Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaszubski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaszubski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 listopada 2012

Wymianka kaszubsko-prywatno-świąteczna

Koleżanka AgapeArt prowadząca bloga Koralikowe marzenia i nie tylko... zachęciła nas do udziału w  wymiance inspirowanej haftem kaszubskim:
 
 

Wśród kilku odważnych dziewczyn znalazła się Justynka prowadząca bloga Przez krótką chwilę... , z którą akurat się wcześniej umówiłam na wymiankę prywatną. Niezwykły dość przypadek sprawił, że zostałyśmy wylosowane jako wymiankowa para, przez co nasze paczuszki miały charakter kaszubsko-prywatno-świąteczny. =)
 
W końcu mogę pokazać Wam całość mojego kaszubskiego haftu, który ozdobił zgrzebny lniany woreczek:


Całość mojej części kaszubskiej paczuszki prezentuje się tak:

 
Jest tu poza woreczkiem papeteria z motywem kaszubskim, decu kolczyki i podkładeczka, pamiątka opowiadająca o Kaszubach i barwach kaszubskich, karteczka z moim motto, zakładeczka z powiedzeniem kaszubskim i pluszak - kaszubianka. Panna Kaszubianka mnie samą rozbrajała swoją zielonością i puchatością. Miałam wielka nadzieję, że rozbawi córcię Justynki. =)

Zakładka pierwsza od góry na tym zdjęciu, jest kaszubska - pozostałe są z wymianki motylowej i koniczynkowej:

 
Kolejna część paczuszki to słodkości, które nawet nie były rozłożone do zdjęcia, tylko zostały w torebce, sówka, świeczuszki, filcowa bransoletka i broszka-kwiatek, kwiatuszek kanzashi, notes z długopisem na dobre myśli, ozdobne spinacze, inicjał z pasty modelarskiej, cudaczki z masy cukrowej oraz pudełeczka na prezenty, o które mnie Justynka poprosiła:
 

Wśród przydasi było trochę serwetek, z motywem kaszubskim na czele, aby Justynka mogła kontynuować swoją decu-pasję:


Część prywatną stanowił duży zestaw papeterii:


Z kartkami i kopertami na różne okazje, z ciekawostką w postaci trzech kart oryginalnej papeterii używanej przez siostry urszulanki:


W części świątecznej znalazły się słodkości, handmade'owe ozdoby oraz moja pierwsza tegoroczna karteczka świąteczna:


Ta część pachniała świeczuszką o zapachu keksa:


Udało mi się wszystko zapakować używając papieru z motywem ludowym w praktyczne pudełeczka na przydasie:

 
Justynka pisała mi, że paczuszka się jej podobała, z czego bardzo się cieszę. Mnie paczuszka od Justynki zachwyciła. Zobaczcie sami, jakie śliczności w części kaszubskiej uszczęśliwiły me oczęta:
 

Zdjęcie  jest fatalne, ale szkatułka, lustereczko i świecznik są cudne. W paczuszce były również słodkości:


Urocze świąteczne przydasie: 


Zestaw bardzo kreatywny do moich ukochanych prac ręcznych:

 
Oraz najcudowniejsza na świecie, moja wymarzona herbaciarka:


Justynka zapełniła ją skarbami - herbatkami, cukierkami, świeczuszkami, a nawet śliczniutkimi kolczykami:

 
 
Od kiedy paczuszka jest u mnie, intensywnie testuję zaparzacz, do którego wcześniej mnie nie ciągnęło, bo umiałam sobie cedzić fuski ząbkami, ale teraz się ucywilizowałam i już nie siorbię. ^^
 
Justynko, sprawiłaś mi przeogromną radość. Spełniłaś moje wielkie marzenie. Uskrzydliłaś, aby dalej odkrywać i dzielić się odkryciami. Tworzenie dla Ciebie było wielką frajdą. Dziękuję za tą przygodę. =*

środa, 14 listopada 2012

Dzierganie wciąga

Pisałam Wam, kochani o tym, że będę próbować swoich sił w dzierganiu i dziś uchylę rąbka tajemnicy. Dosłownie rąbeczka, żeby Justynka mogła mieć niespodziankę. Oto kawałeczek haftu kaszubskiego w moim wykonaniu:
 

Zgadza się kolorystyka i motywy. Nie zachowałam właściwych nici, czyli muliny, bo tylko kordonek miałam w potrzebnych kolorach. Poza tym lepiej się uczy grubszymi nićmi na większych niż oryginalne motywach. Kanwa też nietypowa - filc, ponieważ haft miał być w założeniu do czegoś przyszyty, a tego się wyszywać nie dało. Na filcu rysowałam motyw długopisem (!), bo ołówek, choć najmiększy, nie zostawiał wystarczająco wyraźnego śladu, a cienkopis by się rozmazywał i brudził wszystko. Cały motyw do wyszycia skomponowałam z pojedynczych elementów znalezionych w sieci, wybierając pod kątem posiadanych kolorów kordonka. Pierwszy szkic nie ma nawet wszystkich elementów, bo były one potem dokładane w miarę wyszywania:


Oczywiście do paczuszki kaszubskiej zaprojektowałam coś z papieru, ale mogę pokazać dosłownie jeden kwiatuszek:


W całości wszystko ujrzy światło dzienne  za niecałe dwa tygodnie. Tymczasem chwalę się moim łańcuszkiem z kordonka zrobionym szydełkiem, które otrzymałam od Moniki w wymiance na jesienne dni:


Niesamowita przygoda. Szydełko to pozornie takie proste narzędzie, gdy się patrzy z boku. Tak jak napisała mi Monika w komentarzu po wymiance - każdy musi sobie sam dopracować sposób trzymania szydełka, jak i nauczyć się nawijać sobie we właściwy sposób nitkę wokół palców. Z nitką w miarę sobie radziłam, za to nitka z szydełka uciekała mi co drugi raz. Oczywiście łańcuszek będzie wykorzystany jako element czegoś większego, o czym już niedługo. Narazie chcę podziękować Monice za linki, które mi zostawiła w komentarzach. Myślę, że mogą się przydać wielu osobom, które zaczynają przygodę z szydełkiem, dlatego je tu w poście zamieszczam:

http://www.youtube.com/watchfeature=SeriesPlayList&v=crOUfe1TvSo&list=PL690A55EC532071F0
http://www.youtube.com/watch?v=hoUOkWmpQzw&NR=1
http://www.youtube.com/watch?v=ptOiDj1iIv0&feature=channel
http://www.youtube.com/watch?v=pGSSGCSDbU8&feature=channel
http://www.youtube.com/watch?v=-gQMTXrIP40&feature=channel
http://www.youtube.com/watch?feature=SeriesPlayList&v=me-hOi3JoyQ&list=PL690A55EC532071F0
http://www.youtube.com/watch?v=pf8ZsWM0n44 - kursy

Próbujcie, to naprawdę wciąga. =)

Oczywiście polecam też małe DIY. Jeśli macie jakąś nieszczęsną nieco starą ramkę:


Oraz obrazek, na oprawieniu którego Wam zależy, to zawsze możecie taką ramkę szybko zliftować sprayem i połączyć w całość, o tak:


Grafika jest autorstwa Marty, która zgodziła się kiedyś na prywatną wymiankę lawendową ze mną. Marto, dziękuję! =*

Ścianę w kuchni po przeciwnej stronie ozdobiła niesamowita grafika motylowa od Agnieszki:


Wybrałam dla niej ciemnoróżowe tło i ramkę, żeby szerokim strumieniem biło od niej ciepło. A skąd ta cudna grafika akurat u mnie? Nie wiem, czy pamiętacie candy na blogu Otwarta szuflada, ale to właśnie moja skromna osoba została nią obdarowana w ramach nagrody. Grafika ma swoją historię. Poczta potrzebowała miesiąca czasu, żeby dostarczyć ją, dlatego dopiero dziś mogę ją pokazać, powiedzieć Wam jak bardzo się z niej cieszę, podziękować Agnieszce za zabawę i przepiękną, "udzierganą" misternie w papierze grafikę motylową, jak i przeprosić blisko setkę osób, które tyle szczęścia w candy nie miały. Uwierzcie mi, że czasem to aż głupio być takim szczęściarzem. Żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać jej uroku. Ta grafika kryje w sobie niecodzienną tajemnicę. Jest w niej zaklęta pamięć o bardzo wielu osobach, żyjących, jak i tych, którzy już odlecieli w stronę światła, niczym motyle.

Ps. Jeśli ktoś jeszcze chciałby oddać swój głos na mojego motylka kanzashi w wyzwaniu, to KLIK.  =)

środa, 17 października 2012

Na rozgrzanie serc

Chciałam Was, kochani, wczoraj rozbawić troszkę zdjęciami, które przyuważone w necie poprawiły mi humor, zepsuty bezowocnym szukaniem tutorialu na motyla ze wstążki. Niechcący postraszyłam Was śniegiem. Pomysł mi się wziął od rozmowy z mamą, która słyszała w TV o rychłej zimie w Polsce. Ja tam nie wiem, czy wierzyć w to, czy nie, ale mokrych Zaduszek to ja nie lubię. Znowusz Świąt i Sylwestra sobie bez śniegu i mrozu nie wyobrażam - to wbrew tradycji. ^^
 
Wczoraj miałam pracowity dzień. Robiłam kolejne karteczki z moim motto do paczuszek:
 


Jedną podrasowałam na maksa haftem kaszubskim:



A w jednej zatopiłam źródło szczęścia - najprawdziwszą, dużą, czterolistną koniczynkę:

 
Widać po niewyraźnym zdjęciu, że noc mnie przy niej zastała. Tak szybko teraz robi się ciemno, a aparat odmawia posłuszeństwa przy braku naturalnego światła. Rozciągam dobę, ile się da, ale Karolinka i tak się ze mnie śmieje, że nocne rekordy biję w publikacji postów. No co ja poradzę, że dnia mi mało i mało. Dziś walczyłam z tworzeniem ozdobnych spinaczy. Zrobiłam ich sporo i to w całej tęczowej gamie, ale o zdjęciu nie było już mowy po ciemku. Pokażę je Wam, jak obcykam w dzień. Ciekawa jestem Waszych opinii. Zawsze kolejny egzemplarz można zrobić inaczej, nawet lepiej. =)
 
Mi serducho dziś ogrzały ciepłe słowa, ciepłe myśli i wspomnienia. Asia wspomniała dziś o mnie na swoim blogu i zacytowała moją ulubioną książkę:
 
"Myśl, jak już raz powstanie, to żyje aż do końca świata. Świat jest przepełniony ludzkimi myślami. Im więcej dobrych myśli, tym świat jest lepszy."
 
Odruchowo sięgnęłam po książkę i zapragnęłam ją znów przeczytać, żeby znów się zainspirować. =)
 
Asia ma też piękne motto na swoim blogu. Zaczerpnięte jest ono z wiersza Jonasza Kofty "Trzeba marzyć":
 
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć
 
Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć
W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
 
Wiersz jest piękny i taki prawdziwy. Pojawia się w nim słowo "szczęście" tak bliskie mi i temu blogowi. Szczęście, któremu trzeba wychodzić nieustannie na przeciw, aby się z nim nie minąć.
 
Spodobała mi się też myśl Beaty Pawlikowskiej znaleziona na blogu Fusion House:
 
 
Myśl pochodzi z kalendarza na rok 2013 autorstwa Pani Beaty. Pięknie jest w niej ujęte sedno szczęścia. Może warto nabyć sobie taki kalendarz z 365ma powodami, żeby być szczęśliwym człowiekiem:
 
(źródło: strona autorki)
 
Facebook też mnie dziś miło zaskoczył, pomijając lawinę komentarzy na temat płynącego stadionu narodowego:
 
 
Niech takim będzie nasz świat - pełen dobrych myśli i ludzi.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...