Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 listopada 2013

Pierwszy śnieg

Kochani, na Dolnym Śląsku rozgościła się wczoraj zima:




Po tym, jak zrobiłam te zdjęcia napadało trochę więcej i utrzymało się do dziś. Tak wspaniale było wyjść i nacieszyć się tą nową porą roku w słoneczny dzień. Mam nadzieję, że Wy też przywitaliście już miło panią zimę. ^^

Niezdecydowanych zapraszam na puchate candy u mnie - zostało już tylko kilka dni, żeby się zapisać:

 
Serdecznie zapraszam.  =)

czwartek, 7 listopada 2013

Liftujemy

Kochani, zachęcam Was dziś do zajrzenia na SPS i poczytania o tym, czym jest lift w scrapbookingu. W ramach wyzwania zmierzyliśmy się z pracą autorstwa naszej koleżanki:
 
http://chabrowa.blox.pl/html
Blue Nika

Moja interpretacja LO jest już bardzo zimowa:

 
Dodatek tekturkowy to oczywiście WYCINANKA:
 
 
 
Zachęcam do udziału w liftowym wyzwaniu. =)

wtorek, 29 października 2013

Puchato

Na wielu blogach już świąteczne przygotowania w pełni, a u mnie bez pośpiechu. Na razie myśl o nadchodzącej zimie jest daleka ode mnie. Co najwyżej można się pośmiać z takich oto bałwanków, które przysłał mi brat:
 

Walcząc z bólem stawów próbowałam wykonać szydełkiem gwiazdki, które przydadzą mi się do zimowych prac. Wzorów, które byłabym w stanie wykorzystać w Internecie nie znalazłam - wszystkie były duże i źle wytłumaczone, więc to moje własne autorskie pomysły. Jeśli potraficie rozszyfrować - korzystajcie ze wzorów:

 
Podpowiem Wam, jak je szybko usztywnić, jeśli nie chcecie się bawić z jakimś krochmalem. Żeby szybko usztywnić takie małe wytworki polecam kawałek grubej pianki, szpilki, cieniutki pędzelek i kropelkę kleju introligatorskiego rozprowadzonego sprawnie na całej ich powierzchni:

 
Drżycie na myśl o pierwszym śniegu w tym roku?  ^^
 

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Zajączek

Jak Wam mija drugi dzień świąt wielkanocnych, kochani? Przykicał już do Was zajączek?


Do mnie zdążył przed śnieżycą, która zmieniła moją okolicę wczoraj w biegun północny:


Prze Bożym Narodzeniem nie było aż tak zimowo, jak jest teraz. Przedświątecznego czasu było bardzo niewiele w tym roku, ale udało mi się stworzyć i dokończyć kilka drobiazgów, w tym dwa kalendarze:
 


 
Dwa włóczkowe ocieplacze na kubeczki, tym razem w wersji z motylkiem:


Drugi włóczkowy chustecznik:


Trochę otulaczy na świeczuszki:


Kilka koszulek na jajeczka według wzoru odkrytego na blogu  u Asiuli:


Stadko baranków, które sobie stworzyłam na podstawie inspiracji znalezionej na jednym z blogów oraz stado zajączków na podstawie wzoru udostępnionego na blogu Robótkowe szaleństwa:


Wszystko, co stworzyłam rozdałam. Przygotowałam paczuszki dla dziewczyn, które pamiętały o mnie przed świętami bożonarodzeniowymi:


 
 

Teraz idę lepić bałwana, bo śniegu u mnie po kolana. ^^
 
 
Łagodnego powrotu do rzeczywistości poświątecznej życzę Wam moi drodzy.  =)

piątek, 15 marca 2013

Święta? Które święta?

Nie żebym nie wiedziała, że zbliża się Wielkanoc, ale przecież po Bożym Narodzeniu powzięłam noworoczne postanowienia ukończenia tego, co pozaczynałam w roku ubiegłym i taki jest oto finał w postaci świątecznego kompleciku decu - zawieszek, dzwoneczków, obrączek do serwetek:
 
 




 
Nie wiem, czy zdążę z czymś wielkanocnym w tym roku, bo historia z grudnia zeszłego roku się powtarza i do Wielkiej Nocy będę na rehabilitacji poza domem, wracam późno i zmęczona, a to nie wróży rękodzieła. Od powrotu z sanatorium skończyłam jeszcze kilka rzeczy, które sukcesywnie będę pokazywać. Trzymajcie się, szczególnie Ci, których zasypało. U mnie nie ma na szczęście takiej strasznej zimy teraz, tylko leciutko przyprószyło. ^^

wtorek, 5 marca 2013

Smutny początek wiosny...

Udało się nam uchronić Ciebie przed niejedną ciężką zimą, staruszku.
 


 
Nie byliśmy w stanie uchronić przed brawurą jednego człowieka, który nam Ciebie odebrał bezmyślnie w pierwszy cieplejszy dzień.
 
 

 
Mikuś...
 
 
 
Zabić?! - tego nie robi się kotu...
Bo co ma począć pańcia
w pustym mieszkaniu?
Wdrapywać się na ściany?
Ocierać między meblami?
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane...
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane...

sobota, 1 grudnia 2012

Kusudama - starcie drugie

Kochani, bardzo Wam dziękuję za moc motywujących do działania i bardzo ciepłych słów pod ostatnim postem. Były mi potrzebne, żeby zobaczyć sens kończenia czegoś, co nie wyszło za pierwszym podejściem, a jakoś mi się nie kwalifikowało do kolejnego, gdyż elementy były mocno posklejane ze sobą gdzie popadnie i straciły wiele z uroku, a nowych nie miałam ani siły, ani cierpliwości robić. Jak napisała mi Cath - ludzie Wschodu rodzą się chyba z cierpliwością wpisaną w charakter, a my, ludzie Zachodu, musimy się jej uczyć. =)
 
Oto rezultaty moich kusudamowych zmagań. Kusudama wisząca - 60 elementowa, czyli 12 kwiatowa:
 
 
Oraz kusudama stojąca:
 
 
Zdjęcia absolutnie nie oddają kolorów, ale cóż poradzić, kiedy nie ma się w domu ani jednego okna od południa, a za oknem leży pierwszy śnieg:
 
 
Moje kusudamy nie były pierwotnie pomyślane jako świąteczne, jak ta. Kubraczek doniczki jest z dekoracji wielkanocnej. Gwiazdek do nich przyklejać nie zamierzam. Będą teraz dyndać i stać do Wielkanocy i cieszyć moje oczęta. ^^
 
Dobre zdjęcie można o tej porze roku zrobić, co najwyżej przy firance. To na przykład moja ubiegłoroczna bombka karczochowa, pierwsza w życiu, mikołajkowy prezent dla mojej mamy:
 
 
Wspominam obolałe paluszki, ale jestem dumna, że i tej sztuki w życiu spróbowałam. ^^
 
Spodobała mi się bardzo taka myśl ostatnio:
 
Rzuć szczęściarza do wody, a wypłynie z rybą w zębach.
 
[Julian Tuwim]
 
Ja nie umiem pływać - jestem szczęściarą, bo mam Was.  =*

środa, 17 października 2012

Na rozgrzanie serc

Chciałam Was, kochani, wczoraj rozbawić troszkę zdjęciami, które przyuważone w necie poprawiły mi humor, zepsuty bezowocnym szukaniem tutorialu na motyla ze wstążki. Niechcący postraszyłam Was śniegiem. Pomysł mi się wziął od rozmowy z mamą, która słyszała w TV o rychłej zimie w Polsce. Ja tam nie wiem, czy wierzyć w to, czy nie, ale mokrych Zaduszek to ja nie lubię. Znowusz Świąt i Sylwestra sobie bez śniegu i mrozu nie wyobrażam - to wbrew tradycji. ^^
 
Wczoraj miałam pracowity dzień. Robiłam kolejne karteczki z moim motto do paczuszek:
 


Jedną podrasowałam na maksa haftem kaszubskim:



A w jednej zatopiłam źródło szczęścia - najprawdziwszą, dużą, czterolistną koniczynkę:

 
Widać po niewyraźnym zdjęciu, że noc mnie przy niej zastała. Tak szybko teraz robi się ciemno, a aparat odmawia posłuszeństwa przy braku naturalnego światła. Rozciągam dobę, ile się da, ale Karolinka i tak się ze mnie śmieje, że nocne rekordy biję w publikacji postów. No co ja poradzę, że dnia mi mało i mało. Dziś walczyłam z tworzeniem ozdobnych spinaczy. Zrobiłam ich sporo i to w całej tęczowej gamie, ale o zdjęciu nie było już mowy po ciemku. Pokażę je Wam, jak obcykam w dzień. Ciekawa jestem Waszych opinii. Zawsze kolejny egzemplarz można zrobić inaczej, nawet lepiej. =)
 
Mi serducho dziś ogrzały ciepłe słowa, ciepłe myśli i wspomnienia. Asia wspomniała dziś o mnie na swoim blogu i zacytowała moją ulubioną książkę:
 
"Myśl, jak już raz powstanie, to żyje aż do końca świata. Świat jest przepełniony ludzkimi myślami. Im więcej dobrych myśli, tym świat jest lepszy."
 
Odruchowo sięgnęłam po książkę i zapragnęłam ją znów przeczytać, żeby znów się zainspirować. =)
 
Asia ma też piękne motto na swoim blogu. Zaczerpnięte jest ono z wiersza Jonasza Kofty "Trzeba marzyć":
 
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć
 
Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć
W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
 
Wiersz jest piękny i taki prawdziwy. Pojawia się w nim słowo "szczęście" tak bliskie mi i temu blogowi. Szczęście, któremu trzeba wychodzić nieustannie na przeciw, aby się z nim nie minąć.
 
Spodobała mi się też myśl Beaty Pawlikowskiej znaleziona na blogu Fusion House:
 
 
Myśl pochodzi z kalendarza na rok 2013 autorstwa Pani Beaty. Pięknie jest w niej ujęte sedno szczęścia. Może warto nabyć sobie taki kalendarz z 365ma powodami, żeby być szczęśliwym człowiekiem:
 
(źródło: strona autorki)
 
Facebook też mnie dziś miło zaskoczył, pomijając lawinę komentarzy na temat płynącego stadionu narodowego:
 
 
Niech takim będzie nasz świat - pełen dobrych myśli i ludzi.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...