Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drut. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drut. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 września 2012

Powitanie jesieni

Jesień w tym roku  została powitana u nas w domu po królewsku. Od wczoraj drzwi wejściowe zdobi i zaprasza gości do środka cudowny jesienny wianuszek:
 

Prawda, że wspaniały? To nagroda, która stała się moim udziałem dzięki blogowi "Zastygła Natura". Dziękuję Oli za zorganizowaną zabawę i wielką radość, która stała się udziałem mojego domu. Domownicy dotykali, wąchali i chcieli zjeść jabłka, nie wierząc że się nie da. ^^ Myślę, że taki pełen jesiennego ciepła wianuszek to doskonały pomysł na oryginalny jesienny prezent. Zainteresowanych bliższym zapoznaniem z wianuszkową ofertą odsyłam na blog oraz do sklepu internetowego sklep.zastygla-natura.biz/.
 
Zainspirowana przez blog i kompozycje Oli oraz niezwykłe rękodzieła jesienne zauważone na blogu Rękodzieło-art u Wioletki postanowiłam spróbować swoich sił w tworzeniu sezonowych dekoracji i oto mój handmade'owy wianuszek jesienny, który wisi po wewnętrznej stronie drzwi wyjściowych i dziękuje za odwiedziny:
 


Powstał on z wszelkich dostępnych na tą chwilę materiałów: gotowej bluszczowej bazy wiankowej z corocznej świątecznej dekoracji drzwiowej z przymocowaną na stałe tasiemkową zawieszką, z suszek oraz świeżych, kolorowych już liści forsycji z mojego ogrodu, które połączyła ze sobą zwykła, ciemnozielona nić:



Moja baza wiankowa powstała z cienkich, elastycznych, pozbawionych liści, pędów bluszczu pospolitego, który zaprzyjaźnił się bardzo mocno z najstarszą jabłonką w naszym ogrodzie dobrych kilka lat temu:

 
W wolnej chwili możecie sobie zrobić taką praktyczną bazę, która będzie Wam długo służyła. Wykonać ją można chociażby ze splecionego drutu, ale nic nie zastąpi naturalnego uroku gałązek. Pamiętajcie tylko, że bluszcz pospolity w lasach jest chroniony.  =)


czwartek, 27 września 2012

Słoiczki pełne magii

Jesień rozgościła się na dobre, także w naszym blogowym świecie. Na blogach królują jesienne kolory i dekoracje. Nasze domy wypełniają się jesiennymi zapachami. Ogrody, sady, pola, parki powoli pustoszeją. Wszędzie kolorowo i nastrojowo. Także u mnie, w domu, wokół niego, na blogu, ale i w duszy. Wszystko zwalnia obroty, przysypia. Jesień przywitała nas już pierwszym chłodem i przeziębieniami. Przyniosła jednak przede wszystkim dużo swoich różnorakich darów, które zapełnią nasze spiżarnie i ozdobią wnętrza. Powoli porządkujemy ogrody. Sezon zamykania skarbów w słoiczkach u mnie w domu już zakończony. Nic tak nie będzie smakować zimą, jak domowe przetwory robione z sercem przez nasze mamy, babcie, ciocie:
 

Słoiczki kryją wiele tajemnic i pyszności. Największe moje słoiczkowe odkrycie miało miejsce w Czechach, w jednym z supermarketów, gdzie robiłam niezbędne zakupy podczas kilkudniowego pobytu na Rock for People w Hradec Králové. Szukałam w sklepie półki z jogurtami, które uwielbiam i były mi do szczęścia na śniadanie niezbędnie potrzebne. Ku memu wielkiemu zdziwieniu czekał tam na mnie w sklepie calutki regał pełen słoiczków z jogurtem w środku ze sporym ich wyborem:


Jadłam i śmiałam się, co też do głowy naszym sąsiadom przyszło, żeby jogurt w słoiczkach zamykać. Oj dużo ich zjadłam, świeżutkich donatów, których wybór był po prostu szalony, zresztą też:


Cudnie się ze sobą komponowały. To moje baaardzo przyjemne wspomnienie z Czech. ^^

Do Polski udało mi się przywieźć tylko jeden taki słoiczek, ale już bez zawartości pierwotnej, tylko wypełniony różnymi drobnymi pamiątkami z zagranicy. Do niedawna służył on jako pojemniczek przydasiowy. Obecnie szukam dla niego nowego zastosowania. Może będzie to moje pierwsze słoiczkowe decu? Kto wie... =)

Zawsze chciałam zamknąć w słoiczku trochę światła i ciepła. Udało mi się to ostatnio, kiedy na blogu Wioletki zobaczyłam post z pragnieniem posiadania słoiczkowego lampiona oraz post ze zrealizowanym marzeniem o nim. Od razu wzięłam się do pracy i stworzyłam sobie takie cudeńko. Cały proces tworzenia uwieczniłam, gdyby ktoś chciał się zainspirować. Zapraszam więc na fotorelację ze słoiczkowego DIY.

Na lampion wybrałam słoiczek szeroki, aby wygodnie było mi w nim ręką wszystko poukładać. Dno wyłożyłam zasuszonym mchem. Świeczkę oddzieliłam od dekoracji szklaną podstawką. Jako dekoracji użyłam zasuszonych szyszek, orzecha włoskiego, liści, kawałka drewna i gipsówki:


Przygotowałam kawałek grubego druta, który wygięłam szczypcami i nadałam mu kształt wyginając na słoiczku od kawy:


Ucięłam kawałek szerokiej koronki długości obwodu słoika w najszerszym miejscu i zszyłam go na lewej stronie:


Do drucika przywiązałam podwójną pętelka kawałek grubego sznurka i przywiązałam całość do słoika wokół jego szyjki na porządny guz:


Ucięłam kawałek tasiemki i zabezpieczyłam poprzez stopienie jej końce, aby się nie strzępiła:


Na słoiczek naciągnęłam wywróconą na prawą stronę koronkę i obwiązałam ją wokół słoiczka tasiemką:


Uchwyt z drucika jest tak mocny, że można trzymając za niego przenosić latarenkę, kiedy świeczka się nie pali. Jest on tak zamocowany, że składa się wygodnie i lekko, kiedy świeczka się pali i roztacza magiczne światło i ciepło wieczorem:


A jakie jest miejsce słoiczków w Waszym życiu, kochani? Opowiedzcie o ich zawartości. W kolejnym poście czeka na Was słoiczkowy konkurs z nagrodami.  =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...