Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motto. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 marca 2014

Kartka z falbanką

Łyk pozytywnej energii na kartce z falbanką z bibuły:
 
 

 
Motto to freebies zaczerpnięte stąd.
 
Wykorzystałam garść produktów ze sklepiku Rapakivi:
- baza do kartek A6 biała
- papier Hot&Cold #4
- papier Just a Note #3
- papier Warm Memories #4
- wstążka rypsowa perłowozłota;
- sznurek lniany bielony
- intensywnie złote cekiny
- duża, papierowa róża w kolorze białym
- drobniutkie białe róże
 
=)
 

niedziela, 21 kwietnia 2013

Składaczek-książeczka

Moi drodzy, czas na moją inspirację weekendową dla Was. Będzie to składaczek-książeczka:
 

Oto kursik:

- przygotowujemy okładkę o wymiarach troszkę większych od planowanej bazy:


- następnie przygotowujemy poprzeczną do złożonej okładki opaskę na tyle dużą i luźną, aby potem złożona i ozdobiona baza nam się w niej w całości chowała:


- ma powstać taka oto kieszonka:


- przygotowaną bazę, kilkukrotnie złożoną na równe części, stemplujemy - u mnie to koła zębate:



- następnie wypełniamy bazę treścią - ja wybrałam drogi do szczęścia:





- potem ozdabiamy dwa pierwsze zewnętrzne boki bazy - za jednym z nich przymocowujemy wstążeczkę:


Wykończona baza ładnie sama stoi i prezentuje zawartość:


Tak wygląda z boku związana już baza włożona do okładki:


Okładkę z przodu zdobi najprawdziwsza czterolistna koniczynka:


Z tyłu zaś moje ulubione motto o szczęściu:

 
Użyłam: własnej wyobraźni, tego, co miałam pod ręką, odbitek stempli z wymianki czekoladowej od Kasi, tekturek z tego kursu oraz stempli własnej produkcji, o których opowiem Wam w kolejnym poście. Mam nadzieję, że skuszę Was tą inspiracją do twórczych poszukiwań. Tymczasem zgłaszam moją składaczkową pracę na Weekendowe Wyzwanie Ekspresowe # 4 na blogu firmowym Rapakivi:
 
 

sobota, 10 listopada 2012

Wśród motyli

Bardzo się cieszę, Kochani, że w końcu mogę dziś pochwalić się Wam moją wymianką motylową, którą zorganizował blog Tociaki │ Z pasją do tworzenia:
 
 
Moją parą była Ania z bloga I wyszło szydło z worka... . Bardzo spodobało mi się motto Jej bloga:
 
Jeżeli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci, że Twoja praca nie jest profesjonalna, powiedz sobie, że Arkę Noego zbudowali amatorzy, a Titanica - profesjonaliści...
 
Dla Ani przygotowałam: obrazek z motylem techniką iris folding, decu podkładkę-zawieszkę, zakładkę z myślą, karteczkę z moim motto, kwiatuszek-broszkę z filcu, kwiatuszek z tkaniny, maskotkę sówkę-zawieszkę, inicjał z pasty modelarskiej, ozdobne klamerki, filcowy zestaw biżuterii, świeczuszki, cudaczki z masy cukrowej, słodkości oraz scrap-motylki we wszystkich kolorach tęczy:
 
 
Największym wyzwaniem było stworzenie motyla kanzashi, o którym już Wam pisałam, oraz motylka z koralików, gdyż robiłam go również pierwszy raz w życiu. Próbowałam się trzymać tutorialu, który zaproponowała organizatorka wymianki, ale nie miałam odpowiednio zróżnicowanych korali i wyszedł taki oto maciupeńki stworek, ledwo widoczny w centrum powyższego zdjęcia:
 
 
Paczuszka od Ani dla mnie też była bardzo uskrzydlona:
 

Wraz ze słodkościami, koralikami, kamyczkami i ślicznymi serwetkami przybył do mnie taki słodki, miodowy, dziergany misio-breloczek:


Wymarzone dziergulowe kolczyki:


Dwustronne motylowe decu-kolczyki:


Decu-pudełeczko na skarby:


Decu-zakładka - nie dość, że pierwsza zrobiona dla mnie, to jeszcze decu i motylowa:


Urocza decu-świeczuszka:

 
Będę miło wspominać wymiankę motylową. Drobiazgi od Ani bardzo mi się podobają. Wiem od mojej pary wymiankowej, że wiele z tych drobiazgów robiła pierwszy raz, więc i dla niej była to okazja do spróbowania nowych rzeczy. Tym bardziej dziękuję Ani za trud przygotowania paczuszki dla mnie. Całus dla Ciebie, Aniu. =*
 
Chwalę się wymianką dzisiaj chyba jako jedyna, bo przeleciawszy wszystkie blogi, które brały udział, nigdzie wzmianki nie znalazłam, a regulamin jak i mail od organizatorki, mówią że to dziś. =P

środa, 17 października 2012

Na rozgrzanie serc

Chciałam Was, kochani, wczoraj rozbawić troszkę zdjęciami, które przyuważone w necie poprawiły mi humor, zepsuty bezowocnym szukaniem tutorialu na motyla ze wstążki. Niechcący postraszyłam Was śniegiem. Pomysł mi się wziął od rozmowy z mamą, która słyszała w TV o rychłej zimie w Polsce. Ja tam nie wiem, czy wierzyć w to, czy nie, ale mokrych Zaduszek to ja nie lubię. Znowusz Świąt i Sylwestra sobie bez śniegu i mrozu nie wyobrażam - to wbrew tradycji. ^^
 
Wczoraj miałam pracowity dzień. Robiłam kolejne karteczki z moim motto do paczuszek:
 


Jedną podrasowałam na maksa haftem kaszubskim:



A w jednej zatopiłam źródło szczęścia - najprawdziwszą, dużą, czterolistną koniczynkę:

 
Widać po niewyraźnym zdjęciu, że noc mnie przy niej zastała. Tak szybko teraz robi się ciemno, a aparat odmawia posłuszeństwa przy braku naturalnego światła. Rozciągam dobę, ile się da, ale Karolinka i tak się ze mnie śmieje, że nocne rekordy biję w publikacji postów. No co ja poradzę, że dnia mi mało i mało. Dziś walczyłam z tworzeniem ozdobnych spinaczy. Zrobiłam ich sporo i to w całej tęczowej gamie, ale o zdjęciu nie było już mowy po ciemku. Pokażę je Wam, jak obcykam w dzień. Ciekawa jestem Waszych opinii. Zawsze kolejny egzemplarz można zrobić inaczej, nawet lepiej. =)
 
Mi serducho dziś ogrzały ciepłe słowa, ciepłe myśli i wspomnienia. Asia wspomniała dziś o mnie na swoim blogu i zacytowała moją ulubioną książkę:
 
"Myśl, jak już raz powstanie, to żyje aż do końca świata. Świat jest przepełniony ludzkimi myślami. Im więcej dobrych myśli, tym świat jest lepszy."
 
Odruchowo sięgnęłam po książkę i zapragnęłam ją znów przeczytać, żeby znów się zainspirować. =)
 
Asia ma też piękne motto na swoim blogu. Zaczerpnięte jest ono z wiersza Jonasza Kofty "Trzeba marzyć":
 
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć
 
Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć
W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
 
Wiersz jest piękny i taki prawdziwy. Pojawia się w nim słowo "szczęście" tak bliskie mi i temu blogowi. Szczęście, któremu trzeba wychodzić nieustannie na przeciw, aby się z nim nie minąć.
 
Spodobała mi się też myśl Beaty Pawlikowskiej znaleziona na blogu Fusion House:
 
 
Myśl pochodzi z kalendarza na rok 2013 autorstwa Pani Beaty. Pięknie jest w niej ujęte sedno szczęścia. Może warto nabyć sobie taki kalendarz z 365ma powodami, żeby być szczęśliwym człowiekiem:
 
(źródło: strona autorki)
 
Facebook też mnie dziś miło zaskoczył, pomijając lawinę komentarzy na temat płynącego stadionu narodowego:
 
 
Niech takim będzie nasz świat - pełen dobrych myśli i ludzi.

wtorek, 2 października 2012

Papierowe szczęście

Jestem w szoku, dziewczyny, ile zamieszania może być z powodu jednego zdjęcia. ^^ Bohaterem zdjęcia z poprzedniego posta nie miałam być ja, tylko śliczna biżuteria. Brat robił zdjęcie, nie ja. Oto dowód, że ja nie trzymałam aparat - nie mam tak długich rąk. Na tym zdjęciu ślę Wam ciepły uśmiech, dziękując za lawinę komentarzy pod poprzednim postem:
 
 
Chciałam pomarudzić Wam dziś o szczęściu, papierowym tym razem. Miałam to szczęście, że zostałam jedna z dwóch szczęśliwych osób obdarowanych z okazji 200 posta na blogu "lawendowe sny...", gdzie Ula zorganizowała słodkie kwieciste papierowe candy. Zapewniam Was, że dzieci nie cieszą się z lizaka tak, jak ja z kawałka papieru, a w paczuszce od Uli było duuużo ślicznego kwiatowego papieru:
 

A wraz z papierami cały zestaw niesbędnych drobiazgów do stworzenia przepięknych kartek: ćwieki, kawałki wstążki, guziki, pieczątka akrylowe serce, cekiny kwiatkowe, kwiatki 3D, kwiatki papierowe, 2 kwiatki materiałowe oraz lawendowy akcent, który sprawił, że paczuszka po otwarciu wprost wybuchła zapachem lawendy:

 
Dziękuję Uli za zorganizowane candy i słodkości, które bardzo mnie uszczęśliwiły, a niedługo staną się częścią nowego, anielskiego projektu, który będę przenosić z głowy na papier, ale na razie walczę z decu, bo chciałabym, aby w paczuszkach, które teraz powstają był taki akcent, ale póki co dzielę się z Wami kolejnym papierowym szczęściem, a mianowicie górą serwetek, które przysłała mi Ela z bloga PASJE ELŻBIETY. Chciałam się z Elą wymienić, a ona tak po prostu przysłała mi dar serca, po zobaczeniu którego nogi mi się ugięły:
 
 
Do tej góry papierowego szczęścia był dołączony bilecik z motto: "To co dajesz innym, to wraca do Ciebie". Tylko anioły, które są wśród nas - możecie mi w to uwierzyć na słowo - potrafią tak patrzeć sercem i widzieć serce. Elu, jesteś aniołem. Pomogłaś mi odkryć nowy poziom dobroci, który wykracza daleko poza poziom naszej ludzkiej ułomności. Dziękuję. =*
 
Zobaczcie, jakie decu powstało z motywu jabłkowego z jednej z serwetek od Eli - na liściu:
 
 
Tak ku rozweseleniu chcę Wam pokazać, jakie ładne serwetki na świąteczne decu wypatrzyłam w sklepie:
 
 
Na pierwszy rzut oka nic śmiesznego, ale jak się przyjrzeć nalepce z bliska...:
 
 
...to wynika z niej, że zakupiłam płaszcz przeciwdeszczowy sprowadzony przez Szwajcarię z Chin. ^^ Jutro sprawdzę, czy jest wodoodporny. =P
 
Jeśli ktoś jest zainteresowany wymianką serwetkową ze mną, to niech rzuci okiem na zestaw, który mam na wymianę:
 
 
Kto ma ochotę na dar serca ode mnie w kolorach jesieni, niech czuje się zaproszony na konkurs słoiczkowy u mnie. Pierwsze losy, papierowe oczywiście, już gotowe:
 
 
Zapraszam, będzie mi bardzo miło, jeśli i ja Was będę mogła obdarować.  =)

niedziela, 16 września 2012

Lawendowy spacer po Lnianym Zaułku

Pamiętacie, kochani, jak zapraszałam Was do udziału w lawendowej wymiance w jednym z sierpniowych postów? Sama spełniłam wszystkie warunki zgłoszeniowe - zapisałam się w terminie pod postem, wkleiłam baner na blogu, zaobserwowałam blog organizatorki, wysłałam maila na jej skrzynkę:
 
 
Niestety w dniu ogłoszenia par wymiankowych mnie jak i ponad dziesięć (!) innych dziewczyn spotkało wielkie rozczarowanie, gdyż organizatorka ot tak sobie nas nie uwzględniła, twierdząc że nie dopełniłyśmy formalności, przy czym ze swej strony nie zrobiła zupełnie nic, żeby się z nami skontaktować. Mi było do kwadratu przykro, ponieważ jej słowa były dla mnie zupełnym kłamstwem - ja spełniłam wszystkie warunki i to w terminie. Napisałam jej, co mi na sercu leżało i podziękowałam za taką zabawę teraz i w przyszości. Będę się trzymała z dala od tego blogu i Was też przed nim ostrzegam, bo co to za człowiek, który sprawia taki zawód tylu osobom, a nawet się do błędu przyznać nie potrafi i uczciwie przeprosić.
 
Od dnia zapisania się na wymiankę lawendową szykowałam już paczuszkę. W dniu ogłoszenia par była ona już prawie gotowa, dlatego z tym zawodem było mi tak strasznie źle. Nie umiałam się pogodzić z tym, że mój prezent do nikogo miał nie trafić, bo ktoś miał taki smutny kaprys. Napisałam do pierwszej osoby, która się wpisała nade mną pod postem z widniejącymi parami wymiankowymi, gdzie nas obu nie było. Ta osobą była Marta prowadząca bloga *Lniany Zaułek*. Marta zgodziła się na to, abyśmy sobie zorganizowały prywatną międzyblogową wymiankę lawendową. Poznałyśmy się bliżej i wysłałyśmy sobie paczuszki. Dla Marty zaszalałam z szyciem przydasiowych woreczków. Nie było łatwo, bo przecież moja starusieńka już i rozklekotana mocno maszyna do szycia zna tylko ścieg zygzakowy, ale jakoś wyszyłam kilka woreczków. Jeden duży na całość drobiazgów:
 

Oto co pomieścił:


Lawendową akwarelkę, o której pisałam wcześniej, którą ozdobiłam zestaw papeterii:


Pachnące przydasie do domu:


W tym pachnący fioletowy susz:


Przydasie do szycia, bo Marta pisała, że zdarza jej się coś dziergać:

 
A także kilka karteczek, fioletową sówkę, którą Wam już pokazywałam, słonik z fioletową kokardką na szczęście dla miłośniczki porcelany, troszkę moich ulubionych herbatek w ramach słodyczy, bo umówiłyśmy się, aby to było coś zdrowego oraz żółto-fioletowy zestaw mojej filcowej biżuterii:
 

Udało mi się wszystko zapakować w pudełeczko i okleić papierem w kolorze fioletu, który będzie tłem poniższych zdjęć. =)

Marta przysłała mi ślicznie zapakowane pudełeczko pełne rozkosznych, ręcznie robionych, pachnących lawendą cudów:


Przygotowała mi szczegółową "instrukcję" podziwiania zawartości paczuszki:


Do "instrukcji" była załączona przeurocza malutka miotełka w spódnicy do wymiatania wszelkich smutków, która od razu zaczęła działać i robić porządek w moim stroskanym serduchu:


Paczuszka po otwarciu wprost wybuchła lawendowym zapachem:


Urzekło mnie kamienne serduszko znalezione na klifie oraz serduszko z papieru czerpanego, który dotykałam pierwszy raz w życiu:


Lawendowe kompozycje rozniosły cudny zapach po całym domu:

* w kuchni:


* przy moim łóżku:


W sercu paczuszki były drobiazgi, do których trzeba mieć wyjątkowo zdolne paluszki i cierpliwość:


Serwetka w lawendowym kolorze, śliczne bordowe kolczyki, o jakich marzyłam, pomysłowy hustecznik, na uszycie sobie którego jakoś nigdy nie mogłam znaleźć czasu i pierwsze uszyte dla mnie serduszko-zawieszka wypełnione lawendą - szczyt radości.

Profesjonalnie wydany album pełen autorskich aranżacji wnętrz wykonanych przez Martę oraz przepiękny, delikatny obrazek-wycinanka z ptaszkami, który sobie oprawię:


Rewelacyjna konfiturka oraz domek z ciasta solnego z dołączonym motto o miłości, pełnym życiowej prawdy:


Największą niespodzianką okazały się jednak białe kulki amarantusa, o którym nawet nie słyszałam nigdy:


Poświęcę mu trochę miejsca w kolejnym poście, bo nie wiem, czy Wy, kochani, słyszeliście o nim. ^^

Łezka mi się w oku zakręciła, kiedy zobaczyłam, ile serca można włożyć w rękodzieło i stworzenie dla kogoś paczuszki wymiankowej. To zaszczyt zostać tak obdarowanym. Cieszę się, Marto, że podobała Ci się paczuszka ode mnie - pakowana sercem, pełna treści, dobrego przekazu i radości w tych lawendowych sześciu ściankach przestrzeni zamkniętej tekturą, jak pięknie to ujęłaś - i dziękuję za Twój wpis na blogu. Pod wrażeniem Twoich rozlicznych talentów jest cała moja rodzina, która śle Ci pozdrowienia i życzenia wielu lat radosnej twórczości. Wciąż trudno mi uwierzyć, że to mnie spotkało to szczęście wymianki lawendowej z Tobą, bo nikt by tego lepiej w ramach jakiegoś losowania nie wymyślił. Z całego mojego prostego serducha dziękuję Ci za tą wymiankę, za wszystkie ciepłe słowa z Twojej strony i okazaną empatię w trudnych chwilach. I powtórzę słowa, które już znasz: to wielkie szczęście, że jesteś i że było mi dane poznać Cię bliżej. Pomogłaś mi na nowo poznać siebie samą. Zainspirowałaś pod wieloma względami. Pomogłaś postawić krok do przodu, sięgnąć wyżej i dalej, niż myślałam, że potrafię. Jesteś dla mnie mistrzynią rękodzieła. Po stokroć Ci za wszystko dziękuję. =*

Żeby zobaczyć, jak pięknie była zapakowana paczuszka od Marty musicie zajrzeć do niej na blog, bo jak się moja rodzinka zleciała do oglądania paczuszki, to nawet mi nie dali pomyśleć, a co dopiero zrobić zdjęcie. Ja mogę Wam tylko pokazać, co stało się z pudełeczkiem i górą papieru, w który było wszystko zapakowane:


Papier został wyprasowany, przycięty na wymiar i przyklejony do ścianek pudełeczka. Wieczko stało się dnem. Tak oto powstał niezbędnik krawcowej na większe przydasie:


To była wspaniała przygoda. Samych tak pięknych, inspirujących przygód życzę Wam wszystkim, kochani.  =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...