Pokazywanie postów oznaczonych etykietą butelka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą butelka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 marca 2013

Szydełkowe projekty specjalne

Z grubymi szydełkami jakoś się dogaduję, ale obiecałam sobie nie unikać najdrobniejszego od Moniki. Dzielnie ćwiczyłam, a oto efekty. Wisienki prosto z głowy:


Mini koroneczka zielona:


Które wspólnie ozdobiły puszkę z poprzedniego posta:


 
Oraz koronka niebieska:


Która ozdobiła buteleczkę zamienioną w wazon:


Jednak moim oczkiem w głowie jest projekt szydełkowych, tęczowych, delikatnych, ciepłych, już bardzo wielkanocnych otulaczy na świeczuszki:


Których wzór sama sobie stworzyłam nie znalazłszy takiego w sieci::


Chętnie bym się podzieliła wymyślonymi przez siebie wzorami, ale nie potrafię ich zapisać. =/

niedziela, 17 marca 2013

Decu drobiazgi

Dziękuję, Kochane, za ciepłe słowa o deseczkach. Najbardziej spodobała się Wam pierwsza - najmniejsza, z jednego kawałka serwetki, nie przycinanego, z deseczki używanej, najbardziej w domu sponiewieranej. Jak widać decu czyni cuda. ^^ Dziś o innych drobiazgach, które w ręce mogą wpaść.

Niektóre przedmioty to się same proszą, aby coś z nimi zrobić, jak np. ta buteleczka po Frugo:
 

Czy puszka po masie krówkowej:



Pudełeczek na szpargałki też nigdy dość:


 
I tak sobie człowiek urozmaica codzienność. ^^

niedziela, 20 stycznia 2013

Uskrzydlające pasje

Kochani, nie wiem jak u Was z noworocznymi postanowieniami, ale ja obiecałam sobie podokańczać pozaczynane rzeczy, poczynając od mojej pierwszej decu butelki, o której kiedyś już wspominałam na blogu. Miała być wiosenna wersja z krokusami i budzącymi się do życia motylami i oto ona:
 
 
Pierwszą decu puszkę też mam już za sobą. Ta puszka po masie makowej ze swoja wypukłością bardzo się prosiła o niewyrzucanie i zamianę w bukiet. Docelowo ma być doniczką:
 

Jednak moim oczkiem w głowie jest puszeczka po kukurydzy, którą zamieniłam sobie w miniapteczkę. Wybrałam serwetkę w bardzo zdrowe oliwki oraz dodałam symbol prawidłowo oznakowanej apteczki. To drobiazg typu kreatywne coś z niczego, które oddaje jaka jestem: twórcza, praktyczna, ale i wiecznie schorowana:
 

Żeby Was zachęcić i zainspirować zgłaszam moją apteczkę na  Wyzwanie #3: "Ja" u Asiuli:
 

Do 24.01. możecie zgłosić dowolną ilość prac, które będą pokazywały wasze prawdziwe oblicze i bogate wnętrze. Zachęcam również do oddawania głosów przez tydzień później, aby ktoś poczuł się wybrany i obdarowany przez Was, tak jak ja dzięki głosom oddanym w poprzednim wyzwaniu u Asi, którego zostałam laureatką. Bawmy się razem. Zapraszam, zachęcam, podziwiam przepiękne prace, które już zostały zgłoszone. Wygrać wśród tak uzdolnionych i twórczych osób to wielkie wyróżnienie i przemiłe wspomnienie, podwójne ze względu na kreatywność Asieńki, która zwycięzcę obdaruje piękną niespodzianką. =)

Asuli dziękuję za ramki do wycinania kartek, o których mi się marudziło. =*

Podziękowania ślę również dla Marianny za uroczą paczuszkę, która przeszła moja wyobrażenia o drobnej niespodziance:


Całusy ślę także dla Alinki, której koronki wzbudziły wielki zachwyt i rozbudziły moją twórczą wyobraźnię:


Cudne, prawda?  =)

Jaskółki doniosły również o szczęściu, które mnie spotkało na blogu ZUZIUCHOWE WYTWORY oraz blogu DOMOWY ZIELNIK, gdzie chciałabym Was gorąco zaprosić, gdyż szczególnie pięknie wpisuje się w temat miesiąca na moim blogu, czyli zdrowie:


Blog prowadzi issa, która o sobie pisze "Wróżka z krainy smaku, czarodziejka zapachu. Zaklinaczka natury." Brzmi super, a jak miło poczytać o zdrowych rzeczach, które mamy wokół siebie, na wyciągnięcie ręki. Blog ten ma także konto fb. Aktualnie trwa tam ciekawy konkurs. Polecam absolutnie.  =)

Ps. Dopisek mały: otrzymałam pięć wyróżnień:

- od Moje Cuda Cudeńka:


- od KaoriArt, najra-art, Sosnowego gaiku, nitus:


Bardzo dziękuję dziewczynom za pamięć. Z wyróżnień rozliczyłam się w zakładce Moje wyróżnienia.

Wybaczcie, iż zamilkłam trochę, ale jestem poza domem na rehabilitacji i blogowanie mam trochę utrudnione. Na koniec przypominam jedynie o tym, że to już ostatni dzwonek, aby wziąć udział w ZDROWYM CANDY u mnie. Czas przyjmowania zgłoszeń mija jutro w nocy. 22go zapraszam na ogłoszenie wyników, a potem opowiem Wam gdzie mieszkam tak w ogóle i dokąd pojechałam tak w szczególe. Do usłyszenia.  =)

niedziela, 14 października 2012

Pasje dla cierpliwych

Kochani, nauka nowych rzeczy od samego początku nie zawsze idzie gładko i szybko. Przyznam się Wam, że decoupage to trudna sztuka. Kiedy nie widziało się na żywo, jak ktoś to robi, to najlepsza książka nie pomoże. Metodą prób i błędów powstał ten oto mój zestaw podkładek pod kubki, z których część ma nawiercone dziurki i jest również zawieszką, a część nie, bo w międzyczasie na innym dziele wiertło się złamało:
 
 
Decoupage na drewnianej powierzchni jest najprostsze. Dziadek do orzechów, który już Wam pokazywałam powstał szybko i bezproblemowo w zasadzie, choć nie był powierzchnią idealnie gładką:
 
 
Wykorzystałam wtedy do ozdobienia jedną z serwetek od Karolinki i jej wskazówki:
 
 
Kolejną jej część wykorzystałam przy pierwszej podkładce. Z braku dostatecznej ilości drewienek ambitnie walczyłam z korkową powierzchnią:
 
 
Wszystkie okrągłe podstawki są dwustronne:
 
 
W planach mam jeszcze większe powierzchnie - rozpoczętą już deseczkę i butelkę oraz pudełko. Żeby nie zwariować czekając aż wyschnie kolejna warstwa, jak nie farby, to werniksu, ogarniałam sobie troszkę biżuterii wykorzystując półfabrykaty, którymi mnie obdarowała Karolinka w ramach naszej prywatnej wymianki:
 

Wśród drobiazgów były drewienka, na których powstały moje pierwsze decu-kolczyki - pierwsze z lewej na powyższym zdjęciu. To była bardzo ciekawa przygoda. Dziękuję jeszcze raz Karolince za nasza wymiankę, drobiazgi, które bardzo twórczo zostały wykorzystane, a przede wszystkim rady dotyczące techniki decoupage, które tak poszerzyły moje horyzonty twórcze. Uwielbiam, jak mnie Karolinka inspiruje swoimi wpisami na blogu i motywuje komentarzami na moim. Karolinka jest jedną z tych osób, dzięki którym zawsze bardziej mi się chce, niż nie chce. Podziwiam ją za upór i wytrwałość. Ona się zaczęła uczyć szyć, zamiast mówić, że tego nie umie. Potrafię zrozumieć, że uszycie bardziej skomplikowanych rzeczy wymagających maszyny, może nie jednego zniechęcić, ale fastrygą to chyba każdy sobie poradzi coś uszyć, choćby skarpetę zacerować. Inspirujcie się, uczcie się, próbujcie. Jak się chce, to się jakoś da. Mi zwykle przyświeca prosta idea, że potrzeba jest matką wynalazków. Tak właśnie było na przykład z pokrowcem na parasol z poprzedniego posta. Z takiej potrzeby właśnie powstał też, drugi już, ulepszony nieco worek na skarpetki do pralki, żeby się one nie mieszały z resztą prania i nie zatykały odpływu, uciekając z bębna, co się kiedyś zdarzyło jakimś cudem:
 
 
Na zdjęciu worek jest złożony na pół, aby się zmieścił w kadr i tak, aby było widać dobrze zamek, który jest wzłóż krótszego boka worka. Możecie mi uwierzyć na słowo, że uszycie takiego "patentu" nie jest zbyt trudne. Wystarczy prostokątny kawałek firanki o bardzo drobnych oczkach lub kawałek siatki, takiej co się w oknach zakłada, żeby owady do domu się nie pchały latem. Do tego zamek obszyty kawałkami materiału. Krótsze boki prostokąta przyszywamy do części z zamkiem od lewej strony. Po czym przeszywamy wzdłuż dłuższe boki. Wywracamy na prawą stronę i gotowe. Dokładniej nie umiem wytłumaczyć, bo ze mnie początkująca i amatorska krawcowa. Szczegółów nie pokażę, jak to było krok po kroku, bo to było bardzo pilne szycie. Kombinujcie. Warto mieć takie cuś - wiem to z wieloletniego już doświadczenia - i nie koniecznie trzeba za to przepłacać w sklepie, bo można to sobie uszyć.  =)

wtorek, 18 września 2012

Życie rzeczy poukładanych

Kochani, bardzo bym chciała żyć w świecie rzeczy poukładanych. W swoich zmaganiach z ogarnianiem najbliższego otoczenia mam swoje małe sukcesy i dziś post o nich właśnie. =)
 
Karolinka pokazała ostatnio na swoim blogu swoja przeuroczą pracownię i pytała, jak wyglądają nasze twórcze kąciki. Moją przestrzenią twórczą jest w zasadzie cały dom, a nawet ogród. Noszę się z wszystkim w zależności od chwili, nastroju, możliwości nie przeszkadzania innym domownikom, od dostępności naturalnego jasnego światła, bo pokój mam od północnego-zachodu i w ciągu dnia jest u mnie za ciemno do dłubania. Dużo siedzę w kuchni, o czym już pisałam, bo tam stół jest najbliżej okna od południowego wschodu. W swoim pokoju mam stół, ale pokoik jest malutki i nie mam za bardzo możliwości manewrowania nim i postawienia tam, gdzie jest najjaśniej, więc jest to raczej podręczna duża półka. Biurko mam, ale stoi obecnie tyłem do okna. Przy sztucznym świetle lampki mogę sobie przy nim podumać, posłuchać muzyki i wypić herbatkę, ale tworząc przy nim szybko bym straciła wzrok. Biurko jest takim moim magazynem. ^^
 
Pokażę Wam, jak sobie je zorganizowałam, pomijając kwestię szuflad i szufladek, o których już pisałam. Biurko ma nadstawkę i zamyka je od tyłu ścianka. Nadstawkę i lampkę okleiłam płytami, żeby mocniej odbijały, rozpraszały światło i tworzyły bardziej muzyczny klimat:
 
 
Płyty to trochę przeżytek, bo wszystkie dane trzymam na dyskach zewnętrznych, które nie niszczą się tak łatwo i szybko. W jednym z pierwszych postów na moim blogu jest zdjęcie, na którym widać, że płytami są oklejone też inne szafki w moim pokoju. Lubię je, bo kiedy ostatnie promienie zachodzącego słońca wpadają do mojego pokoju, to mogę zobaczyć swoja małą prywatną tęczę dzięki nim właśnie.
 
Ścianka była dla jak dla mnie za pusta i przez to nie inspirująca, więc odnalazłam moją starą, własnoręcznie robioną tapetę z obrazków wycinanych z gazet, jeszcze za czasów uczęszczania do podstawówki. Kiedyś zdobiła ona drzwi od wewnątrz w moim pokoju, ale po zmianie pokoju nie wróciła na swoje miejsce i leżała, czekając na lepsze czasy i nowe miejsce dla siebie na strychu. Przycięłam ją sobie na wymiar i przykleiłam taśmą dwustronna do ścianki tylnej biurka. Góra papieru, który mnie od zawsze cieszył i inspirował. Pamiątka, która powtarza uparcie: "chcieć, to móc":
 
 
Na biurku organizer na papierowe karteczki - tekturka oklejona kolorowym papierem z nadrukiem według własnej kompozycji muzycznej:
 
 
Oraz wazonik z tego samego papieru wypełniony wiecznie kwitnącymi kwiatuszkami filcowymi na patyczkach i papierowymi liśćmi:
 
 
Wszystko to zebrane w większy organizer na najniezbędniejsze rzeczy, który w przeciwieństwie do plastikowych, które miałam swego czasu, nie pęka, bo się nawet nie przewraca, a mieści o wiele więcej rzeczy. No i jak się tak dobrze przyjrzycie to cały jego sekret tkwi w rolkach, o których pisałam ostatnio:
 
 
Wszystko, co mi do szczęścia potrzebne, a co nie miało szans na miejsce na biurku, czy w biurku, doczekało się mieszkanka w uszytym przeze mnie z materiału organizerze ściennym:
 
 
Uszyłam go ręcznie, bo mi się wtedy akurat maszyna zupełnie zepsuła. Kieszonki mają ściągacze z wszytych gumek. Część widoczna jest z materiału, niewidoczna to zbite deski tworzące ramę, dzięki którym organizer wisi na ścianie niczym obraz i wszystko jest w nim na wyciągnięcie ręki, poukładane według kolorów rzecz jasna.
 
Materiały mam posortowane według rodzajów w pudłach oklejonych różnymi kolorowymi papierami, dzięki którym odróżniam zawartość. Leżą sobie one grzecznie na półkach:
 
 
W ramach posuwania do przodu prac nad decu butelkowym robiłam dziś ekspresową podstawkę pod butelkę:
 
 
Tektura z pudełka po kawie jest bardzo gruba i podstawka jest stabilniejsza, niż może na to wygląda. Już się nie boję, że mi się butelka sturla i rozbije. To solidne, ciężkie szkło i byłoby mi szkoda. ^^
 
Na koniec posta wspomnę Wam tylko, mili moi, że zgłosiłam chęć udziału w zabawie "podaj dalej" na blogu http://przyjemnezpozytecznym.blogspot.com/ u Trilli i zgodnie z zasadami ogłaszam taką zabawę u siebie na blogu. Bawcie się razem ze mną. A oto zasady:
1) Musisz posiadać blog i być być aktywnym blogerem.
2) Pierwsze 3 osoby, które umieszczą pod tym wpisem komentarz, w którym zgłoszą chęć wzięcia udziału w zabawie i przyślą mi mailem swój adres do wysyłki (chyba że go już mam ^^), otrzymają ode mnie mały ręcznie robiony upominek, który wyślę w ciągu 365 dni (najprawdopodobniej w grudniu i będzie to coś świątecznego).
3) Osoba zgłaszająca się organizuje taką samą zabawę u siebie i daje szansę trzem osobom na drobny, rękodzielniczy prezent wykonany przez siebie.
4) Każdy blogowicz może 3 razy uczestniczyć w takiej zabawie.
Kto chętny do zabawy?  =)

niedziela, 9 września 2012

Jasne i ciepłe jak słońce

Kochani, to nie słońce dziś grzeje najmocniej, ale Wasze ciepłe słowa. Jesteście moim oknem na świat. Dziś dzięki Karolince dowiedziałam się na przykład, że w jesieni będzie moda na sówki. Moja pierwsza myśl: "zrobić więcej". Postanowione - zrobię więcej i więcej poleci w świat, do Was. Te ze zdjęcia nie są duże, kto zwrócił uwagę, że leżą w koszyku do chleba, zapewne zauważył to. Wszystkie mają "dzyndzelek" i są zawieszkami. Korpusy mają z materiału, a oczy i łapki z filcu. Cieszy mnie, że karteczki się Wam spodobały. Daję słowo, że nie zabraknie dla nikogo. Jedna osoba zapytała, czy sama je robiłam. Odpowiadam: tak - od projektu po sklejenie. Przyglądam się, jak tworzą karteczki blogowe mistrzynie scrapbookingu i w ich cieniu uczę się, tworzę coś własnego. Niczego nie kopiuję, co najwyżej wzoruję się, ale tworzę własne wzory z dostępnych mi materiałów i narzędzi, aby to, co powstaje, było naprawdę moje, inaczej nie cieszyłoby nikogo. Motyl - symbol tej serii karteczek - jest z origami - sztuki, która nie istniała by bez papieru. Origami bardzo szanuję i cenię. Towarzyszy mi od dziecka. Dostałam kiedyś książkę na ten temat, jak byłam mała i zachwyciła mnie prostota przemieniania kawałka papieru w trójwymiarowe cuda. Dziś kontynuowałam pakowanie paczuszek. W międzyczasie próbowałam uporządkować komplety filcu i doliczyć się, ile ich zostało. Coś mi się mało wydało. Powstało kilka nowych bransoletek. Jutro spróbuję je skończyć, to pokażę wszystkie, które robiłam. Bardzo chciałam dla Agnieszki z zaprzyjaźnionego bloga zrobić coś oryginalnego z filcu w kolorze żółtym do słonecznego kompletu. Padło na kwiatuszek z wygrzebanego gdzieś w sieci niedawno tutorialu. Pierwszy raz robiłam coś takiego i ozdabiałam filc koralikami. Oceńcie efekt:
 
 
Ciepłe wspomnienie lata na nadchodzące chłodne, jesienne dni. Pracochłonne, ale nie mniej niż inne rzeczy. Jakby ktoś był ciekaw - zero kleju, tylko nici pod kolor. Kwiatuszek można sobie do czegoś przyszyć lub zamienić w broszkę według uznania. Ma ładnie wykończony tył, tylko jakoś mi umknęło, żeby zrobić zdjęcie. Pokażę, jak nie zapomnę przy następnej okazji, bo ten kwiatuszek już spakowany. Ciekawe, czy ktoś rozpozna tu swoje koraliki, których użyłam. ^^ Jak przypadnie Wam do gustu ten kwiatuszek, to może zrobię jeszcze z innych kolorów. Nie wiem, kiedy ale zrobię. Sami widzicie, że co dzień coś się rodzi i nie idzie paczuszek zakleić. Daję słowo jednak, że we wtorek-środę na pewno wszystkie będą wysłane, bo będę w mieście i na poczcie. Ja gonię termin, a pomysły mnie. Hihihi. =)
 
Żeby ogrzać Wasze serducha na dobranoc, włączę Wam moje lampy w pokoju. Najpierw górną, która zabierze Wasze troski jak najdalej od Was:
 
 
 
Oczywiście na niej wszystkie kolory tęczy, bo takie kocham, choć w nieco nietypowej kolejności, aby sufit był rozjaśniony, a niżej było ciemniej po włączeniu. Inspiracją dla przeróbki mojej prostej, papierowej oczywiście, lampy w coś niebanalnego były przelatujące nad okolicznymi polami balony:
 
 
Marzę, aby kiedyś się jednym z nich przelecieć, ot tak w stronę słońca. A teraz włączę Wam drugą lampę, przyłóżkową:
 
 
Totalny przypadek DIY: stojak na płyty - przymocowana papierowa lampa wypełniona tekturową rurką po ręczniku papierowym, wokół której owinęłam bardzo ściśle kilka metrów choinkowych lampek w kolorze żółtym - kable ukryte w rurce od ręcznika oklejonej papierem wycinankowym w kolorze czarnym - całość ozdobiona srebrną nutką i kawałkiem różowej tasiemki. Klimatycznie jest. ^^
 
Jeśli chcielibyście dowiedzieć się, jak stworzyć lampę z lampek choinkowych i butelki po winie zapraszam Was cieplutko na bloga rekodzielo-art.blogspot.com. Poznacie tam pomysłową i strasznie utalentowaną rękodzielniczkę, która wypełnia nasz świat aniołami, misiami i serduszkami jedynymi w swym rodzaju. Gorąco polecam życząc kolorowych snów.  =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...