Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncerty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncerty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 sierpnia 2013

Wałki bransoletkowe

Chyba nie pokazywałam Wam jeszcze jednego z dziwniejszych zakamarków mojej pustelni. To niepozorne pudełeczko:
 

Kryje moje skarby - bransoletki wszelkiej maści we wszystkich kolorach tęczy:


Bransoletki są pamiątkami z czasów kiedy jeździłam na rockowe koncerty i trochę ich się zebrało:


Wałki są w swej istocie tekturowymi tubami wypchanymi gazetami, których obwód jest równy obwodowi moich nadgarstków:


Taki myk, dzięki któremu jest porządek, a bransoletki są zawsze dopasowane. Polecam.  ^^

piątek, 31 sierpnia 2012

Wrzosowe żniwa

Kochani, Izabela ma rację - kwitną wrzosy, zbliża się jesień. Wrzosy, których nie należy mylić z wrzoścami, kwitnącymi wczesną wiosną, nie przejmują się deszczową pogodą i chłodem. Obsypane pączkami, zaczynają intensywnie kwitnąć. W kwiaciarniach, które zwiedzałam wczoraj, sadzonek było do wyboru do koloru. Wrzosy bardzo lubią nieco ocienione niskie rabatki i skalniaki. Raczej dobrze się na nich aklimatyzują po zakupie i zasadzeniu. Nie są wybredne co do gleby i niezbyt wymagające odnośnie pielęgnacji. Wymagają jedynie przycinania wiosną. Występują w kilku kolorach: śnieżnobiałe, różowe, lila, czerwone, fioletowe i purpurowe. U mnie zadomowiły się już na dobre dwie krzewinki. W kolorze białym:
 
 
oraz jasnofioletowym:
 
 
Wrzosy to roślinki nieduże, ale wyjątkowe, jak lawenda, choć zapachu mogą jej jedynie zazdrościć.  Poleciałam im zrobić zdjęcie, choć moje nogi miały dziś odpoczywać. Tak inspirujące jest to co piszecie. ^^ Deszczyk przestał padać, więc czym prędzej założyłam kalosze, żeby ominąć kałuże i pokazać Wam moje roślinki. A kalosze też nie byle jakie mam. To mój najciekawszy, zagraniczny, nieplanowany zakup w życiu:
 
 
Wróciły one wraz ze mną do domu z Czech, gdzie podczas festiwalu Rock for People w lipcu 2011, zaskoczył nas taki jeden deszczowy dzień, po którym okolica zamieniła się w bagienko:
 
 
 
Nie mieliśmy już nic suchego na nogi i zdesperowani byliśmy zmuszeni zrobić zakupy nie znając ani słowa po czesku w pierwszym lepszym sklepie obuwniczym:
 
 
Adam, którego widać na poprzednim zdjęciu na pierwszym planie i jego kalosze na powyższym, robił te zakupy ze mną. Zakup kaloszy uszczuplił nasze możliwości zakupu innych pamiątek, ale uratował nasze zdrowie. Jak już nogi były suche i było im cieplutko, praktycznie się z nimi nie rozstawaliśmy:
 
 
One nam nie przeszkadzały w zabawie, wręcz przeciwnie, bo koncerty rockowe mają to do siebie, że albo ty depczesz, albo ciebie depczą. Polecam opcję pierwszą. ^^ Gdyby ktoś z Was był ciekaw, ile taka impreza kosztuje, to zrobiłam kiedyś takie podsumowanie:
 
 
Jak widać na kosztorysie, kaloszki mogą mieć spory udział w budżecie.  =)

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Łączy pokolenia

Muzyka jest czymś wyjątkowym między innymi dlatego, że nie zna właściwie barier, ani czasu ani przestrzeni. Dzięki nagraniom możemy cofać się w czasie i podziwiać gwiazdy, których czas się już na ziemi wypełnił. Możemy wracać do najpiękniejszych muzycznych wspomnień z naszego życia. Granice państw nie mają znaczenia dla muzyki. Dzięki technice możemy zabrać to, czego słuchamy, ze sobą wszędzie, a dzięki Internetowi poznać muzykę z każdego zakątka świata. Muzyka ma w sobie coś boskiego przez swą niezależność czasoprzestrzenną. Mówi się, że się nie starzeje, choć niejeden utwór chwilowo wypada z obiegu, bo już jest moda na coś innego.
 
W muzyce niezwykłe jest też to, że nie zna właściwie barier osobowych. Popularne powiedzenie głosi, iż muzyka łączy pokolenia. Potrafi ona zgromadzić w jednej grupie słuchaczy tego samego gatunku, stylu, bądź wykonawcy i zbliżyć do siebie osoby w bardzo różnym wieku - od dzieci, przez młodzież, osoby dojrzałe, po staruszków. Może w Polsce trudniej to dostrzec, bo za granicą koncerty, festiwale to bardziej rodzinne imprezy. U nas to raczej formy rozrywki dość indywidualne. Nie jeździmy z rodzicami i nie zabieramy raczej naszych dzieci, a u naszych sąsiadów jest inaczej. Wielu patrzy ze zdziwieniem na zdjęcia z imprez w Czechach, czy w Niemczech, gdzie podrygujących dzieciaków i staruszków nie brakuje.

Mnie zawsze fascynowały rodziny, w których pielęgnuje się rodzinną tradycję śpiewu i gry na instrumentach. Myślę, że warto tu skierować myśl ku rodzinom góralskim. Mam nadzieję, że coś Wam mówi nazwa Trebunie-Tutki. To właśnie rodzina góralska z Białego Dunajca, która jest zespołem koncertującym na największych festiwalach po świecie. Wierzę, że każdy z Was kojarzy też całą rodzinę Steczkowskich, a nie tylko Justynę. Jak również rodzinę Pospieszalskich z Częstochowy, która tak często właśnie z nimi wspólnie koncertuje.


Rodziny Steczkowskich, Pospieszalskich i Trebuni-Tutków (źródło: różne strony internetowe)

Mówi się, że muzyka zostaje w rodzinie, przechodzi z dziada pradziada, jako zamiłowanie i smykałka, czy to do śpiewania, czy to do grania, czy to do komponowania. Może warto poszukać jej w swoim rodzinnym gronie i we własnej osobie. Może i dziś są wśród nas talenty na miarę rodziny Straussów, Mozartów, czy Bachów.

Rodzina Straussów (źródło: różne strony internetowe)

Rodzina Mozartów (źródło: różne strony internetowe)

Rodzina Bachów (źródło: różne strony internetowe)

A u Was w domu - śpiewa się razem, gra na instrumentach? A Ty umiesz na czymś grać? Ja lubię śpiewać, choć problemy ze zdrowiem mi nie pozwalają. Śpiewam raczej sercem niż ustami. Nie było mi dane nauczyć się gry na żadnym instrumencie, choć w szkole flet i cymbałki przestały mi być obce. Bardzo lubiłam, gdy byłam mała, jak mama śpiewała przy robieniu różnych rzeczy w domu. Kiedy żył dziadek, radio było zawsze włączone. Dziś te melodie wracają i niosą radość.

A może gdzieś w kącie na strychu u Was czeka na swego odkrywcę zapomniany instrument...

(Young Elvis, czyli Kubuś, syn mojej kuzynki z gitarą śpiewający coś o kocie)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...