonały pomysł na oryginalny jesienny prezent. Zainteresowanych bliższym zapoznaniem z wianuszkową ofertą odsyłam na blog oraz do sklepu internetowego sklep.zastygla-natura.biz/.
 
Zainspirowana przez blog i kompozycje Oli oraz niezwykłe rękodzieła jesienne zauważone na blogu Rękodzieło-art u Wioletki postanowiłam spróbować swoich sił w tworzeniu sezonowych dekoracji i oto mój handmade'owy wianuszek jesienny, który wisi po wewnętrznej stronie drzwi wyjściowych i dziękuje za odwiedziny:
 


Powstał on z wszelkich dostępnych na tą chwilę materiałów: gotowej bluszczowej bazy wiankowej z corocznej świątecznej dekoracji drzwiowej z przymocowaną na stałe tasiemkową zawieszką, z suszek oraz świeżych, kolorowych już liści forsycji z mojego ogrodu, które połączyła ze sobą zwykła, ciemnozielona nić:



Moja baza wiankowa powstała z cienkich, elastycznych, pozbawionych liści, pędów bluszczu pospolitego, który zaprzyjaźnił się bardzo mocno z najstarszą jabłonką w naszym ogrodzie dobrych kilka lat temu:

 
W wolnej chwili możecie sobie zrobić taką praktyczną bazę, która będzie Wam długo służyła. Wykonać ją można chociażby ze splecionego drutu, ale nic nie zastąpi naturalnego uroku gałązek. Pamiętajcie tylko, że bluszcz pospolity w lasach jest chroniony.  =)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...