Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 marca 2014

Trochę jesieni wiosną

Początek wiosny, jednak moja inspiracja jest jesienna.
Projekt blejtramu z tą paletą czekał na swoją realizację dokładnie pół roku.
Można powiedzieć, że "dojrzewał bardzo powoli":
 

Wykorzystałam własnoręcznie robione kwiaty:


Bardzo "soczyste" kolory:


Urocze naturalne dodatki w postaci ażurowych listków i piórka:


Wystąpiły papiery z kolekcji Bo Bunny Autumn Song, które jesienią gościły w   sklepiku scrapki.pl, ćwieki, które towarzyszyły tej kolekcji, taśmę washi oraz stemple "Illumination", stąd praca płynie do marcowej galerii:


Praca wykonana jest wokół tej energetycznej palety:

 
 
Zachęcam Was do eksperymentowania, zabawy w kreowanie,
niezależnie od pór roku, z potrzeby serca.
Cieszcie się kolorami, które są wokół Was.
Niech Was inspirują i napełniają pozytywną energią każdego dnia.  =)
 

czwartek, 14 listopada 2013

Zatrzymując czas

Zdjęcie, o którym pisałam niedawno otrzymało niezwykłą oprawę. Wyeksponowałam je na jesiennym blejtramie:
 



 
Lista wykorzystanych materiałów:
- dodatki papierowe - zdjęcie, tektura falista, papierowe wycinanki, kawałek starej książki i ozdobnego papieru oraz wydruk z cytatem,
- dodatki materiałowe - kawałek wstążeczki, koronki, jutowego worka, pociętego sznurka oraz szydełkowe kwiatuszki,
- dobrze wysuszone skarby nazbierane podczas jesiennych spacerów - nasiona, liście, kawałek kory, kapelusze żołędzi, szyszka, mech, piórko, trawki, gipsówka, kwiat.
 
Wszystko skomponowane według złotej myśli Jerzego Zamoyskiego "Drzewa nie istnieją osobno. Tym, co je łączy, to korzenie." Mnóstwo naturalnych, jesiennych barw i dodatków, listki z prawdziwych liści.

Moja pracę zgłaszam na wyzwania:

* Tydzień Inspiracji - Jesień:


* Wyzwanie nr 7 - "JESIEŃ":


* Kalendarzowa jesień:

 

poniedziałek, 14 października 2013

Jesień na blejtramie

Pierwszy raz pracowałam na podobraziu. Uwieczniłam to, co w tej chwili najmocniej mnie otacza, czyli piękna, ciepła jesień:
 

Cała praca wykonana wokół tej myśli:


Bohaterką jest piękna dama w kapeluszu na bazie potraktowanej rozwodnionymi mgiełkami:


Pod mgiełkami odbity wielokrotnie na pracy liściowy stempel potraktowany leciutko tuszami:


Na kapeluszu powycinane drukowane listki potraktowane złotym sprayem:



Suknia w kształcie liścia z gromady różnokolorowych liściowych scrapek oprószona sypkim brokatem:
 
 




 
Moją wersję złotej, polskiej jesieni pragnę zgłosić na wyzwania:
 
- Wyzwanie nr 29 - Z liściem - w GALERI RAE, gdyż praca jest bardzo liściasta, a najbardziej słodki jest ten prawdziwy żółty listek u dołu przywleczony ze spaceru:
 
 
 
- Wyzwanie jesienne w SCRAPPO, gdyż praca jest potraktowana wieloma mediami - farbą akrylową, tuszami, mazakami, kredkami, brokatami, a nawet sprayem:
 
 
 
- #21 Pożegnanie Jesieni w Craft-Szafie, gdyż w pracy użyłam na środku tła żółtą mgiełkę, żółte scrapki oraz żółty liść:
 
 

piątek, 27 września 2013

Jesienny notes

Spaceruję w wolnych chwilach po blogach, widzę piękne jesienne dekoracje i zazdroszczę. U mnie w tym roku brak czasu i sił ogranicza twórczość sezonową do minimum. Niedawno powstał notatnik inspirowany jesienną paletą:
 



 
Zainspirujcie się tymi barwami i weźcie udział w jesiennym wyzwaniu. Chętnie pooglądam Wasze scrapowe dzieła.  =)

wtorek, 3 września 2013

Jesień

W ogrodzie astry...
 
 
...gruszki, jabłka... 


..winogrona, maliny...

 
Jesień przyszła, jakoś tak niepostrzeżenie. Bardzo ładna i smaczna jesień. ^^
 
To, że postów nowych nie ma znaczy tylko tyle, że ja zapracowana jestem bardzo, bo a to remont...


...a to ciast pieczenie:

 
I potrzeba chwili, aby wszystko pokończyć i odsapnąć, zanim zacznie się coś nowego.  =)

poniedziałek, 29 października 2012

Ciepło jesieni

Skarby moje, dziś wielki dzień chwalenia się paczuszkami z Wymianki na jesienne dni... zorganizowanej przez Izabelę:
 

Nieskromnie pokażę najpierw, co przygotowałam dla mojej pary wymiankowej, czyli dla Moniki, która prowadzi stronę o swoim zaczarowanym świecie rzeczy, które kocha. Najpierw prezent główny, czyli obrazek "jabłko" stworzony metodą iris folding, filcowa biżuteria, inicjał z ozdobionej białej pasty modelarskiej, karteczka z moim motto, filcowa broszka-kwiat i kwiat z tkaniny, w kolorach, które lubi Monika, decu na liściu, decu podkładka-zawieszka oraz dwie sowie maskotki dla dwójki dzieciaczków Moniki:
 

Słodkości i przydasie: 


Na zdjęciu nie ma serwetek, bo mi umknęły. Starałam się zachować w prezencie kolorystykę i tematykę jesienną. Przyznam, że najtrudniej było mi zapakować delikatne i kruche drobiazgi. Sen z powiek spędzała mi myśl, czy paczuszka dojdzie na czas i czy choć trochę ucieszy Monikę i jej dzieciaczki.
 
Monika obdarowała mnie przesympatycznymi drobiazgami:


Dostałam piękne serwetki z motywami kwiatów, których będzie mi tak brakowało przez chłodne dni oraz cudną koralikową bransoletkę, która będzie teraz kompletem wraz z naszyjnikiem:


Urzekł mnie całkowicie ten bajecznie lawendowy koszyczek, dzięki któremu zachowam tegoroczne pachnące wspomnienia na zimowy czas:


Słodkości umilą mi czas tworzenia nowych rzeczy i będą motywowały do kończenia rozpoczętych:



Przyznam się Wam, że łezka mi się w oku zakręciła na widok tych bajecznych dzierganych kwiatuszków, które są dla mnie mistrzostwem świata oraz zestawik z szydełkiem do tego, abym spróbowała swoich sił:

 
Strasznie bym chciała się nauczyć choć troszkę, ale kompletnie nie wiem, od czego zacząć. Proszę Was o pomoc w tej sprawie. Jeśli ktoś mógłby podrzucić jakąś instrukcję, takie "abc dla zielonych" w temacie dziergania, to będę dozgonnie wdzięczna. Dla mnie jest to niesamowite wyzwanie na długie zimowe wieczory, które w tym roku przyszły szybciej, niż przewiduje kalendarz.
 
Dziękuję Izabeli za zorganizowanie wymianki jesiennej i okazję, aby poznać Monikę. Monice dziękuję za przemiłą paczuszkę, która była w 100% trafiona i bardzo mnie uszczęśliwiła. Całuski dla Was obu dziewczyny.  =* =*

czwartek, 11 października 2012

Przedświąteczne zapachy

Choć Boże Narodzenie za ponad dwa miesiące, już powoli pojawiają się pierwsze zwiastuny świątecznej gorączki. Pragnienie świąt budzi się wraz z pierwszymi konkretnymi chłodami, choć dopiero niedawno zaczęła się jesień. Jedne blogi żyją kolorowym jesiennym wyzwaniem, a inne już planują pierwsze świąteczne rękodzieła. Zrobiło się tak bajeczne kolorowo i wesoło. Przyznam się Wam dzisiaj, że i u mnie powstało pierwsze świąteczne dzieło. Troszkę nieplanowo, bo po prostu potrzebowałam jakiegoś wzoru w kolorze szarym, srebrnym, ale to tak na już i padło na gwiazdki, bo tylko je miałam w tej gamie kolorystycznej. Jeszcze Wam tej podkładki nie pokażę, bo nie skończyłam jej, ale wkrótce się pochwalę całym kompletem decu różności, które ćwiczę dzielnie, co wcale takie proste nie jest, za to bardzo czasochłonne. Oczywiście decu to tylko jedna z tysiąca rzeczy, które robię jednocześnie, bo inaczej nie umiem. Moje motto rękodzielnicze jest proste i szczere do bólu:
 
Robienie jednej rzeczy na raz, to strata czasu.
 
Jak mi w głowie zapala się lampka z nowym pomysłem, to mnie nosi i zamiast kończyć coś, co dopiero zaczęłam, zaczynam robić coś nowego. Ktoś już kiedyś ujął to bardzo zgrabnie:
 
Inspiracja nie znosi długich zaręczyn, chce natychmiastowego ślubu z działaniem.[ Brendan Francis ]
 
W praktyce jest to uciążliwe dla mnie, ale ma tę dobrą stronę, że ja prędzej czy później kończę to, co zaczęłam, tylko wszystko robię na raty. Dobrnięcie do końca daje mi wiele satysfakcji i przynosi radość. Udaje mi się dotrzymać wszystkich terminów jak narazie, jeśli są konkretną datą. Staram się wszystko w miarę mieć przemyślane i zaplanowane, nawet zapisane, zwłaszcza kiedy zaczynam się gubić. Przez ostatnie dwa dni pisałam sobie listy, co ma się znaleźć w paczuszkach, które obecnie tworzę. Jest ich kilka, dokładnie to siedem, z czego trzy wymianki zbiorowe, a cztery prywatne. Do tego wykradam czas na kilka upominków, w tym te z zabawy "podaj dalej". Przez to piszę posty rzadziej, ale staram się Was bardziej zaintrygować. Chcę w tym miejscu bardzo Wam podziękować za ciepłe słowa o tym, że miło się Wam czyta, to co piszę. Mi się bardzo miło czyta Wasze komentarze. Tak jak to mówi motylek z paska bocznego - Wasze pomysły i komentarze mnie uskrzydlają. Bardzo Wam za nie dziękuję. Każde słowo od Was jest jak światełko na choince, które sprawia, że w serduchu jest cieplej i bardziej się wszystko chce, niż nie chce. =) Jakoś tak się przyjęło, że nie komentuję komentarzy u mnie, ale odwiedzam Wasze blogi i zostawiam Wam kilka słów. Dzięki temu wiem, co u Was słychać. Dziękuję też za wszystkie podrzucane linki - moja ciekawska natura sprawia, że wszędzie mnie pełno. ^^ Mnie można wszystkim zainteresować - trzeba tylko mieć na to jakieś dobre argumenty. Wasze blogi są pełne inspiracji, a dla mnie nowe inspiracje to jak głęboka woda, która pozwala wypłynąć w dal i poznać nowe lądy. =)
 
Bardzo mnie cieszy, że w moim słoiczkowym konkursie przybyły kolejne zgłoszenia i ciekawe pomysły:
 
 
Ogłoszenie wyników konkursu już za 17 dni. Komisja będzie mieć trudny wybór, bo pomysły bardzo różne, a co jeden to ciekawszy. Wśród tysiąca rzeczy, które u mnie "się robią", są maskotki - nagrody pocieszenia w konkursie, które się szyją. Zobaczycie je niebawem, a tymczasem "sprzedam" Wam pomysły na ozdoby, które są do wykonania na grubo przed świętami, czyli najlepiej teraz. =)
 
Po pierwsze chciałabym Was zachęcić do wysuszenia sobie owoców. Nie pytajcie mnie, które owoce się nadają, bo wszystkich, które Wam na myśl w tej chwili mogą przyjść, nie sprawdziłam, czy się nadają. Testowałam:
 
* gruszki:
 

* cytryny:


* limonki:


* pomarańcze i mandarynki:

 
Suszone plasterki owoców przy pomocy kleju zostały przytwierdzone do patyczków po szaszłykach i utworzyły barwne, pachnące bukiety, tyle że zdjęcie mi wsiąkło, więc spróbujcie uwierzyć, że takie były. Z suszeniem owoców to jest tak, że jest kilka zasad:
- im owoc mniej soczysty, tym bardziej się nadaje, bo żeby się efekt suszenia nie psuł (czytaj nie spleśniał), to cały sok musi wyparować z plasterka:
- plasterki nie mogą być za grube, bo się nie wysuszą dokładnie i się będą psuć:
- plasterki nie mogą być za cienkie, bo się bardzo poskręcają podczas suszenia i rozpadną na części po suszeniu:
- plasterki tym szybciej wysychają i są tym mniej poskręcane, im częściej się je przewraca podczas suszenia:
- dobrze jest je kroić bardzo ostrym nożem - wtedy są równe i ładniejsze po wysuszeniu - oraz odsączyć dokładnie na papierowym ręczniku przed położeniem na to miejsce, gdzie będą się suszyć:
- jest kilka sposobów suszenia:
1. w suszarce spożywczej, takiej od suszenia grzybów głównie,
2. w piekarniku na blaszce wyłożonej folią aluminiową w temperaturze ok. 100 stopni Celsjusza,
3. na grzejniku rozłożone na tekturce owiniętej folią aluminiową.
- sposoby suszenia można łączyć - ja np, najpierw podsuszyłam w piekarniku, żeby sok szybciej odparował, a potem powoli dosuszałam na grzejniku.
 
Dodatkowo do świątecznych bukietów polecam takie pachnące pręciki:
 
 
Te pręciki to patyczki szaszłykowe zanurzone w rzadkiej brei mączno-wodnej obtoczone w pachnących rzeczach znalezionych w kuchennych szafkach - w kawie, cynamonie, przyprawie do piernika...
 
Zachęcam Was do zbierania darów jesieni na spacerach, szczególnie tych, które nadają się do zasuszenia i wykorzystania w kompozycjach, zarówno jesiennych jak i tych świątecznych potem, szczególnie szyszek. Takie dobrze wysuszone dary jesieni przechowywać możemy w szczelnych słoikach i co roku wyciągać w czasie przygotowywania dekoracji:
 
 
Możecie przechowywać takie "suszki" osobno, albo jako gotową do wyłożenia mieszankę świąteczną:
 
 
W mojej mieszance są: szyszki, orzechy włoskie, orzechy laskowe, laski cynamonu, goździki, kawałki kory kokosa oraz plasterki pomarańczy posypane cynamonem. Z posypywaniem plasterków pomarańczy cynamonem trzeba pamiętać, że cynamonu nie można sypać na nie za dużo, bo ta przyprawa bardzo spowalnia proces suszenia i sprawia, że pomarańcze strasznie ciemnieją.
 
Robiąc przedświąteczne zakupy warto pamiętać o pachnących przyprawach, szczególnie o goździkach:
 
 
Pomarańcze udekorowane nimi roztaczają cudowny zapach w domu, a smakują bardzo ekscentrycznie kiedy przejdą ich aromatem:
 
 
Jeśli znajdziecie wolną chwilę w przedświątecznym czasie i najdzie Was ochota na cytrusy, to pomyślcie o mandarynkowych lampionach. Wybierzcie w sklepie ładne, duże mandarynki, ale nie przejrzałe zbytnio:
 

Sposób oszczędny, czyli taki, który pozwala otrzymać dwa lampiony z jednej mandarynki, polega na nacięciu ostrym, wąskim nożem mandarynki zygzakiem wokół owocu, tak oby ostrze dosięgało środka owocu:


Krok drugi polega na jak najdelikatniejszym rozerwaniu owocu na dwie części - dlatego tak ważne jest dokładne cięcie do samego środka - najlepiej nad miską, bo sok rozpryskuje się na sporą odległość:


Miąższ najłatwiej dokładnie usunąć łyżeczką:


Nie powinno zostać nic mokrego w skórce ani na skórce, a dodatkowo trzeba ją osuszyć papierowym ręcznikiem pocierając tak, aby nadać jej większy połysk:


Drugi sposób otrzymania lampionu - nieoszczędny, który pozwala otrzymać tylko jeden lampion z jednego owocu - polega na nadskubaniu skórki od strony ogonka (to bardzo ważne - inaczej będzie nam bardzo trudno go potem wyłyżeczkować) tak, jakbyśmy się dobierali do jajka na miękko:


Następnie ostrożnie trzeba wyłyżeczkować w nim miąższ:


Lampiony przed użyciem warto dobrze wysuszyć, aby się nie zaczęły psuć i dłużej cieszyły oko. Trzeba je umieścić na czymś co wchłonie ewentualną wilgoć, ale zarazem będzie proste, co sprawi, że potem lampiony będą prosto stały. Ja polecam powolne ich suszenie na grzejniku, gdzie rozkładam im gazetę:


Ze świeczuszkami w środku prezentują się tak:

 
Zapalone pokażę Wam dopiero na święta. Narazie się suszą. Robiłam je dzisiaj, specjalnie dla Was, żeby pokazać. =)
 
Na koniec chcę Wam pokazać nagrodę-niespodziankę, która stała się moim szczęśliwym losem w candy zorganizowanym na blogu zaczarowany świat:
 
 
To prześliczny, gruby, długi, koralikowy naszyjnik w odcieniach szarości wykończony ładnym, praktycznym zapięciem, który miał już swój debiut:
 
 
Strasznie się nim cieszę, bo takie koralikowe cuda mogłam dotąd podziwiać z daleka na blogach u przezdolnych dziewczyn, które potrafią takie rzeczy stworzyć i u szczęśliwców nimi obdarowanych. Zdjęcie nie oddaje jego misteryjności i uroku. Przyznaję, że nie miałam wcześniej żadnego naszyjnika, tylko srebrny i złoty łańcuszek, który i tak nosiłam pod bluzką. To mój pierwszy, który mogę nosić z dumą, czując się jak prawdziwa dama. Dziękuję całym serduchem organizatorce za candy i tą niezwykłą niespodziankę. Mam nadzieję, że nie zasypiecie mnie lawiną pytań, czemu na zdjęciu znów nie mam głowy. Wybaczcie, ale brat nie ma dla mnie teraz czasu, bo na dniach ma obronę licencjatu i tylko mu to w głowie. Ja to rozumiem i szanuję. Trzymam za niego kciuki i nie chcę go niepotrzebnie rozpraszać. Zdjęcie musiałam zrobić sobie sama. Obiecać mogę Wam, że w najbliższym czasie ogarnę trochę archiwum i pokażę Wam więcej zdjęć z moją głową w roli głównej. Cierpliwości, kochani.  =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...