Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metrowiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metrowiec. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 września 2012

Biszkopt kontra ciasto tortowe

Pod koniec sierpnia zamieściłam na moim blogu post o najlepszym według mnie cieście, czyli o metrowcu, który w swej istocie jest ciastem tortowym, czyli nadającym się do przekładania, ale w sensie ścisłym nie jest biszkoptem i z przepisem na biszkopt oprócz użycia miksera nie ma nic wspólnego:
 
 
Książki kucharskie, jak i podręczniki dla uczniów w technikum gastronomicznym, definiują wyraźnie czym jest biszkopt, a czym ciasto tortowe:

"Ciasto biszkoptowe - rodzaj lekkiego ciasta przyrządzanego na bazie jaj z małym dodatkiem mąki pszennej i cukru - bez dodatku tłuszczu." Czynnikiem spulchniający ciasto jest wtłoczone w masę powietrze.

"Ciasta biszkoptowe-tłuszczowe  są to ciasta otrzymywane z napowietrzonej masy jajowo-cukrowej zmieszanej z tłuszczem i mąką. Ze względu na dużą zawartość tłuszczu ciasta te mają bardziej zwartą strukturę niż ciasta biszkoptowe, dlatego koniecznie jest udział chemicznych środków spulchniających w procesie sporządzania ciasta biszkoptowo-tłuszczowego.

O szczegółach procesu powstawania biszkopta wraz z wieloma bezcennymi radami można przeczytać chociażby tutaj, a o cieście biszkoptowo-tłuszczowym, zwanym potocznie tortowym, tutaj.

Te definicje łatwo zapamiętać, a ciasta odróżnić, bo ciasto z dodatkiem tłuszczu zachowuje zawsze wyraźną wilgotność i nie wymaga nasączania, jak biszkopt. Olej tak jak margaryna jest tłuszczem i myślę, że jest to dość oczywiste. Dlaczego więc w ogóle napisałam ten post? Bo pewna osoba, która prowadzi blog poświęcony pichceniu i ma na nim m.in. przepisy na ciasta, zostawiła u mnie taki oto beztroski komentarz pod postem o ciastach tortowych:
 
"A ja do biszkoptu zawsze dodaję olej i ocet i zawsze wychodzi. Myślę, że to raczej dobre ubicie białek wpływa na jego puszystość :-)"
 
Ten komentarz wprowadzał wszystkich w błąd, gdyż wynikało z niego, że biszkopt to ciasto tortowe i można do niego wlać co się chce i tak wyjdzie, jak ubijemy dobrze białka, a to zupełna nieprawda. Osoba, która zostawiła ten komentarz na pewno nie skończyła szkoły gastronomicznej. Niestety myślę również, że nawet nigdy nie miała też w ręku książki kucharskiej i nie czytała na ten temat, dlatego myli te dwa różne pojęcia - biszkopta i ciasta tortowego. Na swoim blogu, gdzie ma m.in. przepisy na ciasto tortowe, w tytułach postów i w przepisach na ciasta tortowe notorycznie używa słowa "biszkopt", choć ciasta te nim nie są. Elementarna wiedza nie idzie tam w parze z praktyką. Książki kucharskie mówią wyraźnie:
 
W BISZKOPCIE NIE MA OLEJU!!!
 
I tego się trzymajmy. A po kiego czorta ocet w cieście? Po to, żeby ciasto na faworki nie chłonęło tłuszczu. Do żadnego innego nie dodawajcie, bo to niepotrzebna bzdura!

Warto wiedzieć więcej i więcej rozumieć, a dzięki temu piec pyszniejsze i zdrowsze wypieki. Dociekliwym polecam szerszą lekturę zagadnienia rodzajów ciast tutaj.

Udanych wypieków, kochani.  =)

środa, 22 sierpnia 2012

Wariacje na temat metrowca

Chciałabym podzielić się z Wami, kochani, obiecaną masą do przekładania ciast na bazie metrowca. Oto ona:

Składniki na masę:

  • mleko - 1,5 szklanki
  • cukier waniliowy - 1 op.
  • mąka pszenna - 1 łyżka
  • mąka ziemniaczana - 1 łyżka
  • margaryna - 15 dkg
  • cukier kryształ - 0,5 szklanki

Jedną szklankę mleka zagotować z cukrem waniliowym i cukrem kryształem, a do pół szklanki mleka dodać obie mąki i bardzo dokładnie wymieszać, aby nie było żadnych grudek. Kiedy mleko zacznie kipieć, wlać i szybko wymieszać. W ten sposób ugotuje się budyń, który trzeba wylać do jakiegoś płaskiego naczynia i pozostawić do całkowitego ostygnięcia, ale nie aż tak, że „zakostnieje”, tylko będzie na tyle przestudzony, ze będzie go można połączyć z margaryną. Margarynę wyjętą wcześniej z lodówki, o temperaturze pokojowej, dodając po troszku budyń, dalej ucierając na jednolitą masę.

Do masy można dodać wiele rzeczy. Podstawowym dodatkiem jest aromat. Bardzo dobrze komponuje się z jasnym ciastem metrowcowym delikatny aromat cytrynowy i polewa czekoladowa:


Ciasto to jest też idealną bazą tak lubianego i popularnego na imprezach ciasta ze słonecznikiem.

Składniki masy słonecznikowej:
  • cukier kryształ - 0,5 szklanki
  • słonecznik - ok. 30-40 dkg
  • margaryna - 0,5 kostki
  • mleko - 4 łyżki

Margarynę roztopić na wolnym ogniu, dodać mleko i słonecznik. Smażyć przez 10 minut. Mieszać. Po tym czasie zapiec na blaszce w piekarniku na złoty kolor, mieszając od czasu do czasu. Przestudzić. Przestudzony podzielić na połowę. Połowę dodawać po łyżce do masy metrowcowej. Podkreślić słodycz masy dodając łyżkę gotowej masy krówkowej z puszki, najlepiej dobrej jakości, np. z Bakallandu (polecam, bo długo stoi po otwarciu w lodówce i nie traci smaku). Przełożyć jasne ciasto metrowcowe masą, zostawiając odrobinę na wysmarowanie wierzchu. Obsypać resztą uprażonego słonecznika lub upiec ciasto ciemne i do masy dać cały uprażony słonecznik, a wierzch obsypać startą czekoladą i wiórkami kokosowymi:

(po lewej ciasto ciemne, po prawej jasne)

Innym wariantem może być upieczenie ciemnej wersji ciasta, podzielenie masy z dodatkiem kakao na pół, dodanie do jednej części prażonego słonecznika, a do drugiej posiekanych orzechów włoskich oraz obsypanie wierzchu ciasta mieszanką prażonego słonecznika i orzechów włoskich:



Oprócz bakalii ciasto metrowcowe bardzo lubi też kolorowe galaretki – zarówno w masie, jak i wylane na wierzch między owocami:





Nic tylko piec i palce lizać. Gorąco polecam i życzę samych udanych wypieków. =)


wtorek, 21 sierpnia 2012

Ciasto tortowe z innej bajki

Chciałabym przedstawić Wam ciasto tortowe, które z biszkoptem nie ma nic wspólnego, a śmiem stwierdzić, że jest od niego o wiele lepsze. Kiedyś tort był nie do pomyślenia bez pieczenia biszkopta. Dziś mało kto wie jak upiec biszkopt z prawdziwego zdarzenia. Niejeden zapewne zraził się zakalcem. Biszkopt wcale nie jest łatwy do upieczenia, a nawet jak się go upiecze, to z jego prawidłowym nasączeniem jest tylko kłopot, a ze smakiem po nasączeniu bywa różnie. Poza tym nasączane ciasto długo nie postoi, bo szybko się psuje. Na szczęście jest alternatywa i o niej jest ten post.

Na pewno większość z Was jadła choć raz w życiu metrowiec. Tradycyjnie pieczony i przekładany wygląda tak:

(przepis na blogu niebieskapistacja.blox.pl)

Piecze się ją w dwóch wersjach - ciemnej i jasnej - w dwóch osobnych blaszkach podłużnych jednocześnie, a potem kroi jak chleb na kromki i przekłada masą. Można jednak te dwa ciasta upiec w zwykłych prostokątnych blaszkach i przełożyć tak:

(przepis na stronie zpierwszegotloczenia.pl)

Tylko że jest jeszcze inna możliwość - można nie dzielić ciasta na pół barwiąc jednej z części przy pomocy kakao. Można upiec jeden porządny duży placek w standardowej blaszce lub w okrągłej tortownicy, pociąć go na płaty i przełożyć dowolną masą. Wyjdzie nam superdobre, jednolite tortowe ciasto, którego nie trzeba będzie niczym nasączać, bo metrowiec ma w składzie olej, który sprawia, że ciasto jest wilgotne samo w sobie i tę wilgoć utrzymuje. Ciasto podstawowe modyfikuje się za pomocą dodatków -  kakao, maku, kisielu - otrzymuje się zupełnie inne ciasto, ale zawsze tak samo dobre:


Moje sprawdzone, pieczone od lat ciasto na metrowiec wygląda tak:

METROWIEC

Składniki na ciasto:
  • mąka pszenna - 50 dkg - 2,5 szklanki
  • jajka - 6 (osobno)
  • woda - 0,5 szklanki
  • olej - 0,5 szklanki
  • cukier kryształ - 1,5 szklanki
  • proszek do pieczenia - 2 łyżeczki
  • sól - 0,5 łyżeczki
Dodatki:
  • kakao - 1 duża łyżka
  • kisiel malinowy - 2 op.
  • mak - 0,5 szklanki

Odmierzyć wodę i olej. Proszek wymieszać z mąką (kakao lub kisiele dodaje się do mąki, a mak na końcu do ubijanego ciasta). Ubić białka na sztywno. Dodać cukier po trochu, następnie wszystkie żółtka. Dalej ubijając górną część miski dodawać pozostałe składniki, ale na przemian małymi porcjami: mąka – woda – mąka – olej. Na końcu na wolnych obrotach utrzeć do dna.

Czas pieczenia: 45 minut
Temperatura pieczenia: 175ºC

Jutro słów kilka o masie, przekładaniu i modyfikacjach. Dobrej nocki.  =*

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Zapachniało miodem

Nasza kuchnia zamieniła się dziś w małą spiżarnię:


Zapachniało miodem, bo pierwsze pieczemy ciasta na miodzie - snickers i miodownik, które muszą "odejść", zanim je przesmarujemy masami.


Tu już stoi i stygnie mąka zaparzona miodem na miodownik:


A tu studzący się pierwszy z trzech upieczonych placków na snickersa:


Przepisy na całość, wraz z masą, będą do przeczytania tutaj na moim blogu po przełożeniu, czyli na dniach. Wracam na plac boju z ciastowym zamówieniem, bo dziś jeszcze pieczenie metrowców - co najmniej trzech.  =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...