Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 listopada 2012

Świąteczny obiad

Jest takie magiczne miejsce u mnie w domu, które ożywa chłodna pora roku. To spiżarka. Na półeczkach w rządeczkach mieszkają tam przetworki maści wszelakiej. Wśród nich buraczki:
 
 
Buraki w occie na zimę
 
Gotujemy buraki w całości, do miękkości ok. 40-50 minut, w zależności od wielkości. Obieramy i kroimy na mniejsze cząstki - 2, 4, zależy od wielkości buraków. Nakładamy do litrowych słoików. Odmierzamy po 2 łyżki octu do każdego słoika i po 1 łyżce cukru kryształu. Dopełniamy zimną wodą. Gotujemy 15-20 minut. Dla lepszego zassania pokrywek po zagotowaniu słoiki wyciągając przewracamy i stawiamy na 10-15 minut do góry dnem. Przechowujemy w ciemnym, chłodnym miejscu.
 
Takie buraczki są idealne na barszczyk:
 
Świąteczny barszcz czerwony
 
2 l wody przegotować. Dodać 1 dużą pokrojoną marchewkę, 1 pietruszkę, kawałek selera, słoiczek buraków w occie, 1 łyżkę oleju, 2 łyżki Kucharka, płaską łyżeczkę soli, szczyptę pieprzu, listek laurowy, 2 ziarenka ziela angielskiego oraz kilka grzybków, najlepiej suszonych. Gotować 0,5 h.
 
A barszczyk będzie wyjątkowy, kiedy podamy go z kruchutkimi pasztecikami:
 
Paszteciki kruche z nadzieniem grzybowym
 
Składniki farszu w wersji świątecznej:
- 1,5 kg kiszonej kapusty ugotowanej z 20-30 dkg grzybów
- 1 jajko
- sól i pieprz do smaku
- 1 zesmażona cebula
- 1 łyżka bułki tartej
 
Przygotowując farsz należy zgotować kiszona kapustę i grzyby, następnie dodać pozostałe składniki. Po ostygnięciu można dodatkowo drobniej posiekać farsz przed nakładaniem, jeśli się woli taki. W wersji lżejszej można zrobić farsz z samych grzybków, bez kapusty:
 

Dobrze jest od razu po przygotowaniu podzielić farsz na pół, co ułatwi potem pracę:


Składniki ciasta:
- 40 dkg mąki
- 15 dkg margaryny
- 15 dkg smalcu
- 3 dkg drożdży
- 1 łyżeczka soli
- 3 jajka (2 żółtka + 1 całe)
- 3 łyżki śmietany

Na stolnicy utrzeć rękoma mąkę, smalec, margarynę, sól. Dodać utarte drożdże ze śmietaną i jajkami. Ciasto po wyrobieniu podzielić na pół. Rozwałkować i wykroić najlepiej radełkiem mniej więcej kwadraty dzieląc płat ciasta na 9 części:



Połowę farszu rozkładamy na 9 przygotowanych części:


Każdy zwijamy zaczynając tak:


A na końcu zwijając boki delikatnie do środka:

 
Oczywiście nie staramy się na siłę, aby pasztecik był idealny. Grunt, żeby farsz nie wystawał, a widoczne złożenie było od spodu podczas wypieku:
 

Paszteciki pieczemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia:


Pamiętać musimy o odstępach, aby paszteciki mogły trochę urosnąć i o posmarowaniu ich wierzchu roztrzepanym jajkiem:


Paszteciki rosną po przygotowaniu jeszcze na blaszce 30 – 40 minut. Dobrze jest postawić je na garnku z ciepłą wodą, która ogrzeje nie tylko paszteciki, ale i blaszkę przed pieczeniem:



Paszteciki wstawiamy do nienagrzanego piekarnika bez termoobiegu i pieczemy 30 – 35 minut w temperaturze 175 ºC:



W przekroju wyglądają po upieczeniu bardzo apetycznie:

 
Oczywiście polecam i deser. Najlepiej lekkie, wyjątkowo słodkie i czekoladowe ciasto tortowe w wersji stracciatella, czyli z połową startej, gorzkiej czekolady w masie podstawowej i połową na wierzchu:
 
 
Mam nadzieję, że przepisy zainspirują Was świątecznie. Oglądając wiele blogów czuję, jakby święta były już na dobre.  =) Ja walczę póki co z rozkładającym mnie choróbskiem i dobijającą niemocą twórczą. Po dniu u lekarza, na chemii, w łóżku, z pękającą głową dziś mogę tylko polecić Wam unikanie deszczu, który robi z człowieka nieapetyczną marmoladę.

czwartek, 27 września 2012

Słoiczki pełne magii

Jesień rozgościła się na dobre, także w naszym blogowym świecie. Na blogach królują jesienne kolory i dekoracje. Nasze domy wypełniają się jesiennymi zapachami. Ogrody, sady, pola, parki powoli pustoszeją. Wszędzie kolorowo i nastrojowo. Także u mnie, w domu, wokół niego, na blogu, ale i w duszy. Wszystko zwalnia obroty, przysypia. Jesień przywitała nas już pierwszym chłodem i przeziębieniami. Przyniosła jednak przede wszystkim dużo swoich różnorakich darów, które zapełnią nasze spiżarnie i ozdobią wnętrza. Powoli porządkujemy ogrody. Sezon zamykania skarbów w słoiczkach u mnie w domu już zakończony. Nic tak nie będzie smakować zimą, jak domowe przetwory robione z sercem przez nasze mamy, babcie, ciocie:
 

Słoiczki kryją wiele tajemnic i pyszności. Największe moje słoiczkowe odkrycie miało miejsce w Czechach, w jednym z supermarketów, gdzie robiłam niezbędne zakupy podczas kilkudniowego pobytu na Rock for People w Hradec Králové. Szukałam w sklepie półki z jogurtami, które uwielbiam i były mi do szczęścia na śniadanie niezbędnie potrzebne. Ku memu wielkiemu zdziwieniu czekał tam na mnie w sklepie calutki regał pełen słoiczków z jogurtem w środku ze sporym ich wyborem:


Jadłam i śmiałam się, co też do głowy naszym sąsiadom przyszło, żeby jogurt w słoiczkach zamykać. Oj dużo ich zjadłam, świeżutkich donatów, których wybór był po prostu szalony, zresztą też:


Cudnie się ze sobą komponowały. To moje baaardzo przyjemne wspomnienie z Czech. ^^

Do Polski udało mi się przywieźć tylko jeden taki słoiczek, ale już bez zawartości pierwotnej, tylko wypełniony różnymi drobnymi pamiątkami z zagranicy. Do niedawna służył on jako pojemniczek przydasiowy. Obecnie szukam dla niego nowego zastosowania. Może będzie to moje pierwsze słoiczkowe decu? Kto wie... =)

Zawsze chciałam zamknąć w słoiczku trochę światła i ciepła. Udało mi się to ostatnio, kiedy na blogu Wioletki zobaczyłam post z pragnieniem posiadania słoiczkowego lampiona oraz post ze zrealizowanym marzeniem o nim. Od razu wzięłam się do pracy i stworzyłam sobie takie cudeńko. Cały proces tworzenia uwieczniłam, gdyby ktoś chciał się zainspirować. Zapraszam więc na fotorelację ze słoiczkowego DIY.

Na lampion wybrałam słoiczek szeroki, aby wygodnie było mi w nim ręką wszystko poukładać. Dno wyłożyłam zasuszonym mchem. Świeczkę oddzieliłam od dekoracji szklaną podstawką. Jako dekoracji użyłam zasuszonych szyszek, orzecha włoskiego, liści, kawałka drewna i gipsówki:


Przygotowałam kawałek grubego druta, który wygięłam szczypcami i nadałam mu kształt wyginając na słoiczku od kawy:


Ucięłam kawałek szerokiej koronki długości obwodu słoika w najszerszym miejscu i zszyłam go na lewej stronie:


Do drucika przywiązałam podwójną pętelka kawałek grubego sznurka i przywiązałam całość do słoika wokół jego szyjki na porządny guz:


Ucięłam kawałek tasiemki i zabezpieczyłam poprzez stopienie jej końce, aby się nie strzępiła:


Na słoiczek naciągnęłam wywróconą na prawą stronę koronkę i obwiązałam ją wokół słoiczka tasiemką:


Uchwyt z drucika jest tak mocny, że można trzymając za niego przenosić latarenkę, kiedy świeczka się nie pali. Jest on tak zamocowany, że składa się wygodnie i lekko, kiedy świeczka się pali i roztacza magiczne światło i ciepło wieczorem:


A jakie jest miejsce słoiczków w Waszym życiu, kochani? Opowiedzcie o ich zawartości. W kolejnym poście czeka na Was słoiczkowy konkurs z nagrodami.  =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...