Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkatułka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkatułka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 sierpnia 2013

Alterowane pudełko

Trochę białej farby na rogach:
 

Trochę papierowego patchworku po bokach:


I szarobure, choć niemałe (21x13x9 cm) pudełeczko po herbacie...


... stało się pastelową szkatułką na skarby:









Szkatułką tak pojemną, że słoń się mieści bez trudu:


Moją pracę zgłaszam na:

Wyzwanie 1 - z tekturką na blogu Przyda się! - wykorzystałam makówkę



Wakacyjne wyzwanie z produktem #6 CRAFTfun - wykorzystałam makówkę i dużo żółtego koloru



Wakacyjne alterowanie z UHK Gallery - przekwalifikowałam pudełko po herbacie


 

niedziela, 16 grudnia 2012

Już czas...

Już czas, kochani, napełnić dom zapachem, aromatem i światłem świątecznym. =)
 
Wiem, bo widziałam, że wiele osób już upiekło pierniczki i ciasteczka świąteczne. U mnie też już są. Pierniczki trochę spóźnione, a przez to twarde, ale obecne:
 

Jeśli ktoś potrzebuje przepisów to proszę: pierniczki i "ciasteczka maszynowe" w wersji świątecznej, czyli lukrowane. =)
 
Ciekawa jestem, czy ktoś z Was pamięta o tych słoiczkach:


Pisałam o nich ponad dwa miesiące temu tutaj, aby zachęcić Was do zbierania pachnącej mieszanki, którą wystarczy przed świętami rozsypać w szklane patery, czy miseczki, aby móc cieszyć się teraz cudnymi zapachami:


 
Kiedy ostatni raz naszło mnie na mandarynki, obierałam je nacinając tylko lekko skórkę "na ósemkę". To pozwoliło po ususzeniu na grzejniku otrzymać takie pomarańczowe akcenty, wśród których trafiła się i skórka z cytryny:
 

Chciałabym przedstawić Wam na koniec niespodziankę:


Ta niezwykła szkatułka z "opróżnionego" i zasuszonego pomelo może kryć w sobie, co tylko zechcecie, na przykład cukierki:


Lub stać się cukierniczką:

 
Myślę, że taki drobiazg zdziwi i Waszych gości. ^^
 
U mnie wczoraj padało cały dzień, a dzisiaj śnieg roztopił się zupełnie. Zima chwilowo zniknęła, nawet karmnik opustoszał, tylko mój kiciuś je na potęgę, jakby zapasy tłuszczyku na srogą zimę robił w sobie. Ja odpoczywam po tygodniu bardzo męczącej rehabilitacji poza domem i nabieram sił na kolejne dni. Tęsknię za rękodziełem, szukam inspiracji i marzę o tworzeniu nowych rzeczy. Najbardziej czekam jednak na choinkę i święta. Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa otuchy na czas rehabilitacyjnych zmagań. Witam nowych obserwatorów, którzy powiększyli grono do okrągłej setki. Rozgośćcie się.  =)

poniedziałek, 26 listopada 2012

Wymianka kaszubsko-prywatno-świąteczna

Koleżanka AgapeArt prowadząca bloga Koralikowe marzenia i nie tylko... zachęciła nas do udziału w  wymiance inspirowanej haftem kaszubskim:
 
 

Wśród kilku odważnych dziewczyn znalazła się Justynka prowadząca bloga Przez krótką chwilę... , z którą akurat się wcześniej umówiłam na wymiankę prywatną. Niezwykły dość przypadek sprawił, że zostałyśmy wylosowane jako wymiankowa para, przez co nasze paczuszki miały charakter kaszubsko-prywatno-świąteczny. =)
 
W końcu mogę pokazać Wam całość mojego kaszubskiego haftu, który ozdobił zgrzebny lniany woreczek:


Całość mojej części kaszubskiej paczuszki prezentuje się tak:

 
Jest tu poza woreczkiem papeteria z motywem kaszubskim, decu kolczyki i podkładeczka, pamiątka opowiadająca o Kaszubach i barwach kaszubskich, karteczka z moim motto, zakładeczka z powiedzeniem kaszubskim i pluszak - kaszubianka. Panna Kaszubianka mnie samą rozbrajała swoją zielonością i puchatością. Miałam wielka nadzieję, że rozbawi córcię Justynki. =)

Zakładka pierwsza od góry na tym zdjęciu, jest kaszubska - pozostałe są z wymianki motylowej i koniczynkowej:

 
Kolejna część paczuszki to słodkości, które nawet nie były rozłożone do zdjęcia, tylko zostały w torebce, sówka, świeczuszki, filcowa bransoletka i broszka-kwiatek, kwiatuszek kanzashi, notes z długopisem na dobre myśli, ozdobne spinacze, inicjał z pasty modelarskiej, cudaczki z masy cukrowej oraz pudełeczka na prezenty, o które mnie Justynka poprosiła:
 

Wśród przydasi było trochę serwetek, z motywem kaszubskim na czele, aby Justynka mogła kontynuować swoją decu-pasję:


Część prywatną stanowił duży zestaw papeterii:


Z kartkami i kopertami na różne okazje, z ciekawostką w postaci trzech kart oryginalnej papeterii używanej przez siostry urszulanki:


W części świątecznej znalazły się słodkości, handmade'owe ozdoby oraz moja pierwsza tegoroczna karteczka świąteczna:


Ta część pachniała świeczuszką o zapachu keksa:


Udało mi się wszystko zapakować używając papieru z motywem ludowym w praktyczne pudełeczka na przydasie:

 
Justynka pisała mi, że paczuszka się jej podobała, z czego bardzo się cieszę. Mnie paczuszka od Justynki zachwyciła. Zobaczcie sami, jakie śliczności w części kaszubskiej uszczęśliwiły me oczęta:
 

Zdjęcie  jest fatalne, ale szkatułka, lustereczko i świecznik są cudne. W paczuszce były również słodkości:


Urocze świąteczne przydasie: 


Zestaw bardzo kreatywny do moich ukochanych prac ręcznych:

 
Oraz najcudowniejsza na świecie, moja wymarzona herbaciarka:


Justynka zapełniła ją skarbami - herbatkami, cukierkami, świeczuszkami, a nawet śliczniutkimi kolczykami:

 
 
Od kiedy paczuszka jest u mnie, intensywnie testuję zaparzacz, do którego wcześniej mnie nie ciągnęło, bo umiałam sobie cedzić fuski ząbkami, ale teraz się ucywilizowałam i już nie siorbię. ^^
 
Justynko, sprawiłaś mi przeogromną radość. Spełniłaś moje wielkie marzenie. Uskrzydliłaś, aby dalej odkrywać i dzielić się odkryciami. Tworzenie dla Ciebie było wielką frajdą. Dziękuję za tą przygodę. =*

sobota, 15 września 2012

Z wiatrem i pod wiatr

Czemu mój blog ma właśnie taki, a nie inny tytuł? Kiedy się na niego decydowałam, przeglądałam właśnie album ze starymi zdjęciami. Na zdjęciach zatrzymane były bardzo różne chwile. Takie, których chciałabym nigdy nie zapomnieć, ale i takie, które chciałabym raz na zawsze wymazać z mojej pamięci. W życiu tak już jest, że szczęście cały czas przeplata się ze smutkiem, raz jest z wiatrem w życiu, a raz pod wiatr. I bardzo czasem jest tak strasznie ciężko, tym ciężej, jak obok nie ma kogoś kto by podźwignął, pomógł przejść, postawić krok naprzód. Ja mam to wielkie szczęście, że wspierają mnie moi bliscy, że czuję, iż nie jestem sama z tym, co mnie cieszy i smuci czasem też. A ten blog to mój przyjaciel, który zawsze chętnie wysłucha, i mój pamiętnik, który każde wspomnienie zatrzyma. To miejsce, w którym mogę uchwycić moje pomysły, ujarzmić myśli. To przestrzeń, w której czuję się dobrze i bezpiecznie, w której dzięki Wam, kochani, nie czuję się nigdy sama i ciągle dzięki Wam rozwijam.
 
Tu, w blogowym świecie poznałam wiele wyjątkowych osób. Wśród nich Joasię, moją bratnią duszę, która wie, czym jest wrażliwość na świat, ludzi, przyrodę, zapracowanie, twórcza pasja i walka o to, co w życiu naprawdę ważne. Joasia zawsze ma dla innych czas i dobre słowo. Nie kto inny, tylko właśnie ona jest moją blogową top komentatorką. Joasia ma wielki talent do decoupage. Jej dzieła są tak pięknie skomponowane i precyzyjnie wykonane, że można tak siedzieć trzymając je w ręku godzinami i cieszyć oczy bez końca. Zaproponowałam Joasi małą wymiankę międzyblogową o tematyce kwiatowej, która ostatecznie stała się wymianką różaną, gdyż niewiele wiedziałam o technice, w której jest mistrzem, i nigdy wcześniej nie miałam nawet okazji zobaczyć z bliska takiego cuda, jak te, które tworzy. Joasia przysłała mi cudowną drewnianą szkatułkę wraz ze słodkościami, dokładnie takimi, do jakich mam największa słabość:
 
 
Szkatułka jest po prostu idealna. Ciepły różany bukiet zdobi ją z zewnątrz i od środka:
 
 
W szkatułce znalazły przytulny domek moje ulubione herbatki i tak stała się moją małą wymarzoną herbaciarką. ^^
 
Joasia ma cudowny ogród, w którym każdą różę zna po imieniu. Wpatrując się w jedną z nich namalowałam różaną akwarelkę:
 
 
Ozdobiłam nią papeterię dla Joasi:
 
 
Wybrałam dla Niej najcieplejszy komplet filcowy:
 
 
W paczuszce znalazło się też troszkę słodyczy dla osłody, cały zestaw moich serwetek, żeby Joasia mogła tworzyć dla nas kolejne śliczne dzieła, pachnące świeczuszki dla stworzenia klimatu twórczego, trochę karteczek i obrazków dla podniesienia na duchu, mały zestaw nasionek dla miłośniczki ogrodu oraz maskotka-marchewka dla odważnej kucharki:
 
 
 
Wiem, że talentów Joasia ma o wiele więcej i mam nadzieję, że to nie była nasza ostatnia wymianka.
Bardzo dziękuję Ci, Joasiu za tą wymiankę i Twój ciepły wpis o niej na Twoim blogu. Zainspirowałaś mnie, żeby próbować swoich sił w nowej dziedzinie. Zobaczymy niebawem, czy uda mi się zaprzyjaźnić choć troszkę z techniką decoupage.  =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...