Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rękodzieło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rękodzieło. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 marca 2013

Święta? Które święta?

Nie żebym nie wiedziała, że zbliża się Wielkanoc, ale przecież po Bożym Narodzeniu powzięłam noworoczne postanowienia ukończenia tego, co pozaczynałam w roku ubiegłym i taki jest oto finał w postaci świątecznego kompleciku decu - zawieszek, dzwoneczków, obrączek do serwetek:
 
 




 
Nie wiem, czy zdążę z czymś wielkanocnym w tym roku, bo historia z grudnia zeszłego roku się powtarza i do Wielkiej Nocy będę na rehabilitacji poza domem, wracam późno i zmęczona, a to nie wróży rękodzieła. Od powrotu z sanatorium skończyłam jeszcze kilka rzeczy, które sukcesywnie będę pokazywać. Trzymajcie się, szczególnie Ci, których zasypało. U mnie nie ma na szczęście takiej strasznej zimy teraz, tylko leciutko przyprószyło. ^^

środa, 12 grudnia 2012

Pada, pada śnieg...

Kochani, u mnie w Mikołajki padał bajeczny puch, niczym pierze z rozerwanej poduszki:


Puchowa pierzynka okryła okolicę i dzielnie się trzyma, mimo że chwilami świeci słońce, bo co chwilę popaduje śnieżek znowu. Podoba mi się taka moja okolica, choć za mrozem nie przepadam. Mimo śniegu panowie przekopali nam podwórko zakopując rury kanalizacyne. Moja miejscowość wkroczyła tym samym w epokę dwudziestego pierwszego wieku, choć rury będą połączone dopiero na wiosnę. =P
 
Mam zdolnego brata - mówiłam Wam już o tym? On też ma ciągotkę do rękodzieła. Oto jego kartka ozdobiona plecionką z dwóch kolorów dratw:
 
 
Obecnie wciągnęło go robienie świątecznych karczochów. Ma jednak malutki przestój, bo skończyły mu się szpilki. ^^
 
Mój brat sam sobie zrobił wymarzony prezent mikołajkowy. Oto "czekoladowy puch", czyli biszkopty z bitą śmietaną pod pierzynką z czekolady z orzechami:


Szczęście ma różne oblicza. ^^
 
Mi się zachciało śniegu na blogu i pada. Kto chciałby mieć taki śnieg, nich zerknie tutaj lub tutaj po działające skrypty. Powycinałam też sobie trochę śnieżynek. Inspiracje znalazłam tutaj. Docelowo miały ozdobić okno i lustro w domu:



Poznałam też blog Moniki Nef - made by Monika Magdalena, na który Was gorąco zapraszam. Monika wymieniła się ze mną swoimi pięknymi serwetkami:


Monice bardzo dziękuję, a zainteresowanych moimi serwetkami na wymianę odsyłam do nowej zakładki w moim blogu, czyli tutaj. =)
 
Jak niektórzy już zauważyli, udało mi się ogarnąć wyróżnienia przyznane mojemu blogowi. Pełna relacja w dodatkowej zakładce, czyli tutaj. Mam nadzieję, że żadne wyróżnienie mi nie umknęło. ^^ Za wszystkie dziękuję. =*
 
Dziękuję za wielki wór pełnych ciepła komentarzy pod ostatnim postem. Ich ilość była rekordowa dla mojego bloga. Cieszę się, że tutki skradły Wasze serducha. Moje oczy cieszy też rosnąca liczba obserwatorów, która bliska jest już okrągłej setki. Wszystkich serdecznie witam. =)
 
Na koniec chcę przeprosić za brak nowych, inspirujących wpisów u mnie na blogu. Splot różnych wypadków sprawił, że doczekałam się jednak w tym roku długo oczekiwanej rehabilitacji, o którą walczyłam. Od dwóch dni i aż do 21 grudnia będę ciągle poza domem. Źle się ciągle czuję. Wracam słaba i zmęczona. Nie daję rady zajmować się jakimkolwiek rękodziełem. Wszystkie moje plany przedświąteczne wyparowały, w tym uczczenie roczka istnienia bloga. Mimo szczerych chęci nie dam rady przygotować nawet paczuszek świątecznych z zabawy "podaj dalej" u mnie. Czas będę mieć dopiero po rehabilitacji. Mam nadzieję,  że i siły się znajdą. Pomysł jest, tylko już bardziej noworoczno-zimowy. Przepraszam Karolinko, Wioletko, Zuziu i proszę o wyrozumiałość. Trzymajcie, proszę, kciuki, żebym trafiła w ręce dobrych, życzliwych lekarzy, czego tak strasznie potrzebuję, aby wrócić do Was w pełni sił.

piątek, 16 listopada 2012

Przygoda z iris folding

Kochani, dzisiaj, kiedy już wiem, że wszystko co pokażę, jest już u osób obdarowanych, pokażę z bliska kilka obrazków zrobionych metodą iris folding. Robiłam je pierwszy raz w życiu i nie są idealne, ale myślę, że mogą troszkę zainspirować Was do nowych papierowych poszukiwań i odkryć.
 
Najpierw słów kilka o samej technice iris folding. Żeby ją Wam przybliżyć, zacytuję najprzystępniejszy opis po polsku jaki znalazłam w Internecie:
 
Iris to tęczówka oka lub przysłona w aparacie fotograficznym. Dekoracyjna technika iris folding pozwala uzyskać z papieru efekt kojarzący się z jednym i drugim znaczeniem tego słowa. Technika ta pochodzi z Holandii i polega na naklejaniu na podkład pasków papieru na zakładkę (folding to zakładanie, plisowanie) według przygotowanego wcześniej spiralnego wzoru. Metoda ta pozwala stworzyć obrazki przypominające papierową mozaikę. Do wykonania pracy potrzebny jest karton z rozrysowanym na nim wzorem, który posłuży jako podkład do naklejania pasków, kolorowy lub wzorzysty papier, karton z wyciętym w nim kształtem nadającym pracy zaplanowany ostateczny wygląd oraz nożyk i linijka do cięcia pasków. Bardzo dobry będzie do tego celu któryś z noży segmentowych z ostrzem 9mm. Przygotowane paski dobrze jest zagiąć wzdłuż na połowę. Dzięki temu efekt dekoracyjny będzie lepszy niż w przypadku pojedynczego paska. Można je skleić, aby się nie rozkładały. Paski te powinny być na tyle długie, aby w momencie przyłożenia do szablonu sięgały od brzegu do brzegu kartonu. Na kartonie odrysowujemy kontur wzoru i wycinamy środek. Pod tak przygotowany kartonik podkładamy wydrukowany wzór i naklejamy paski według widocznej na wzorze kolejności, w ten sposób by zagięty brzeg każdego paska był zwrócony do wewnątrz obrazka. Czynność tę powtarzamy aż do zaklejenia całego wzoru. Następnie na spodnią stronę gotowego obrazka doklejamy „plecy” czyli kartonik w takim samym kolorze, jak kartonik z wyciętym konturem i ... mamy gotowy obrazek. Jeżeli wykonany wzór chcemy wykorzystać do większej całości, kartonika nie musimy już podklejać od spodu, wystarczy, że nakleimy go w wybranym miejscu. Wzory można zmniejszać lub zwiększać np. na ksero i w ten sposób modyfikować wielkość swojej pracy.  [źródło]
 
Po dokładne, obrazkowe tutoriale odsyłam w te kilka miejsc:
- tutaj - najprostszy,
- tutaj - średni,
- tutaj - najtrudniejszy, kreatywny. 
 
Oto moje dzieła z wykorzystanie tej techniki:
 
- motyl:

- koniczynka:


- jabłko:


- oraz serce:

 
Nie trzymałam się do końca zasad. Nie zginałam pasków papieru, bo nie mam pomysłu na składanie ich równo na pół, to po pierwsze, Po drugie wydawało mi się to jakimś niepotrzebnym w sumie marnotrawstwem papieru i dodatkowym zachodem, który sprawia, że obrazek na końcu był jakiś taki za mocno "napuchnięty", a przez to nierówny i trudny do oprawienia. Przez to, że zawsze miałam kłopot z wyobraźnią przestrzenną, nie do końca poradziłam sobie też z odczytywaniem wzorów i ich odbijaniem. Sama technika jest troszkę pracochłonna, ale efekt mi się bardzo podoba, no i wszystko jest z mojego ukochanego papieru. Na pewno wrócę do tej techniki jeszcze i powalczę z innymi wzorami. Polecam. =)
 
Na koniec oczywiście troszkę chwalipięctwa. Oto moja słodka nagroda z candy na blogu Scrapki Iwony:
 

Częścią niespodzianki były także digi-stempelki, które możecie zobaczyć na blogu u Iwonki tutaj. Mam swój śliczny kalendarzyk na kolejny rok i może w końcu zacznę doganiać ze swoimi pomysłami dobę, która niezmiennie chce być stanowczo za krótka i mieć tylko 24 godziny. Przydasie puszczam w ruch, żeby zdążyć z kartkami świątecznymi w tym roku od zaraz. W ogóle to strasznie chciałabym mieć już jakąś dekorację świąteczną. Tymczasem dziękuję Iwonce za zabawę i słodką niespodziankę. Uśmiechu Basi, Słoneczka, którego rączka mnie wylosowała, nigdy nie zapomnę. Całuski dla Was dziewczyny. =* =* Zerknijcie, moi mili na świąteczne zawieszki autorstwa Iwonki, na które zachorowałam.
 
A to nie koniec słodyczy, gdyż przyfrunęła do mnie paczuszka od Zuzi, która dzielnie prowadzi bloga Najra-Art:


Zuzia potrafi wyczarować piękne i ślicznie pachnące świeczuszki, także wyglądające jak szklaneczka coli i ciasteczko, a tak naprawdę o zapachu kawy i poziomki. Mniam:


Konikiem Zuzi jest jednak niezwykle delikatna i kobieca biżuteria:

 
Mogę w takiej nawet spać. Kolory od kakaowego, przez kawowy, do cappucino skradły moje serducho. Dziękuję Zuziu za pełną inspirującej i czarującej słodyczy paczuszkę w ramach zabawy "podaj-dalej". =*
 
Na moim blogu też była ogłoszona taka zabawa. Zapisały się na nią cztery osoby, ale jedna uparcie do dziś nie przysłała mi adresu, choć się o niego upominałam. Uznałam, że zrezygnowała z zabawy, dlatego listę uznaję za zamkniętą i zabieram się za tworzenie paczuszek, gdyż tak jak obiecałam będą one miały charakter świąteczny i przed świętami zostaną wysłane do Wioletki, Zuzi i Karolinki.
 
Przypominam też o głosowaniu na niezwykłości rękodzielnicze, gdzie można oddać głos między innymi na mojego motylka kanzashi - klik.  =)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Tam, gdzie spadają anioły i fruwają motyle

W blogosferze odkryłam latem miejsce niezwykłe. Miejsce gdzie od aniołów się robi. Takie niebo na ziemi. To blog to Rękodzieło-art, które prowadzi i uskrzydla Wioletka. =)
 
Wieki temu zapytałam, czy Wioletka nie stworzyłaby dla mnie anioła stróża, który by czuwał nade mną, kiedy łapię moje pomysły i próbuję uwieczniać podczas rękodzielniczych zmagań. Aniołek, a właściwie cudna anielinka przybyła do mnie strasznie szybko i zaskoczyła zupełnie:
 

Wioletka jest mistrzynią ożywiania masy solnej. Każdy drobiazg jest tak dokładnie wykończony i pięknie ozdobiony. W paczuszce wraz z anielinką były także słodkie serduszka, a nawet wielkie serce w apetyczne poziomki. Kiedy na nie spojrzę, to się robię głodna. Wioletka obdarowała mnie także uroczymi kolczykami, pięknymi serwetkami oraz słodkościami. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie mydełko czekoladowe, po prostu niesamowite.
 
Moja paczuszka dla Wioli powstawała bardzo długo, aż mi było totalnie głupio, że aż tak długo, ale chciałam się nauczyć robić mnóstwo nowych rzeczy, aby paczuszka była oryginalna. Punktem odniesienia był ulubiony kolor Wioletki. Miało być fioletowo, liliowo, lawendowo. Przygotowałam więc serce metodą iris folding, kwiatuszek-broszkę z filcu, kwiatuszek z tkaniny, ozdobne klamerki, sówkę-maskotkę, karteczkę z moim motto, woreczek z pachnącym fioletowym suszem, woreczek lawendowy, zawieszkę z inicjałem z pasty modelarskiej, kolczyki-koła, serwetki, świeczuszki, cudaczki z masy cukrowej oraz inne słodkości:

 
Bardzo dziękuję Wioletce za wymiankę, dzięki której trafiłam pod opiekę najsympatyczniejszego anioła w galaktyce. Mam nadzieję, że i Wioletka będzie ją miło wspominać. =)
 
Jest taka piosenka, którą bardzo lubię, a która chodzi mi po głowie, szczególnie w okresie przedświątecznym, bardzo często:
 
 
Pada w niej ważne pytanie o marzenia:
 
A kto wie, czy za rogiem
Nie stoją Anioł z Bogiem?
I warto mieć marzenia
Doczekać ich spełnienia.

Kto wie czy za rogiem
Nie stoją Anioł z Bogiem?
Nie obserwują zdarzeń,
I nie spełniają marzeń!!!
Kto wie?
Kto wie?
Kto wie?

Ja wiem, że warto. =)

Z ogłoszeń parafialnych, Kochani, mam dla Was jedną ważną wiadomość. Mianowicie od dziś do najbliższej niedzieli, czyli do 18go, można głosować na prace zgłoszone na wyzwanie u Asia majstruje:


Wśród zgłoszonych prac jest także mój malutki motylek kanzashi:


Jeśli chcielibyście oddać na niego głos, znajdziecie go na tej stronie wśród miniaturek. Będzie mi bardzo miło. Dzięki wyzwaniu poznałam wiele nowych dziewczyn, dla których rękodzieło wiele znaczy, głowy mają pełne świetnych pomysłów, a ręce zwykle zajęte. Zerknijcie chociażby po to, aby zaczerpnąć inspiracji dla siebie. Zapraszam Was wszystkich cieplutko i serdecznie.  =)

niedziela, 28 października 2012

Nasze małe święto

Kochani nadeszła wiekopomna chwila, aby podsumować pierwszą zabawę na tym blogu, czyli Konkurs słoiczkowy i wskazać laureatów. =)
 
Swoje propozycje zgłosiło 18 osób:
 
1. KaoriArt - ozdoba - lampion
2. Beata Kubik - sok z cytryny
3. Agnieszka - ogórki z czosnkiem
4. ania – ''chruściki''
5. Beata Rogóż - domowy miód – brak banera
6. Artist - pachnący zestaw kwiatów i przypraw
7. pieknidelko - wszystkie piękne chwile
8. najra88 - czas, czas dla najbliższych
9. qbritneyq - pachnące różności pod siateczkową "czapeczką"
10. raeszka - czarodziejski słoik z kulinarnymi pomysłami
11. Anka - przyprawa ziołowa
12. tynka - "smaki jesieni"
13. sosnowygaik - patisony marynowane
14. pomieszane-poplatane - słoiczki na zapasy
15. Monique - szklane kamyczki - brak zwrotnego linka do bloga i banera
16. Alicja - marmolada z jabłek
17. Ma_niusia - Kalendarz Adwentowy
18. Trojada - skarbonka na skarby
Starałam się na bieżąco przygotowywać losy i zbierać je w słoiczku. Nawet te, które nie spełniły wszystkich warunków. Wyglądały dziś one razem tak:
 

Wasze propozycje moja rodzinka miała zobaczyć dziś pierwszy raz w ramach deseru po obiedzie, ale przez przestawienie zegarów w nocy czas się wszystkim strasznie od rana dłużył, więc zgodziłam się, aby przeprowadzili debatę w ramach rozruszania na drugie śniadanie. Oto zwycięskie losy:


Wybór był totalnie subiektywny, ponieważ każdy z domowników wśród propozycji szukał tego, co sam chciałby mieć w słoiczku. Absolutnie każdy chciał mieć w słoiczku czas, zwłaszcza ten, którego ciągle w zabieganym życiu mamy za mało, czyli czas dla siebie i bliskich. Ta propozycja jednogłośnie została uznana za zwycięską. Głosy otrzymały także propozycje zatrzymania w słoiczku wszystkich pięknych chwil, jako alternatywa dla albumów ze zdjęciami, Kalendarz Adwentowy, na który sami byśmy pewnie nigdy nie wpadli oraz propozycja magicznego słoiczka z propozycjami dań, który pomógłby nam decydować, co będziemy przygotowywać i jeść, bo z tym zawsze jest dylemat w domu. Nagrodzone propozycje należą zaś do:

 
Nagroda główna poleci do "najra88", czyli do Zuzi:
 
 
Nagrody pocieszenia do: "pieknidelko" (Basia), "Ma_niusia" (Ania) i "raeszka" (Agnieszka):
 
 
Gratuluję kochane! Mam nadzieję, że nic nie poplątałam. Wszystkim dziękuję za udział i zachęcam do dalszego odwiedzania mojego bloga, bo to dopiero pierwsza zabawa, a ciekawe inspiracje możecie tu znaleźć codziennie. Czekam na maile od laureatek z adresem do wysyłki. Mój adres w pasku bocznym. Tylko od Was zależy, jak szybko nagrody zapukają do Waszych drzwi. =)
 
Dziś miły dzień także dla mnie, ponieważ moje sówki:
 
 
dzisiaj właśnie zostały laureatkami nagrody w "Konkursie roczkowym" u Arendil. To moja pierwsza nagroda skierowana dla konkretnego rękodzieła. Cudowne uczucie, które motywuje, aby dalej odkrywać, tworzyć i obdarowywać innych. Dziękuję. Jestem bardzo szczęśliwa, ale jakże tu nie być szczęśliwym na blogu o tysiącu powodów do szczęścia.  =)

czwartek, 11 października 2012

Przedświąteczne zapachy

Choć Boże Narodzenie za ponad dwa miesiące, już powoli pojawiają się pierwsze zwiastuny świątecznej gorączki. Pragnienie świąt budzi się wraz z pierwszymi konkretnymi chłodami, choć dopiero niedawno zaczęła się jesień. Jedne blogi żyją kolorowym jesiennym wyzwaniem, a inne już planują pierwsze świąteczne rękodzieła. Zrobiło się tak bajeczne kolorowo i wesoło. Przyznam się Wam dzisiaj, że i u mnie powstało pierwsze świąteczne dzieło. Troszkę nieplanowo, bo po prostu potrzebowałam jakiegoś wzoru w kolorze szarym, srebrnym, ale to tak na już i padło na gwiazdki, bo tylko je miałam w tej gamie kolorystycznej. Jeszcze Wam tej podkładki nie pokażę, bo nie skończyłam jej, ale wkrótce się pochwalę całym kompletem decu różności, które ćwiczę dzielnie, co wcale takie proste nie jest, za to bardzo czasochłonne. Oczywiście decu to tylko jedna z tysiąca rzeczy, które robię jednocześnie, bo inaczej nie umiem. Moje motto rękodzielnicze jest proste i szczere do bólu:
 
Robienie jednej rzeczy na raz, to strata czasu.
 
Jak mi w głowie zapala się lampka z nowym pomysłem, to mnie nosi i zamiast kończyć coś, co dopiero zaczęłam, zaczynam robić coś nowego. Ktoś już kiedyś ujął to bardzo zgrabnie:
 
Inspiracja nie znosi długich zaręczyn, chce natychmiastowego ślubu z działaniem.[ Brendan Francis ]
 
W praktyce jest to uciążliwe dla mnie, ale ma tę dobrą stronę, że ja prędzej czy później kończę to, co zaczęłam, tylko wszystko robię na raty. Dobrnięcie do końca daje mi wiele satysfakcji i przynosi radość. Udaje mi się dotrzymać wszystkich terminów jak narazie, jeśli są konkretną datą. Staram się wszystko w miarę mieć przemyślane i zaplanowane, nawet zapisane, zwłaszcza kiedy zaczynam się gubić. Przez ostatnie dwa dni pisałam sobie listy, co ma się znaleźć w paczuszkach, które obecnie tworzę. Jest ich kilka, dokładnie to siedem, z czego trzy wymianki zbiorowe, a cztery prywatne. Do tego wykradam czas na kilka upominków, w tym te z zabawy "podaj dalej". Przez to piszę posty rzadziej, ale staram się Was bardziej zaintrygować. Chcę w tym miejscu bardzo Wam podziękować za ciepłe słowa o tym, że miło się Wam czyta, to co piszę. Mi się bardzo miło czyta Wasze komentarze. Tak jak to mówi motylek z paska bocznego - Wasze pomysły i komentarze mnie uskrzydlają. Bardzo Wam za nie dziękuję. Każde słowo od Was jest jak światełko na choince, które sprawia, że w serduchu jest cieplej i bardziej się wszystko chce, niż nie chce. =) Jakoś tak się przyjęło, że nie komentuję komentarzy u mnie, ale odwiedzam Wasze blogi i zostawiam Wam kilka słów. Dzięki temu wiem, co u Was słychać. Dziękuję też za wszystkie podrzucane linki - moja ciekawska natura sprawia, że wszędzie mnie pełno. ^^ Mnie można wszystkim zainteresować - trzeba tylko mieć na to jakieś dobre argumenty. Wasze blogi są pełne inspiracji, a dla mnie nowe inspiracje to jak głęboka woda, która pozwala wypłynąć w dal i poznać nowe lądy. =)
 
Bardzo mnie cieszy, że w moim słoiczkowym konkursie przybyły kolejne zgłoszenia i ciekawe pomysły:
 
 
Ogłoszenie wyników konkursu już za 17 dni. Komisja będzie mieć trudny wybór, bo pomysły bardzo różne, a co jeden to ciekawszy. Wśród tysiąca rzeczy, które u mnie "się robią", są maskotki - nagrody pocieszenia w konkursie, które się szyją. Zobaczycie je niebawem, a tymczasem "sprzedam" Wam pomysły na ozdoby, które są do wykonania na grubo przed świętami, czyli najlepiej teraz. =)
 
Po pierwsze chciałabym Was zachęcić do wysuszenia sobie owoców. Nie pytajcie mnie, które owoce się nadają, bo wszystkich, które Wam na myśl w tej chwili mogą przyjść, nie sprawdziłam, czy się nadają. Testowałam:
 
* gruszki:
 

* cytryny:


* limonki:


* pomarańcze i mandarynki:

 
Suszone plasterki owoców przy pomocy kleju zostały przytwierdzone do patyczków po szaszłykach i utworzyły barwne, pachnące bukiety, tyle że zdjęcie mi wsiąkło, więc spróbujcie uwierzyć, że takie były. Z suszeniem owoców to jest tak, że jest kilka zasad:
- im owoc mniej soczysty, tym bardziej się nadaje, bo żeby się efekt suszenia nie psuł (czytaj nie spleśniał), to cały sok musi wyparować z plasterka:
- plasterki nie mogą być za grube, bo się nie wysuszą dokładnie i się będą psuć:
- plasterki nie mogą być za cienkie, bo się bardzo poskręcają podczas suszenia i rozpadną na części po suszeniu:
- plasterki tym szybciej wysychają i są tym mniej poskręcane, im częściej się je przewraca podczas suszenia:
- dobrze jest je kroić bardzo ostrym nożem - wtedy są równe i ładniejsze po wysuszeniu - oraz odsączyć dokładnie na papierowym ręczniku przed położeniem na to miejsce, gdzie będą się suszyć:
- jest kilka sposobów suszenia:
1. w suszarce spożywczej, takiej od suszenia grzybów głównie,
2. w piekarniku na blaszce wyłożonej folią aluminiową w temperaturze ok. 100 stopni Celsjusza,
3. na grzejniku rozłożone na tekturce owiniętej folią aluminiową.
- sposoby suszenia można łączyć - ja np, najpierw podsuszyłam w piekarniku, żeby sok szybciej odparował, a potem powoli dosuszałam na grzejniku.
 
Dodatkowo do świątecznych bukietów polecam takie pachnące pręciki:
 
 
Te pręciki to patyczki szaszłykowe zanurzone w rzadkiej brei mączno-wodnej obtoczone w pachnących rzeczach znalezionych w kuchennych szafkach - w kawie, cynamonie, przyprawie do piernika...
 
Zachęcam Was do zbierania darów jesieni na spacerach, szczególnie tych, które nadają się do zasuszenia i wykorzystania w kompozycjach, zarówno jesiennych jak i tych świątecznych potem, szczególnie szyszek. Takie dobrze wysuszone dary jesieni przechowywać możemy w szczelnych słoikach i co roku wyciągać w czasie przygotowywania dekoracji:
 
 
Możecie przechowywać takie "suszki" osobno, albo jako gotową do wyłożenia mieszankę świąteczną:
 
 
W mojej mieszance są: szyszki, orzechy włoskie, orzechy laskowe, laski cynamonu, goździki, kawałki kory kokosa oraz plasterki pomarańczy posypane cynamonem. Z posypywaniem plasterków pomarańczy cynamonem trzeba pamiętać, że cynamonu nie można sypać na nie za dużo, bo ta przyprawa bardzo spowalnia proces suszenia i sprawia, że pomarańcze strasznie ciemnieją.
 
Robiąc przedświąteczne zakupy warto pamiętać o pachnących przyprawach, szczególnie o goździkach:
 
 
Pomarańcze udekorowane nimi roztaczają cudowny zapach w domu, a smakują bardzo ekscentrycznie kiedy przejdą ich aromatem:
 
 
Jeśli znajdziecie wolną chwilę w przedświątecznym czasie i najdzie Was ochota na cytrusy, to pomyślcie o mandarynkowych lampionach. Wybierzcie w sklepie ładne, duże mandarynki, ale nie przejrzałe zbytnio:
 

Sposób oszczędny, czyli taki, który pozwala otrzymać dwa lampiony z jednej mandarynki, polega na nacięciu ostrym, wąskim nożem mandarynki zygzakiem wokół owocu, tak oby ostrze dosięgało środka owocu:


Krok drugi polega na jak najdelikatniejszym rozerwaniu owocu na dwie części - dlatego tak ważne jest dokładne cięcie do samego środka - najlepiej nad miską, bo sok rozpryskuje się na sporą odległość:


Miąższ najłatwiej dokładnie usunąć łyżeczką:


Nie powinno zostać nic mokrego w skórce ani na skórce, a dodatkowo trzeba ją osuszyć papierowym ręcznikiem pocierając tak, aby nadać jej większy połysk:


Drugi sposób otrzymania lampionu - nieoszczędny, który pozwala otrzymać tylko jeden lampion z jednego owocu - polega na nadskubaniu skórki od strony ogonka (to bardzo ważne - inaczej będzie nam bardzo trudno go potem wyłyżeczkować) tak, jakbyśmy się dobierali do jajka na miękko:


Następnie ostrożnie trzeba wyłyżeczkować w nim miąższ:


Lampiony przed użyciem warto dobrze wysuszyć, aby się nie zaczęły psuć i dłużej cieszyły oko. Trzeba je umieścić na czymś co wchłonie ewentualną wilgoć, ale zarazem będzie proste, co sprawi, że potem lampiony będą prosto stały. Ja polecam powolne ich suszenie na grzejniku, gdzie rozkładam im gazetę:


Ze świeczuszkami w środku prezentują się tak:

 
Zapalone pokażę Wam dopiero na święta. Narazie się suszą. Robiłam je dzisiaj, specjalnie dla Was, żeby pokazać. =)
 
Na koniec chcę Wam pokazać nagrodę-niespodziankę, która stała się moim szczęśliwym losem w candy zorganizowanym na blogu zaczarowany świat:
 
 
To prześliczny, gruby, długi, koralikowy naszyjnik w odcieniach szarości wykończony ładnym, praktycznym zapięciem, który miał już swój debiut:
 
 
Strasznie się nim cieszę, bo takie koralikowe cuda mogłam dotąd podziwiać z daleka na blogach u przezdolnych dziewczyn, które potrafią takie rzeczy stworzyć i u szczęśliwców nimi obdarowanych. Zdjęcie nie oddaje jego misteryjności i uroku. Przyznaję, że nie miałam wcześniej żadnego naszyjnika, tylko srebrny i złoty łańcuszek, który i tak nosiłam pod bluzką. To mój pierwszy, który mogę nosić z dumą, czując się jak prawdziwa dama. Dziękuję całym serduchem organizatorce za candy i tą niezwykłą niespodziankę. Mam nadzieję, że nie zasypiecie mnie lawiną pytań, czemu na zdjęciu znów nie mam głowy. Wybaczcie, ale brat nie ma dla mnie teraz czasu, bo na dniach ma obronę licencjatu i tylko mu to w głowie. Ja to rozumiem i szanuję. Trzymam za niego kciuki i nie chcę go niepotrzebnie rozpraszać. Zdjęcie musiałam zrobić sobie sama. Obiecać mogę Wam, że w najbliższym czasie ogarnę trochę archiwum i pokażę Wam więcej zdjęć z moją głową w roli głównej. Cierpliwości, kochani.  =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...