Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lukier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lukier. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 grudnia 2012

Już czas...

Już czas, kochani, napełnić dom zapachem, aromatem i światłem świątecznym. =)
 
Wiem, bo widziałam, że wiele osób już upiekło pierniczki i ciasteczka świąteczne. U mnie też już są. Pierniczki trochę spóźnione, a przez to twarde, ale obecne:
 

Jeśli ktoś potrzebuje przepisów to proszę: pierniczki i "ciasteczka maszynowe" w wersji świątecznej, czyli lukrowane. =)
 
Ciekawa jestem, czy ktoś z Was pamięta o tych słoiczkach:


Pisałam o nich ponad dwa miesiące temu tutaj, aby zachęcić Was do zbierania pachnącej mieszanki, którą wystarczy przed świętami rozsypać w szklane patery, czy miseczki, aby móc cieszyć się teraz cudnymi zapachami:


 
Kiedy ostatni raz naszło mnie na mandarynki, obierałam je nacinając tylko lekko skórkę "na ósemkę". To pozwoliło po ususzeniu na grzejniku otrzymać takie pomarańczowe akcenty, wśród których trafiła się i skórka z cytryny:
 

Chciałabym przedstawić Wam na koniec niespodziankę:


Ta niezwykła szkatułka z "opróżnionego" i zasuszonego pomelo może kryć w sobie, co tylko zechcecie, na przykład cukierki:


Lub stać się cukierniczką:

 
Myślę, że taki drobiazg zdziwi i Waszych gości. ^^
 
U mnie wczoraj padało cały dzień, a dzisiaj śnieg roztopił się zupełnie. Zima chwilowo zniknęła, nawet karmnik opustoszał, tylko mój kiciuś je na potęgę, jakby zapasy tłuszczyku na srogą zimę robił w sobie. Ja odpoczywam po tygodniu bardzo męczącej rehabilitacji poza domem i nabieram sił na kolejne dni. Tęsknię za rękodziełem, szukam inspiracji i marzę o tworzeniu nowych rzeczy. Najbardziej czekam jednak na choinkę i święta. Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa otuchy na czas rehabilitacyjnych zmagań. Witam nowych obserwatorów, którzy powiększyli grono do okrągłej setki. Rozgośćcie się.  =)

niedziela, 28 października 2012

Masa różności

Wiem kochani, że są wśród Was osoby, które bardzo lubią masą solną i są z nią zaprzyjaźnieni na dobre jak Wioletka z bloga Rękodzieło-art. Chcę jednak zachęcić Was do odkrywania także innych mas, jak pasta modelarska czy masa cukrowa. Pokażę Wam jak się nimi można bawić. =)
 
Najpierw słów kilka o białej paście modelarskiej:
 

Produkt nie jest polski. Z etykietki możemy się dowiedzieć, że nasze dzieło samo się utwardzi w ciągu 24 godzin w temperaturze pokojowej i będziemy mogli je dowolnie ozdobić, w tym pomalować i polakierować. Fakty sa jednak takie, że masa jest bardzo wilgotna, brudzi, dziwnie pachnie i strasznie się lepi, tak że trudno z niej coś uformować. Próbowałam ją wałkować i szło fatalnie przez jej lepkość. Próbowałam wycinać kształty foremkami i miałam problemy z wyciągnięciem literek z formy przez lepkość masy oczywiście:


Po odczekaniu doby i stwierdzeniu, że literki nie schną, a miejsce pod nimi jest wilgotne, włożyłam je do piecyka, nastawiłam na 75 stopni, odczekałam 10 minut, wyjęłam, przesunęłam na suche miejsca literki, znów włożyłam do piecyka na 10 minut. Pomogło. Po 10 minutach wystygły i były w końcu suche. Nie zmieniły wielkości, kształtu, koloru ani zapachu podczas suszenia. Sprawdziłam - literki dały się po wszystkim pomalować i ozdobić:


Masę polecam cierpliwym i posiadającym piecyk do podsuszenia wyrobów. Nie polecam do zabawy z dziećmi, szczególnie małymi, bo to chemia.

Myślę, że o wiele ciekawszą masą jest masa cukrowa, którą polecam właśnie do zabawy z dziećmi. Najlepszy, sprawdzony przepis na nią, jaki znam, jest na odwrocie opakowania glukozy, którą do tej masy musimy zakupić:


Oprócz glukozy będziecie potrzebowali:
- opakowanie cukru pudru,
- dowolną galaretkę, najlepiej w smaku i kolorze, który się lubi,
- żelatynę spożywczą,
- oraz mąkę ziemniaczaną:


Masę tą wykonuje się odmierzając odpowiednią ilość glukozy i cukru pudru do miski, rozpuszczając trochę galaretki w odrobinie wrzątku, rozpuszczając trochę żelatyny w odrobinie wrzątku:


Wlewając składniki rozpuszczone do przesianych i wymieszanych składników suchych:


Dokładnym wymieszaniu, podsypywaniu cukrem pudrem i wyrabianiu ciasta, aż osiągnie sprężystą konsystencję:


Wtedy posypuje się stolnicę mąką ziemniaczaną, wałkuje kawałki masy cukrowej i wycina kształty dowolnymi foremkami:


Z proporcji na opakowaniu glukozy masy wychodzi całkiem sporo. Cudaczki schną dość szybko w temperaturze pokojowej. Trzeba je suszyć w suchym pojemniku o gładkim dnie i nie kłaść jednego na drugim. Polecam pudełka po czekoladkach, bo pojemnik musi być nakryty, aby cudaczki nie miały kontaktu z kurzem. Nie można ich dosuszać w piekarniku, bo na powrót miękną. Są wrażliwe na wilgoć, dlatego trzeba je przechowywać z dala od niej. Im cieńsze je wytniemy, tym będą bardziej kruche. Są w całości tworzone z produktów jadalnych i ładnie pachną, więc można je śmiało zjeść:


Smacznego. Polecam i dobrej zabawy życzę.  =)

Ps. W komentarzu padło pytanie, czy masą cukrową można ozdobić tort? I tak i nie. Tak, bo na upartego to wszystkim przeciez można, ale masy cukrowej na tort nie polecam, gdyż tak jak pisałam szkodzi jej wilgoć. Musielibyśmy ją kłaść na suchy blat ciasta, a przecież chyba chcielibyśmy, aby na cieście była jednak jakaś masa. Pamiętajcie jedno - masa cukrowa to nie jest to samo co lukier plastyczny, choć ma podobne składniki. Do lukru nie dodaje się galaretki i barwi się go sztucznymi barwnikami:


Znam dwie wersje lukru plastycznego, ale żadnej z nich nie testowałam, bo nie miałam jeszcze takiej potrzeby. Jeśli ktoś jednak potrzebuje, to proszę bardzo.

Lukier plastyczny
Wersja A:

- 80 dag cukru pudru

- 3 łyżeczki glukozy

- 3 łyżeczki żelatyny

- 50 ml gorącej wody

Do szklanki nalać ok. 50 ml gorącej wody. Do gorącej wody dodać żelatynę i dokładnie mieszać aż się rozpuści. Następnie dodać glukozę i też mieszać. Na stolnicę wysypać trochę cukru pudru (tak ze 3 szklanki) i wlewać powoli żelatynę. Mieszać, a jak już złapie troszkę cukru pudru, to zacząć zagniatać. Zagniatać dosypując puder. Masa bez problemu wchłonie cały przygotowany cukier puder (a przynajmniej powinna, dlatego cukier należy dodawać partiami). Gotową masę można barwić barwnikami spożywczymi. Masę wałkuje się najlepiej na blacie posmarowanym lekko olejem. Drugi sposób to wałkowanie na blacie omączonym np. mąką ziemniaczaną. Niewykorzystaną masę możecie trzymać w szczelnie zamkniętym woreczku foliowym w lodówce i wykorzystać przy kolejnej okazji (po prostu trzeba ją ogrzać w dłoniach przed ponownym użyciem. To jak z plasteliną/modeliną - trzeba lukier ugrzać i wyrobić na nowo, by był plastyczny.
Wersja B:

- 80 dag cukru pudru

- 10 dag glukozy (w płynie lub w proszku)

- 4 łyżeczki żelatyny

- 70 ml wody
Żelatynę moczyć w wodzie ciągle mieszając aż się rozpuści. Postawić naczynie z rozpuszczoną żelatyną nad parą wodną lub na gazie i dodać glukozę. Ciągle mieszać syrop uważając aby się NIE ZAGOTOWAŁ. Jak się zagotuje, wywalić do kosza i zacząć jeszcze raz. Kiedy syrop ostygnie, ale nie całkowicie, stopniowo dosypywać przesiany cukier puder ciągle mieszając. Nie koniecznie trzeba dodawać cały cukier, trzeba wyczuć ten moment, kiedy należny przestać go dodawać. Dużo zależy od jakości cukru pudru. Można dodać kilka kropelek aromatu do ciast np. migdałowy, waniliowy lub pomarańczowy (wg. upodobań). Wyrabiać, aż masa będzie miała konsystencję plasteliny. Blat lekko posypać mąką ziemniaczaną i wałkować masę podsypując tą mąką tak, aby masa nie przyklejała się do blatu. Rozwałkowaną masę zwinąć na wałek lub układając na przedramieniu przenieść na tort posmarowany masą na bazie masła, dopasować rękami i obkroić niepotrzebne boki. Masa zrobiona z podanych składników wystarcza na pokrycie dużego tortu o średnicy 30 cm. i jeszcze zostanie na ozdoby. Masa jest śnieżnobiała, przez co można ją dowolnie barwić, najlepiej dobrymi barwnikami w proszku lub w paście. Robi się ją około 5 - 10 minut. Koszt takiej masy jest nieduży. Masę można przechwytywać szczelnie zamkniętą w lodówce, a potem przed nałożeniem na tort wstawić na kilka sekund do mikrofalówki, ponownie ugniatać i rozwałkować. Masa nadaje się na zrobienie ozdób, które można przechowywać naprawdę bardzo długo.

środa, 8 sierpnia 2012

Nadziane bułeczki

Oto obiecany przepis na moje bułeczki drożdżowe z nadzieniem:

 

Składniki na ciasto:
- 0,5 kg przesianej mąki
- 2 całe roztrzepane jajka
- 1 pełna szklanka i 2 łyżki podgrzanego mleka
- 1 łyżka margaryny rozpuszczona w podgrzewanym mleku
- 1 kostka drożdży -10 dkg
- 0,5 szklanki i 2 łyżki cukru kryształu
- szczypta soli

Wszystkie produkty początkowo powinny mieć temperaturę pokojową, a w pomieszczeniu powinno być ciepło, aby drożdże szybko rosły. Najpierw z rozdrobnionej ręcznie kostki drożdży, 2 łyżek ciepłego mleka i 2 łyżek cukru robimy rozczyn i odstawiamy do podrośnięcia. W tym czasie przygotowujemy stolnicę i przesiewamy mąkę. Solimy odrobiną soli. Robimy w stożku mąki zagłębienie i wlewamy do niego zaczyn, resztę mleka, roztrzepane jajka i wsypujemy resztę cukru. Wyrabiamy ciasto podsypując mąką, aby nie przywarło do stolnicy, ale staramy się nie przesadzić, aby ciasto nie było potem twardawe po upieczeniu. Odstawiamy do wyrośnięcia na 30-40 minut. Dzielimy ciasto na 3 części i rozwałkowujemy. Wykrawamy kółeczka i spłaszczamy je wałkiem. Na każdy krążek nakładamy farsz. Zaklejamy brzegi i układamy bułeczki sklejeniem do dołu na blasze pozostawiając odstęp, aby bułeczki mogły trochę urosnąć. Smarujemy wierzch każdej bułeczki roztrzepanym jajkiem. Odstawiamy na 30-40 minut do ponownego wyrośnięcia. Pieczemy w temperaturze 170 (w nagrzanym) lub 175°C (w nienagrzanym) piekarniku ok. 30-35 minut.



Farszem może być nasz ulubiony dżem lub masa, np. makowa, jak na pierwszym zdjęciu u góry, lub budyń, jak na zdjęciu poniżej:



Polecić mogę też oprócz mojego musu jabłkowego z poprzedniego posta także tradycyjną masę serową, do której potrzebne są:
- 30 dkg sera
- 2 rozdzielone jajka, w tym białka ubite ze szczyptą soli
- 3 łyżki cukru kryształu
- 1 cukier waniliowy
- pół płaskiej łyżeczki proszku
- kilka kropel ulubionego aromatu
- ewentualnie kilka kropel soku z cytryny
Składniki mieszamy dokładnie dodając na końcu białka. Nakładamy po łyżeczce.

Przepis jest w wersji XXL - na dwie standardowe blaszki, po 20 bułeczek, czyli w sumie 40 sztuk, które układa się na blaszce tak:
 
Upieczone bułeczki możemy polukrować rozpuszczając 0,5 szklanki cukru pudru z łyżką wrzątku i ewentualnie kilkoma kroplami aromatu. Możemy też je okrasić polewą czekoladową rozpuszczając 2 łyżki mleka z 2 łyżkami cukru kryształu i 1 łyżką płaską mocnego kakao (polecam DecoMorreno, którego używam niezawodnie od lat) oraz  2 łyżkami margaryny, ale to dopiero na końcu, po rozpuszczeniu i połączeniu poprzednich składników, to ważne, bo inaczej się rozdzielą i całość będzie do wyrzucenia.

Polecam. Smacznego!  =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...