Pokazywanie postów oznaczonych etykietą składniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą składniki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 maja 2013

Kruche pierożki nadziewane

Kochani, ze względu na kruchą, deszczową pogodę majową podsyłam Wam przepis na palce lizać kruche pierożki nadziewane, które nie są trudne w zrobieniu, a na pewno osłodziłyby niejedną majówkę czy pod chmurką czy pod dachem:
 
 
Ciasto:
  • 1,5 szklanki mąki wrocławskiej
  • 15 dag margaryny
  • 2 jajka rozdzielone
  • 5 płaskich łyżek cukru pudru
  • kilka kropel soku z cytryny
  • 2 łyżki gęstej śmietany
 
Nadzienie:
  • jak najmniej rzadkie, choć dżem i powidła ujdą
  • może być kasza manna na gęsto i słodko
  • może owoce, ale dość twarde i bez soku
  • jeśli jabłka, to nakłuć lub nie zamykać
  • może rozrobiony na słodko ser
  • najlepiej gotowe masy
 
Dodatki:
  • cukier kryształ, jeśli przed pieczeniem
  • cukier puder, jeśli po pieczeniu
 
Mąkę przesiać na stolnicę, posiekać z margaryną. Dodać pozostałe składniki – żółtka, cukier puder i sok z cytryny oraz śmietanę – połączyć. Wyrobić szybko ciasto rękami, zapakować w folię i odłożyć do lodówki na co najmniej pół godziny. Ciasto rozwałkować na oprószonej mąką stolnicy na placek grubości 1/2 cm. Szklanką wykroić krążki. Nadzienie ułożyć na krążkach, uformować pierożki. Można sobie pomóc zlepiaczem do pierogów. Pierożki posmarowane białkiem i posypane cukrem przenieść na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, oprószoną mąką. Piec w gorącym piekarniku nagrzanym do 200°C na jasnozłoty kolor (około 20 minut).
 
Po inne moje sprawdzone przepisy odsyłam do zakładki "przepisy kulinarne".
 
Smacznego i ciepłego długiego weekendu Wam życzę.  =)

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Zjeść ciastko i mieć ciastko

Kto by tak nie chciał - zjeść ciastko i mieć ciastko. Ja bym chciała. ^^
 
U mnie w domu ciastka były na te święta w trzech rodzajach i niewiele ich już zostało:
 
 
O ciasteczkach "maszynowych" i pierniczkach opowiadałam, ale o ciasteczkach z cukrową pianką nie było okazji, więc ogłaszam ją dziś. =)


CIASTKA DROŻDŻOWE Z CUKROWĄ PIANKĄ

Składniki:
  • 1 kostka margaryny
  • 1 kostka smalcu
  • 6 szklanek mąki
  • 4 żółtka + 4 białka
  • 4 dkg drożdży
  • 1 kubek śmietany (330g)
  • cukier - ok. 1 szklanki
 
Mąkę posiekać z margaryną, smalcem i żółtkami. Następnie dodać wyrośnięte drożdże, rozpuszczone wcześniej w śmietanie z łyżką cukru. Zarobić ciasto. Pozostawić ciasto w chłodnym miejscu na 1,5 godziny. Wykroić krążki szklanką a w nich naparstkiem mniejsze dziurki. Krążki zamaczać w ubitych białkach i w cukrze. Rozkładać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia. Piec 20 minut w temperaturze 170 ºC.

 
Do ciasteczka trzeba kawki. Można przetestować np. Moje inspiracje - Latte classic - MOKATE. Reklamowane tak: "Słodka przyjemność w klasycznym wydaniu. W większej części duo-saszetki znajduje się mleczna pianka, w mniejszej kawa rozpuszczalna. Latte classic charakteryzuje się wspaniałym aromatem i głębokim smakiem otulonym puszystą, aksamitną pianką. Wygodna jednorazowa saszetka sprawia, że ulubione Latte można mieć zawsze przy sobie. Bez użycia ekspresu, w maksymalnie 5 min., można przygotować doskonałe, warstwowe Latte jak z ulubionej kawiarni. Nasze Latte zawiera mleko odtłuszczone i nie zawiera konserwantów." (źródło" link). Do dzieła. Przygotowujemy wysoką szklankę i nastawiamy wodę w czajniku:
 

Zawartość większej saszetki wsypujemy do wysokiej szklanki. W drugiej szklance odmierzamy 200 ml wrzątku:
 

Zalewamy piankotwórczy proszek wrzątkiem i energicznie mieszamy do uzyskania mlecznej pianki:


Do malutkiej filiżanki wsypujemy zawartość mniejszej saszetki:


Zalewamy 3-4 łyżkami wrzątku (radzę 4, dałam 3 i kawy było za mało) i mieszamy:


Wlewamy kawę do pianki po łyżce, tak aby spływała po ściance w dół szklanki i nie mieszając się utworzyła ciemniejszą warstwę. Możemy udekorować kawałkiem startej czekolady (lub skruszoną otoczką czekoladową z Michałka, który się akurat nawinął) i mamy kawusię, której nie trzeba słodzić, prawie jak z obrazka:


Zabieramy rurkę, ciasteczka i pakujemy się na łóżko obejrzeć fajny film:


Chwilo trwaj. ^^

Takich uroczych chwil Wam życzę, Kochani, przez cały kolejny rok, nie tylko dziś, w Sylwestra.  =)

poniedziałek, 19 listopada 2012

Ciasto dla każdego

Kochani, dziś będzie słodko. Będę dziękować i częstować wszystkich moim ciastem:


Mam go więcej, więc sięgajcie śmiało. To murzynek z przepisu, który dostałam od Ani, koleżanki ze studiów. To było pierwsze moje w życiu samodzielnie upieczone ciasto. Przepis jest tak prosty, że każdemu musi się udać:
 
MURZYNEK ANI
Składniki ciasta:
  • 1 kostka margaryny mlecznej
  • 8 łyżek zimnej wody
  • 2 szklanki cukru
  • 3 łyżki kakao
  • 4 jajka
  • 2 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • inne dodatki, jak rodzynki, orzechy - według gustu i uznania
 
Do wysokiego (koniecznie!) garnka wlewamy odmierzoną zimną wodę i stawiamy go na gazie. Podgrzewamy. Wsypujemy odmierzone kakao. Mieszamy. Wsypujemy odmierzony cukier. Mieszamy. Wrzucamy odmierzona margarynę. Mieszamy aż się całkowicie margaryna roztopi. Kiedy masa zaczyna wrzeć zmniejszamy płomień i pozwalamy masie pobulgotać 3 minuty. Zdejmujemy masę z ognia, odlewamy pół szklanki do czegoś w czym będziemy mogli ją otem podgrzać, polecam garnuszek,  i odstawiamy obie części masy do ostygnięcia. Kiedy dotykamy dna wysokiego garnka i nie czujemy już ciepła, wbijamy do niego całe jajka. Mikserem łączymy masę z jajkami. Odmierzamy mąkę, przesiewamy i łączymy z odmierzonym proszkiem. Mąkę z proszkiem stopniowo wsypujemy do masy kakaowo-jajecznej ciągle mieszając mikserem. (Można na koniec dodać bakalii, a nawet oprószonych mąką drobnych owoców, ale nie będzie to tradycyjny murzynek wtedy.) Wylewamy do formy wyłożonej papierem i pieczemy 60 minut w temperaturze 170ºC. Wyciągamy od razu i odstawiamy do wystygnięcia. Kiedy troszkę przestygnie, podgrzewamy odłożoną masę kakaową i polewamy nią ciasto jako polewą.
 
Ważne rzeczy to:
- wybranie odpowiednio wysokiego garnka, żeby kipiąca masa nie uciekła;
- kolejność podgrzewania: woda - kakao - cukier - margaryna, żeby margaryna dobrze się połączyła z resztą składników - w przypadku odwróconej kolejności może wypłynąć ponad resztę i już tak zostać, wtedy będzie można już tylko wyrzucić wszystko;
- przesianie mąki, żeby ciasto nie było zakalcowate;
- dokładne odmierzenie wody i proszku, żeby ciasto nie było suche i było wyrośnięte;
- dobranie blaszki: mniejsza - ciasto wysokie, gruba polewa, ciężkopodzielne, większa - ciasto płaskie, mało polewy, ale za to łatwiej podzielne;
- jeśli ktoś nie lubi zbyt słodkiego ciasta, może odmierzyć niepełne szklanki cukru.
 
Prościzna. A jaka smaczna. ^^
 
Ciacho dla Was, moi słodcy. Dziękuję Wam za każdy oddany głos w wyzwaniu u Asi:
 
 
Dziękuję, że chcieliście zajrzeć i zagłosować. Dziękuję za komentarze, w których pisaliście, że działacie. Jestem onieśmielona, a zarazem przeszczęśliwa, że to mój malutki motylek kanzashi skradł tyle serc:
 

To dla mnie rzecz wielka zostać wyróżnionym wpośród tak wielu niesamowitych prac. Sama oddałam swoje głosy na trzy z nich. Wzajemna motywacja przynosi niesamowite efekty. Zmotywowaliście mnie, aby stworzyć coś nowego i wziąć udział w wyzwaniu. Teraz swoimi głosami zmotywowaliście mnie do dalszych poszukiwań, odkryć i dzielenia się spostrzeżeniami. Będzie ciąg dalszy, macie na to moje słowo. Życzę Wam, moi drodzy, mnóstwa cudownych pomysłów rękodzielniczych i jeszcze więcej zapału w spełnianiu Waszych marzeń. Mam też dla Was coś na zachętę, abyście spróbowali techniki kanzashi. Oto link do najdokładniejszego tutorialu na kwiatuszek kanzashi wygrzebanego w sieci -> klik. Przy jego pomocy stworzycie coś, co ja dziś dziubałam pół dnia. Ma średnicę 5 cm i jest z białej wstążki o szerokości 6 cm. Wykończony trzema koralikami na druciku:
 
 
Do dzieła, kochani. Wiem, że nie ma dla Was rzeczy niemożliwych. =)
 
Ostatnie podziękowanie kieruję ku moim obserwatorom, których jest już 80. Ciągle zapominam napisać Wam, jak się cieszę, że jesteście. Dziękuję moim zaglądaczom za przekroczenie magicznej jak dla mnie liczby ponad 10 000 wejść na tego bloga:
 
 
Jesteście niesamowici. Dziękuję też moim komentatorom. Niedługo i Wy rozbijecie bank 1000 komentarza. Niewiele już brakuje. Każde słowo od Was to dla mnie skarb. =*
 
Na koniec taki mały ps. Jeśli myślicie o świątecznych pierniczkach, to dobrze zacząć ich produkcję na początku grudnia, aby powoli zmiękły do świąt. Polecam sprawdzony przepis, który jest u mnie na blogu od dłuższego czasu -> klik. Ten, jak i pozostałe moje przepisy kulinarne czekają zawsze, aby Was zainspirować, w specjalnym pasku bocznym u góry bloga z linkami do odpowiednich postów. Smacznego.  =)
 
Zostawiam Was z bardzo kreatywną myślą:
 
Kreatywność to wymyślanie, eksperymentowanie, wzrastanie, ryzykowanie, łamanie zasad, popełnianie błędów i dobra zabawa.
[Mary Lou Cook]


sobota, 22 września 2012

Ciepła zapiekanka chlebowa na chłodne dni

Kochani, dziś o godz. 16:49 rozpocznie się astronomiczna jesień. Czy już ją czujecie? Ja tak. Chłód mi doskwiera i spać się chce w dzień. Pomyślałam, że podrzucę Wam coś rozgrzewającego, jednak bez cukru, za to sycącego, bardzo podzielnego i smacznego. Oto wypróbowany wielokrotnie przeze mnie prosty przepis na zapiekankę chlebową.
 
ZAPIEKANKA CHLEBOWA
 
Składniki:
  • 6 jajek
  • 250 ml mleka
  • 8 kajzerek - takich czerstwych, świeże się nie nadają
  • posiekana natka koperku, pietruszki i co tam lubicie z zieleniny
  • 20 dkg piersi kurczaka
  • 30 dkg wędzonego boczku
  • gotowane jajka
  • przyprawy
 
Oddzielić białka i żółtka. Żółtka wymieszać z mlekiem i doprawić przyprawami. Pieczywo pokroić w kostkę i zalać masą żółtkową. Posiekać zieleninę i dodać do reszty. Odstawić całość na chwilę. Umytą i pokrojoną w kostkę pierś podsmażyć na patelni i ostudzić. Podobnie boczek. Dodaj mięso do masy i wymieszać. Podobnie pokrojone na drobno gotowane jajka. Białka ubić na pianę i delikatnie połączyć z masą. Całość wyłożyć równomiernie na blaszce wysmarowanej wcześniej margaryną i wysypanej dokładnie bułką tartą. Rozgrzać piekarnik i upiec zapiekankę.
 
Czas pieczenia: ok. 30 minut
Temperatura pieczenia: 180ºC
 

Nie trzeba wyciągać zapiekanki po upieczeniu. Można ją potrzymać w ciepłym piekarniku, aż wszyscy się  najedzą:


Niektóre rzeczy, jak boczek nie są koniecznym dodatkiem. Polecam zapiekankę w wersji wielkanocnej z całymi połówkami jajek w masie zapiekankowej. Moja wersja obiadowa zapiekanki bez boczku i jajek, bo akurat nie miałam aż tyle, żeby ugotować:

 
Smacznego. =)

czwartek, 20 września 2012

Ciasta typu 2 w 1

Kochani, czasem tak jest, że nie ma za dużo środków na przygotowanie jakiegoś zbyt wymyślnego wypieku, czasem brakuje pełnej ilości dodatków z przepisu, czasem brakuje czasu, bo goście już w drodze albo chętka taka pilna, że czekać się za długo nie da, czasem mamy ten kłopot, że w domu ktoś czegoś nie lubi, jak np. mój brat owoców i przetworów owocowych i zastanawiacie się może, czy w ogóle piec coś czy nie. Ja uważam, że piec i to coś bardzo prostego, a mianowicie ciasta typu 2 w 1.
 
Przykładem może być tutaj budyniowiec na cieście drożdżowym. Kiedy ciasto umieścimy już w blaszce, wykładamy na nie ugotowany, przestudzony lekko budyń oraz dwa rodzaje dodatków - marmoladę wieloowocową kładzioną łyżką małymi porcjami oraz cząstki jabłek:


Całość posypujemy przygotowana kruszonką:


Pieczemy tak, jak jest podane w przepisie na ciasto drożdżowe:


Przed podaniem posypujemy cukrem pudrem:


Wśród ciast 2 w 1 jest też półkruchy sero-jabłecznik na cieście z tego przepisu na szarlotkę:
 
 
 
Kiedy za mało mamy sera na sernik i za mało jabłek na porządną szarlotkę, to takie ciasto pół na pół naprawdę się sprawdza. Na małe rodzinne spotkanie, kiedy nie chcemy częstować gości tylko jednym wypiekiem, możemy ich miło zaskoczyć takim praktycznym rozwiązaniem. Najlepsze kawałki to te z paska krojonego przez środek:
 
 
  
Jeśli jednak ciasto półkruche wydaje się Wam jeszcze zbyt pracochłonne, choć za pewne kusi skosztowaniem, to polecę coś jeszcze szybszego i prostszego - ciasto orzechowo-ananasowe typu 2 w 1:
 
  


Składniki:
  • 30 dkg mąki
  • 15 dkg cukru (dla mnie było za słodkie)
  • 1 proszek do pieczenia
  • 1 cukier waniliowy
  • 3 jajka
  • 150 ml (dałam pół szklanki) oleju
  • 150 ml (dałam pół szklanki) soku z ananasa
  • ananas w krążkach z puszki
  • szklanka orzechów włoskich pokrojonych
 
Przygotowujemy dodatki do ciasta siekając nie za drobno orzechy i odsączając krążki ananasa z puszki:
 
 
 
Za pomocą uniwersalnej miarki do rzeczy sypkich i płynów odmierzamy mąkę i przesiewamy ją do miski. Wsypujemy do mąki proszek. Odmierzamy miarką cukier i przygotowujemy paczkę cukru waniliowego:
 
 
Do miski wsypujemy rzeczy sypkie - przesianą mąkę, proszek do pieczenia, oba cukry i mieszamy wszystko dokładnie:
 
 
Odmierzamy do szklanki olej i sok z ananasa. Jajka roztrzepujemy. Ja robię to w kubku widelcem - można trzepaczką w miseczce:
 

Do roztrzepanych jajek wlewamy olej i sok z ananasa:


Całość mikstury wlewamy w dołek w mące:


 Ucieramy:


Kiedy zobaczymy masę przypominającą konsystencją gładki budyń, to znaczy, że ciasto jest już gotowe:


Ciasto wlewamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia przygotowaną według tego patentu. Możemy sobie brzegi przypiąć na chwilę spinaczami, jeśli boimy się, że ciasto może nam się wlać nie tam, gdzie powinno:


Ciasto jest dość gęste i trzeba mu troszkę pomóc zająć powierzchnię blaszki delikatnie rozciągając ku brzegom:


Układamy na wierzchu wcześniej przygotowane dodatki:


Pieczemy w zwykłym piekarniku, bez termoobiegu, 35 minut w temperaturze 180°C:


Po upieczeniu od razu wyciągamy z piekarnika i studzimy. Częstujemy się przestygniętym:

 
Placuszek może nie jest superwysoki, ale bardzo sycący i przyjemnie wilgotny, taki jak lubię.
 
Polecam i smacznego.  =)


niedziela, 2 września 2012

Rozgryzanie herbatników

Chciałam pokazać Wam dzisiaj jeszcze dwa wyjątkowe miejsca, ale jak otworzyłam album, wróciły wspomnienia, to nie potrafiłam z masy zdjęć wybrać kilku. Ogarnę je jutro. Wybaczcie, że dzień znów okazał się dla mnie za krótki. Dziś na dobranoc pokuszę jeszcze słodkościami. Podróże mają to do siebie, że chce się słodyczy i jak się ich sobie nie zrobi samemu, to się ich sporo kupi.
 
Agnieszka z Mała rzecz a cieszy kusiła niedawno na swoim blogu przepisem na domowe kulki Rafaello. Zainspirowała mnie, aby naprędce przed wyjazdem do Barda zrobić coś słodkiego na drogę. Wygrzebałam z czeluści mego przepiśnika może raz, dawno temu użyty, przepis na "ziemniaczki". "Ziemniaczki" to taka wcześniejsza wersja kulek Rafaello według mnie, bo ten przepis pojawił się w jednym z pierwszych numerów "Poradnika Domowego", zanim stały się popularne na rynku pakowane kulki Rafaello, ale do rzeczy. Jeśli ktoś z Was dysponuje dwoma paczkami herbatników, takich prostokątnych, lub takich mniejszych, drobniejszych, które są również dobre, ok. 10 dkg w sumie, to w około pół godzinki upora się z tym przysmakiem.
ZIEMNIACZKI
 
Składniki na przepis podstawowy:
  • pół kostki masła
  • 2 łyżki kakao
  • 10 dkg herbatników - prostokątnych lub drobniejszych
  • ⅔ szklaki cukru pudru
  • wiórki kokosowe
 
Utrzeć masło z cukrem. Można śmiało mikserem. Dodać pokruszone dość drobno herbatniki wymieszane z kakao i dokładnie utrzeć. Ochłodzić, a gdy masa stwardnieje nieco formować kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczać je w wiórkach kokosowych. Wstawić na godzinę do lodówki zamknięte w jakiś pojemnik, aby nie łapały zapachów. Zamknięte w pojemniku można je trzymać w lodówce długo.
 
Modyfikacje i uwagi:
- margarynę trzeba wyjąć wcześniej, aby miała temperaturę pokojową;
- można dodać kilka kropel aromatu, jeśli ktoś lubi i chce mieć wersję aromatyzowaną;
- można dodać garść posiekanych orzechów włoskich lub migdałów, lub jedno i drugie, ale zwiększyć wtedy nieco ilość użytej margaryny;
- ,jak w kulkach Rafaello, w środku pozostawić całą połówkę orzecha lub migdała, ale to zawsze dodatkowa robota i trzeba je przygotować wcześniej;
- rodzynki, jeśli ktoś lubi, też się nadają jako nadzienie;
- kakao nie jest niezbędnym dodatkiem w tym przepisie, jeśli go nie dodamy nasze "ziemniaczki" będą bardziej przypominały kulki Rafaello.
 
Ja dodaję troszkę posiekanych orzechów i migdałów oraz aromat migdałowy, bo do nich pasuje. Daję tez mniej cukru pudru niż przepisie podstawowym, bo nie lubię rzeczy za słodkich, za to żeby były jeszcze smaczniejsze i łatwiej się formowały kulki dodaję też ucierając masę łyżkę gotowej masy krówkowej z puszki:
 
Mieszam wszystko sobie dokładnie w misce łyżką:
 
 
Dużą łyżką dzielę sobie przestudzoną masę na odpowiednie, równe porcje, które obtaczam we wiórkach kokosowych:
 
 
Z proporcji z przepisu wychodzi ok. 35 sztuk. Kulki zamykam w pojemniku i zostawiam na noc w lodówce. Trzymam je tam, aż ostatnia zniknie, bo schłodzone są najlepsze:
 
 
Takie pudełeczko ze schłodzoną zawartością to bardzo wdzięczny i podzielny kompan podróży. Innym ciekawym sposobem wykorzystania herbatników jest przepis na salceson:
 
SALCESON
 
Składniki:

 

  • 1 kostka margaryny
  • 3 łyżki kakao
  • 0,5 szklanki cukru (lub mniej)
  • 1,5 szklanki bakalii - ok. 30 dkg
  • (owoców/czekolady/ryżu preparowanego)
  • 2-3 paczki herbatników/wafli
  • 3 łyżki żelatyny
  • 1 szklanka mleka
  • naczynie do zastygnięcia lub 4 wafle
 
Roztopić w garnuszku margarynę, kakao i cukier. Herbatniki pokruszyć. Do ciepłego wywaru dodać rozdrobnione bakalie wymieszane z pokruszonymi herbatnikami i żelatynę rozpuszczoną w mleku. Przelać przygotowany wywar do naczynia lub zwinąć w wafle namoczone między wilgotnymi ściereczkami i owinąć w folię aluminiową. Schłodzić, min. 3-5 h, ale im dłużej tym lepiej, najlepiej zostawić w lodówce na noc. Kroić w paski ok 2 cm.
 
Ja zrobiłam wersję ambitniejszą - namoczyłam wafle i próbowałam zwinąć roladę:
 
 
Nie pomyślałam, żeby włożyć ją w coś wąskiego i salceson wyszedł przez to płaski, bo folia aluminiowa nie usztywnia całości, jedynie utrzymuje masę na swoim miejscu i chroni przed jej wyciekiem na zewnątrz.
 
Moja wersja była też oryginalna przez to, że salceson został przełożony na zmianę - raz przygotowana masa, a raz gotowa masa makowa z puszki:
 
 
Z braku laku, czyli bakalii z przepisu podstawowego, dodałam paczkę słonecznika łuskanego i powiem Wam tylko tyle, że wyszła poezja. Polecam gorąco.  =)

środa, 22 sierpnia 2012

Wariacje na temat metrowca

Chciałabym podzielić się z Wami, kochani, obiecaną masą do przekładania ciast na bazie metrowca. Oto ona:

Składniki na masę:

  • mleko - 1,5 szklanki
  • cukier waniliowy - 1 op.
  • mąka pszenna - 1 łyżka
  • mąka ziemniaczana - 1 łyżka
  • margaryna - 15 dkg
  • cukier kryształ - 0,5 szklanki

Jedną szklankę mleka zagotować z cukrem waniliowym i cukrem kryształem, a do pół szklanki mleka dodać obie mąki i bardzo dokładnie wymieszać, aby nie było żadnych grudek. Kiedy mleko zacznie kipieć, wlać i szybko wymieszać. W ten sposób ugotuje się budyń, który trzeba wylać do jakiegoś płaskiego naczynia i pozostawić do całkowitego ostygnięcia, ale nie aż tak, że „zakostnieje”, tylko będzie na tyle przestudzony, ze będzie go można połączyć z margaryną. Margarynę wyjętą wcześniej z lodówki, o temperaturze pokojowej, dodając po troszku budyń, dalej ucierając na jednolitą masę.

Do masy można dodać wiele rzeczy. Podstawowym dodatkiem jest aromat. Bardzo dobrze komponuje się z jasnym ciastem metrowcowym delikatny aromat cytrynowy i polewa czekoladowa:


Ciasto to jest też idealną bazą tak lubianego i popularnego na imprezach ciasta ze słonecznikiem.

Składniki masy słonecznikowej:
  • cukier kryształ - 0,5 szklanki
  • słonecznik - ok. 30-40 dkg
  • margaryna - 0,5 kostki
  • mleko - 4 łyżki

Margarynę roztopić na wolnym ogniu, dodać mleko i słonecznik. Smażyć przez 10 minut. Mieszać. Po tym czasie zapiec na blaszce w piekarniku na złoty kolor, mieszając od czasu do czasu. Przestudzić. Przestudzony podzielić na połowę. Połowę dodawać po łyżce do masy metrowcowej. Podkreślić słodycz masy dodając łyżkę gotowej masy krówkowej z puszki, najlepiej dobrej jakości, np. z Bakallandu (polecam, bo długo stoi po otwarciu w lodówce i nie traci smaku). Przełożyć jasne ciasto metrowcowe masą, zostawiając odrobinę na wysmarowanie wierzchu. Obsypać resztą uprażonego słonecznika lub upiec ciasto ciemne i do masy dać cały uprażony słonecznik, a wierzch obsypać startą czekoladą i wiórkami kokosowymi:

(po lewej ciasto ciemne, po prawej jasne)

Innym wariantem może być upieczenie ciemnej wersji ciasta, podzielenie masy z dodatkiem kakao na pół, dodanie do jednej części prażonego słonecznika, a do drugiej posiekanych orzechów włoskich oraz obsypanie wierzchu ciasta mieszanką prażonego słonecznika i orzechów włoskich:



Oprócz bakalii ciasto metrowcowe bardzo lubi też kolorowe galaretki – zarówno w masie, jak i wylane na wierzch między owocami:





Nic tylko piec i palce lizać. Gorąco polecam i życzę samych udanych wypieków. =)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...