Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 lutego 2014

Pokrowiec na maszynę do szycia

Moja wysłużona maszyna do szycia stała taka smutna w kącie:
 
 
W ramach noworocznego dopieszczania otrzymała ciepły pokrowiec udziergany na szydełku:
 




Jego integralną częścią jest kieszonka z przodu na drobiazgi potrzebne do szycia:

 
Kieszonka zapina się na guziczek, który kryje pewien sekret...
 

...wielką tabliczkę czekolady - gorzkiej oczywiście, w kosteczkach - mojej ulubionej:



 
Ta czekolada nigdy mi się nie znudzi i nigdy nie skończy, tak jak pasje szycia i szydełkowania.
Połączenie tych trzech rzeczy - szycia, szydełkowania i delektowanie się czekoladą - najlepiej oddaje to, co robię dla poprawienia sobie humoru, poza notorycznym dłubaniem w papierze.  ^^
 
Moją pracę posyłam na wyzwania:
 
 
 
 
 

czwartek, 27 grudnia 2012

Słodki blogowy roczek

Kochani, tak się składa, że mój blog skończył w święta roczek. Pierwszy wpis był impulsem, aby otworzyć serducho i warsztat na gości z blogosfery. Na początku bardzo szybko pojawiły się problemy techniczne - padł mi wysłużony, zalany laptop. Dopiero od wakacji mogłam się cieszyć w pełni blogowaniem. Przez ostatnie miesiące poznałam tak wiele zdolnych, przemiłych osób, które mnie ciągle inspirują i budują swoim poszukiwaniem, odkrywaniem z pasją rzeczy nowych, jak i zapomnianych. Cieszę się, że nasze drogi się tu skrzyżowały. Dziękuję za Waszą obecność i każde budujące słowo. =*
 
Nie częstuję wirtualnym torcikiem, ale górą czekolady:
 

Za przesłodką paczuszkę dziękuję Kasi, której życzę pełnego chwil radości i przyjemności Nowego Roku:


Dziś drugim powodem do radości, jest to że kryzys porehabilitacyjny mam już za sobą, a wizyta kontrolna przyniosła dobre wieści i pełne optymizmu spojrzenie w przyszłość. Cmok dla mojej pani rehabilitantki, bardzo zasłużony. =*

środa, 12 grudnia 2012

Pada, pada śnieg...

Kochani, u mnie w Mikołajki padał bajeczny puch, niczym pierze z rozerwanej poduszki:


Puchowa pierzynka okryła okolicę i dzielnie się trzyma, mimo że chwilami świeci słońce, bo co chwilę popaduje śnieżek znowu. Podoba mi się taka moja okolica, choć za mrozem nie przepadam. Mimo śniegu panowie przekopali nam podwórko zakopując rury kanalizacyne. Moja miejscowość wkroczyła tym samym w epokę dwudziestego pierwszego wieku, choć rury będą połączone dopiero na wiosnę. =P
 
Mam zdolnego brata - mówiłam Wam już o tym? On też ma ciągotkę do rękodzieła. Oto jego kartka ozdobiona plecionką z dwóch kolorów dratw:
 
 
Obecnie wciągnęło go robienie świątecznych karczochów. Ma jednak malutki przestój, bo skończyły mu się szpilki. ^^
 
Mój brat sam sobie zrobił wymarzony prezent mikołajkowy. Oto "czekoladowy puch", czyli biszkopty z bitą śmietaną pod pierzynką z czekolady z orzechami:


Szczęście ma różne oblicza. ^^
 
Mi się zachciało śniegu na blogu i pada. Kto chciałby mieć taki śnieg, nich zerknie tutaj lub tutaj po działające skrypty. Powycinałam też sobie trochę śnieżynek. Inspiracje znalazłam tutaj. Docelowo miały ozdobić okno i lustro w domu:



Poznałam też blog Moniki Nef - made by Monika Magdalena, na który Was gorąco zapraszam. Monika wymieniła się ze mną swoimi pięknymi serwetkami:


Monice bardzo dziękuję, a zainteresowanych moimi serwetkami na wymianę odsyłam do nowej zakładki w moim blogu, czyli tutaj. =)
 
Jak niektórzy już zauważyli, udało mi się ogarnąć wyróżnienia przyznane mojemu blogowi. Pełna relacja w dodatkowej zakładce, czyli tutaj. Mam nadzieję, że żadne wyróżnienie mi nie umknęło. ^^ Za wszystkie dziękuję. =*
 
Dziękuję za wielki wór pełnych ciepła komentarzy pod ostatnim postem. Ich ilość była rekordowa dla mojego bloga. Cieszę się, że tutki skradły Wasze serducha. Moje oczy cieszy też rosnąca liczba obserwatorów, która bliska jest już okrągłej setki. Wszystkich serdecznie witam. =)
 
Na koniec chcę przeprosić za brak nowych, inspirujących wpisów u mnie na blogu. Splot różnych wypadków sprawił, że doczekałam się jednak w tym roku długo oczekiwanej rehabilitacji, o którą walczyłam. Od dwóch dni i aż do 21 grudnia będę ciągle poza domem. Źle się ciągle czuję. Wracam słaba i zmęczona. Nie daję rady zajmować się jakimkolwiek rękodziełem. Wszystkie moje plany przedświąteczne wyparowały, w tym uczczenie roczka istnienia bloga. Mimo szczerych chęci nie dam rady przygotować nawet paczuszek świątecznych z zabawy "podaj dalej" u mnie. Czas będę mieć dopiero po rehabilitacji. Mam nadzieję,  że i siły się znajdą. Pomysł jest, tylko już bardziej noworoczno-zimowy. Przepraszam Karolinko, Wioletko, Zuziu i proszę o wyrozumiałość. Trzymajcie, proszę, kciuki, żebym trafiła w ręce dobrych, życzliwych lekarzy, czego tak strasznie potrzebuję, aby wrócić do Was w pełni sił.

poniedziałek, 1 października 2012

Z miłości do czekolady

Kochani spieszę Wam donieść o mojej słodkiej czekoladowej radości. Dziś otrzymałam paczuszkę z wymianki czekoladowej zorganizowanej na blogu modrakcafe. Moją parą była Kasia, która prowadzi dwa blogi - Simple life of Catherine oraz Polnische Quilling in Deutschland. Koniecznie zajrzyjcie i poznajcie je bliżej. Szczególnie ten pierwszy, gdzie Kasia zorganizowała radosne candy, które może przynieść zwycięzcy tyle radości, co mi paczuszka z wymianki. =)
 
Paczuszka od Kasi sprawiła mi mnóstwo czekoladowej radości. Nie tylko mi, gdyż część słodyczy zniknęła natychmiast po poczęstowaniu się przez domowników, zanim zdążyłam w ogóle zrobić zdjęcie:
 
 
Kasia zasypała mnie czekoladowymi słodkościami, choć umawiałyśmy się na jedną czekoladę. ^^
 
Zawsze bałam się kupować kosmetyków czekoladowych, bo miałam ochotę po powąchaniu je zjeść. Kremik od Kasi pachnie tak kusząco. Rameczka jest wspaniała. Serducho skradła mi mała przesłodka literka "A". Niedługo będę walczyć z masa cukrową i spróbuję zrobić takie literki z cukru oraz z gliny. Jak się uda choć jeden z tych planowanych eksperymentów, to pokażę efekty tutaj na blogu.
 
W paczuszce otrzymałam od Kasi dwie prześliczne karteczki zdobione techniką quillingu, w której Kasia jest mistrzynią, oraz zestaw do samodzielnego przygotowania karteczek:
 
 
Niedługo pochwalę się, co z tego papierowego raju stworzę, dla Was oczywiście. ^^
 
W mojej paczuszce dla Kasi było czekoladowe to i owo:
 
 
Poza drobnymi czekoladowymi słodkościami była duża czekolada, którą zapakowałam najładniej jak potrafiłam papierem wzmocnionym tekturką, żeby poczta nie połamała jej w drobny mak. Przygotowałam też słodką karteczkę z moim motto:


papeterię ozdobioną czekoladowym serduszkiem, kawowe świeczuszki, filcowe drobiazgi, szyciowe przydasie, sowią maskotkę oraz dwa woreczki na skarby wyszywane koralikami:
 
 
Dla mnie wymianka z Kasią była magiczna. Strasznie się cieszę, że mogłyśmy się poznać. Kasia mnie bardzo zainspirowała. Jej papierowa pasja zachwyciła mnie. Mam nadzieję, że paczuszka ode mnie dla Kasi spodobała się jej choć troszeczkę. Dziękuję zarówno organizatorce wymianki, która stanęła na wysokości zadania, służyła pomocą przez cały czas trwania zabawy, jak i Kasi, której życzę miłego wypoczynku w Polsce. Całusy dla Was obu dziewczyny. =*

środa, 22 sierpnia 2012

Wariacje na temat metrowca

Chciałabym podzielić się z Wami, kochani, obiecaną masą do przekładania ciast na bazie metrowca. Oto ona:

Składniki na masę:

  • mleko - 1,5 szklanki
  • cukier waniliowy - 1 op.
  • mąka pszenna - 1 łyżka
  • mąka ziemniaczana - 1 łyżka
  • margaryna - 15 dkg
  • cukier kryształ - 0,5 szklanki

Jedną szklankę mleka zagotować z cukrem waniliowym i cukrem kryształem, a do pół szklanki mleka dodać obie mąki i bardzo dokładnie wymieszać, aby nie było żadnych grudek. Kiedy mleko zacznie kipieć, wlać i szybko wymieszać. W ten sposób ugotuje się budyń, który trzeba wylać do jakiegoś płaskiego naczynia i pozostawić do całkowitego ostygnięcia, ale nie aż tak, że „zakostnieje”, tylko będzie na tyle przestudzony, ze będzie go można połączyć z margaryną. Margarynę wyjętą wcześniej z lodówki, o temperaturze pokojowej, dodając po troszku budyń, dalej ucierając na jednolitą masę.

Do masy można dodać wiele rzeczy. Podstawowym dodatkiem jest aromat. Bardzo dobrze komponuje się z jasnym ciastem metrowcowym delikatny aromat cytrynowy i polewa czekoladowa:


Ciasto to jest też idealną bazą tak lubianego i popularnego na imprezach ciasta ze słonecznikiem.

Składniki masy słonecznikowej:
  • cukier kryształ - 0,5 szklanki
  • słonecznik - ok. 30-40 dkg
  • margaryna - 0,5 kostki
  • mleko - 4 łyżki

Margarynę roztopić na wolnym ogniu, dodać mleko i słonecznik. Smażyć przez 10 minut. Mieszać. Po tym czasie zapiec na blaszce w piekarniku na złoty kolor, mieszając od czasu do czasu. Przestudzić. Przestudzony podzielić na połowę. Połowę dodawać po łyżce do masy metrowcowej. Podkreślić słodycz masy dodając łyżkę gotowej masy krówkowej z puszki, najlepiej dobrej jakości, np. z Bakallandu (polecam, bo długo stoi po otwarciu w lodówce i nie traci smaku). Przełożyć jasne ciasto metrowcowe masą, zostawiając odrobinę na wysmarowanie wierzchu. Obsypać resztą uprażonego słonecznika lub upiec ciasto ciemne i do masy dać cały uprażony słonecznik, a wierzch obsypać startą czekoladą i wiórkami kokosowymi:

(po lewej ciasto ciemne, po prawej jasne)

Innym wariantem może być upieczenie ciemnej wersji ciasta, podzielenie masy z dodatkiem kakao na pół, dodanie do jednej części prażonego słonecznika, a do drugiej posiekanych orzechów włoskich oraz obsypanie wierzchu ciasta mieszanką prażonego słonecznika i orzechów włoskich:



Oprócz bakalii ciasto metrowcowe bardzo lubi też kolorowe galaretki – zarówno w masie, jak i wylane na wierzch między owocami:





Nic tylko piec i palce lizać. Gorąco polecam i życzę samych udanych wypieków. =)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...