Pokazywanie postów oznaczonych etykietą album. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą album. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 lipca 2013

Kopertowe love

Kochani dziś prezentuję moją drugą w życiu kopertówkę. Tym razem w klimacie starociowym. Jej bazę stworzyłam sama traktując papier pachnącym wyciągiem z kawy rozpuszczalnej. Najpierw było malowanie i prasowanie żelazkiem:
 

Potem składanie według kursu:


I ozdabianie:


Potem dorobiłam karnet na życzenia kolorując najpierw brzegi wyciągiem z herbaty:


A potem delikatnie cieniując resztę powierzchni i dekorując "książkowymi" scrapkami:



Tak prezentuje się cały komplet:


Zgłaszam moją prace na wyzwanie "KOPERTÓWKA NIE JEDNO MA IMIĘ".

wtorek, 18 czerwca 2013

Album origami o zwierzętach

Wyczarowałam dla małego Wiktorka album o zwierzętach ilustrowany tworami origami:
 

Jego wykonanie zajęło mi trochę czasu, bo wszystkie elementy robiłam sama. Najpierw poskładałam zwierzaki origami, potem każdą kartkę albumu okleiłam dwustronnie papierami, potem przygotowałam i wydrukowałam napisy:


Tak powstał czternastokartkowy album o tęczowej kolorystyce:



Oto okładka rozłożonego albumu:


Przygotowałam karty o wymiarach 25x16 cm. Każda została ozdobiona tak, aby po jednej stronie był krótki wierszyk o danym zwierzątku, a po drugiej stronie jego bohater:





Przykładowo otwarte miejsca albumu wyglądają tak:




 
Mam nadzieję, że mały amator fauny będzie zadowolony z prezentu. =)
 
Tymczasem zgłaszam album na wyzwanie:
 
 

- #6 WYZWANIE u SZMEKA - ORIGAMI:

 


wtorek, 22 stycznia 2013

Wyniki ZDROWEGO CANDY

Kochani, dziękuję Wam za tak liczny udział w ZDROWYM CANDY. Sprawiliście mi dużo radości swoimi pomysłami i tym, że mogłam poznać nowe osoby i blogi. =)
 
Z wynikami wyszło trochę inaczej niż myślałam i wyłonienie zwycięzcy odbyło się w nieco innych okolicznościach, bo nie w domu i w gronie rodzinnym, ale w oddziale szpitalnym wśród nowopoznanych przeze mnie osób.
 
Tak wyglądały przygotowane przeze mnie losy ze streszczonymi w punktach Waszymi propozycjami "recept na zdrowie" na dosłownie każdym szczępku papieru, jaki wpadł mi w ręce, gdyż zabrałam go z domu za mało, jak się okazało. Zgłoszeń było więcej, niż potrafiłam sobie wyobrazić:
 
 
A oto on, szczęśliwy los z propozycją, która znalazła największe uznanie:
 
 
Propozycja, która podbiła serca jurorek należy do Kasi, która prowadzi blog http://simplecleanliving.blogspot.com/. ^^
 
Jury pragnie wysłać karteczki z pozdrowieniami do dwóch osób, jako wyróżnienia za pomysły niebanalne, a jakże kompleksowe:
 
 
Pomysły te zostawiły: Aldona z http://aldonka40.blogspot.com/ i Aleksandra z http://a-wlasnie-ze-tak.blogspot.com/.
 
Proszę laureatki o jak najszybsze nadesłanie adresów do wysyłki na mojego maila: kaczmar.anna@wp.pl. Tylko od Was zależy, kiedy przesyłki ruszą w drogę. Przepraszam za jakość zdjęć, ale to warunki łóżka szpitalnego wieczorem - nie dało się lepiej w terminie, który ustaliłam. Tymczasem chowam wszystkie propozycje do albumu na pamiątkę. Będzie on moim zbiorem zdrowych wskazówek i drogowskazów, którymi spróbuję podążać:
 
 
Dziękuję za tak liczne pozostawione w komentarzach życzenia zdrowia dla mnie. Robię, co mogę. Nie bez powodu trafiłam na oddział szpitalny, gdzie poznałam takie fantastyczne kobitki, które zechciały zostać jurorkami ZDROWEGO CANDY:
 
 
Pozdrawiają Was rezydentki oddziału rehabilitacyjnego z uroczej miejscowości uzdrowiskowej, o której opowiem już w najbliższym poście.  =)

niedziela, 16 września 2012

Lawendowy spacer po Lnianym Zaułku

Pamiętacie, kochani, jak zapraszałam Was do udziału w lawendowej wymiance w jednym z sierpniowych postów? Sama spełniłam wszystkie warunki zgłoszeniowe - zapisałam się w terminie pod postem, wkleiłam baner na blogu, zaobserwowałam blog organizatorki, wysłałam maila na jej skrzynkę:
 
 
Niestety w dniu ogłoszenia par wymiankowych mnie jak i ponad dziesięć (!) innych dziewczyn spotkało wielkie rozczarowanie, gdyż organizatorka ot tak sobie nas nie uwzględniła, twierdząc że nie dopełniłyśmy formalności, przy czym ze swej strony nie zrobiła zupełnie nic, żeby się z nami skontaktować. Mi było do kwadratu przykro, ponieważ jej słowa były dla mnie zupełnym kłamstwem - ja spełniłam wszystkie warunki i to w terminie. Napisałam jej, co mi na sercu leżało i podziękowałam za taką zabawę teraz i w przyszości. Będę się trzymała z dala od tego blogu i Was też przed nim ostrzegam, bo co to za człowiek, który sprawia taki zawód tylu osobom, a nawet się do błędu przyznać nie potrafi i uczciwie przeprosić.
 
Od dnia zapisania się na wymiankę lawendową szykowałam już paczuszkę. W dniu ogłoszenia par była ona już prawie gotowa, dlatego z tym zawodem było mi tak strasznie źle. Nie umiałam się pogodzić z tym, że mój prezent do nikogo miał nie trafić, bo ktoś miał taki smutny kaprys. Napisałam do pierwszej osoby, która się wpisała nade mną pod postem z widniejącymi parami wymiankowymi, gdzie nas obu nie było. Ta osobą była Marta prowadząca bloga *Lniany Zaułek*. Marta zgodziła się na to, abyśmy sobie zorganizowały prywatną międzyblogową wymiankę lawendową. Poznałyśmy się bliżej i wysłałyśmy sobie paczuszki. Dla Marty zaszalałam z szyciem przydasiowych woreczków. Nie było łatwo, bo przecież moja starusieńka już i rozklekotana mocno maszyna do szycia zna tylko ścieg zygzakowy, ale jakoś wyszyłam kilka woreczków. Jeden duży na całość drobiazgów:
 

Oto co pomieścił:


Lawendową akwarelkę, o której pisałam wcześniej, którą ozdobiłam zestaw papeterii:


Pachnące przydasie do domu:


W tym pachnący fioletowy susz:


Przydasie do szycia, bo Marta pisała, że zdarza jej się coś dziergać:

 
A także kilka karteczek, fioletową sówkę, którą Wam już pokazywałam, słonik z fioletową kokardką na szczęście dla miłośniczki porcelany, troszkę moich ulubionych herbatek w ramach słodyczy, bo umówiłyśmy się, aby to było coś zdrowego oraz żółto-fioletowy zestaw mojej filcowej biżuterii:
 

Udało mi się wszystko zapakować w pudełeczko i okleić papierem w kolorze fioletu, który będzie tłem poniższych zdjęć. =)

Marta przysłała mi ślicznie zapakowane pudełeczko pełne rozkosznych, ręcznie robionych, pachnących lawendą cudów:


Przygotowała mi szczegółową "instrukcję" podziwiania zawartości paczuszki:


Do "instrukcji" była załączona przeurocza malutka miotełka w spódnicy do wymiatania wszelkich smutków, która od razu zaczęła działać i robić porządek w moim stroskanym serduchu:


Paczuszka po otwarciu wprost wybuchła lawendowym zapachem:


Urzekło mnie kamienne serduszko znalezione na klifie oraz serduszko z papieru czerpanego, który dotykałam pierwszy raz w życiu:


Lawendowe kompozycje rozniosły cudny zapach po całym domu:

* w kuchni:


* przy moim łóżku:


W sercu paczuszki były drobiazgi, do których trzeba mieć wyjątkowo zdolne paluszki i cierpliwość:


Serwetka w lawendowym kolorze, śliczne bordowe kolczyki, o jakich marzyłam, pomysłowy hustecznik, na uszycie sobie którego jakoś nigdy nie mogłam znaleźć czasu i pierwsze uszyte dla mnie serduszko-zawieszka wypełnione lawendą - szczyt radości.

Profesjonalnie wydany album pełen autorskich aranżacji wnętrz wykonanych przez Martę oraz przepiękny, delikatny obrazek-wycinanka z ptaszkami, który sobie oprawię:


Rewelacyjna konfiturka oraz domek z ciasta solnego z dołączonym motto o miłości, pełnym życiowej prawdy:


Największą niespodzianką okazały się jednak białe kulki amarantusa, o którym nawet nie słyszałam nigdy:


Poświęcę mu trochę miejsca w kolejnym poście, bo nie wiem, czy Wy, kochani, słyszeliście o nim. ^^

Łezka mi się w oku zakręciła, kiedy zobaczyłam, ile serca można włożyć w rękodzieło i stworzenie dla kogoś paczuszki wymiankowej. To zaszczyt zostać tak obdarowanym. Cieszę się, Marto, że podobała Ci się paczuszka ode mnie - pakowana sercem, pełna treści, dobrego przekazu i radości w tych lawendowych sześciu ściankach przestrzeni zamkniętej tekturą, jak pięknie to ujęłaś - i dziękuję za Twój wpis na blogu. Pod wrażeniem Twoich rozlicznych talentów jest cała moja rodzina, która śle Ci pozdrowienia i życzenia wielu lat radosnej twórczości. Wciąż trudno mi uwierzyć, że to mnie spotkało to szczęście wymianki lawendowej z Tobą, bo nikt by tego lepiej w ramach jakiegoś losowania nie wymyślił. Z całego mojego prostego serducha dziękuję Ci za tą wymiankę, za wszystkie ciepłe słowa z Twojej strony i okazaną empatię w trudnych chwilach. I powtórzę słowa, które już znasz: to wielkie szczęście, że jesteś i że było mi dane poznać Cię bliżej. Pomogłaś mi na nowo poznać siebie samą. Zainspirowałaś pod wieloma względami. Pomogłaś postawić krok do przodu, sięgnąć wyżej i dalej, niż myślałam, że potrafię. Jesteś dla mnie mistrzynią rękodzieła. Po stokroć Ci za wszystko dziękuję. =*

Żeby zobaczyć, jak pięknie była zapakowana paczuszka od Marty musicie zajrzeć do niej na blog, bo jak się moja rodzinka zleciała do oglądania paczuszki, to nawet mi nie dali pomyśleć, a co dopiero zrobić zdjęcie. Ja mogę Wam tylko pokazać, co stało się z pudełeczkiem i górą papieru, w który było wszystko zapakowane:


Papier został wyprasowany, przycięty na wymiar i przyklejony do ścianek pudełeczka. Wieczko stało się dnem. Tak oto powstał niezbędnik krawcowej na większe przydasie:


To była wspaniała przygoda. Samych tak pięknych, inspirujących przygód życzę Wam wszystkim, kochani.  =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...