Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysł. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 marca 2013

Baza i okładka

Lubię tworzyć rzeczy oryginalne, według własnych pomysłów. Kiedy czegoś takiego potrzebuję, stwarzam projekt od zera. Tak było z kalendarzo-przepiśniko-rozweselaczo-notesikiem. Potrzebowałam pilnie oryginalnej okładki i bazy. Najpierw przygotowałam tekturkę na wymiar i potraktowałam ją przezroczystą taśmą pakowną przez sam środek, który miał być grzbietem:
 

Następnie zgięłam ostrożnie tekturkę nie dociskając grzbietu:


Wybrałam odpowiedni dwustronny arkusz scrap papieru z sympatycznym wiosennym motywem:


Odrysowałam na środku tekturkę i ścięłam rogi skośnie pod kątem prostym:


Brzegi zgięłam do środka, aby objęły potem tekturkę:


Grzbiet tekturki po przeciwnej stronie niż za pierwszym razem okleiłam taśmą dwustronną:


Obróciłam tekturkę tym oklejonym grzbietem w dół i przykleiłam do przygotowanego papieru:


Brzegi tekturki okleiłam taśmą dwustronną:


Aby wolne brzegi papieru przykleić do tekturki:


Zgięłam delikatnie całość nie dociskając grzbietu:

 
Zabrałam się za tworzenie projektu bazy:
 
 
Projekt naniesiony na papier wycięłam i poskładałam pomagając sobie linijką:
 
 
Powstała taka prawie harmonijka:
 
 
Przygotowałam przekładki:
 
 
Połączyłam przekładki z bazą w najprostszy znany mi sposób i wykończyłam całość warkoczykiem-zakładką z kordonka:
 
 
Baza sklejona częściowo była bardzo elastyczna:
 
 
Boki wypełnionej bazy okleiłam taśmą dwustronną, aby je przykleić do przygotowanej wcześniej okładki:
 
 
Po połączeniu okładki z bazą z obu stron całość sama ładnie się zgięła:
 
 

Resztki papieru, z którego wcześniej powstała okładka przycięłam na wymiar boków bazy wykorzystując drugą stronę papieru z wzorem pszczółkowym:
 

 
Przygotowałam na nich scrap-sentencje i przykleiłam je na swoje miejsce wewnątrz:
 



 
Efekt całościowo od środka prezentował się mniej więcej tak:
 
 
 
 
Wszystko szło dobrze, tylko ciągle jakiś materiał niezbędny się skończył:
 


 
Dobry projekt, to ambitny projekt. ^^
 
Dziękuję za wyróżnienie Bardzo lubię Twój blog, które otrzymałam od Hani:
 
 
Rozliczam się z niego w zakładce Moje wyróżnienia.
 
Zapraszam na moje zmagania szydełkowe  - te mniejsze i większe - w kolejnych postach.  =)

piątek, 14 września 2012

Pociąg do pocztówek

Bardzo cieszy mnie oryginalna pasja Izabeli, którą dzieli się z nami na swoim blogu http://pocztowkiisabell.blogspot.com/. Bardzo lubię te podróże -  bliskie i dalekie - w które nas wraz z pocztówkami zabiera. Kiedy poznałam jej pasję szybciutko przejrzałam moje zbiory w poszukiwaniu pocztówek z ciekawych miejsc w Polsce, które warto zobaczyć, w tym Bardo odwiedzone przeze mnie ostatnio, o czym pisałam, które leży tak bliziutko miejsca, gdzie mieszka Izabela, jak przysłowiowy rzut beretem. Izabela obiecała pokazać pocztówki na swoim blogu, więc do niego Was, kochani odsyłam. Pisałam tam, u Izabeli, kiedyś w komentarzu pod postem, że dopadła mnie swego czasu taka straszna wena, aby zrobić z pocztówek pociąg. Pomysł został zrealizowany:


Pociąg liczy sześć wagoników. Podróżują nim maskotki. Dokąd? Wyśpiewa Wam to Ryszard Rynkowski:



A jak to jest z tą podróżą, to najpiękniej opowiada to Julian Tuwim w wierszu "Lokomotywa":

Lokomotywa Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa -
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
Wagony do niej podoczepiali
Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
I pełno ludzi w każdym wagonie,
A w jednym krowy, a w drugim konie,
A w trzecim siedzą same grubasy,
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy.
A czwarty wagon pełen bananów,
A w piątym stoi sześć fortepianów,
W szóstym armata, o! jaka wielka!
Pod każdym kołem żelazna belka!
W siódmym dębowe stoły i szafy,
W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,
W dziewiątym - same tuczone świnie,
W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie,
A tych wagonów jest ze czterdzieści,
Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.

Lecz choćby przyszło tysiąc atletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się natężał,
To nie udźwigną - taki to ciężar!

Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Koła - w ruch!

Najpierw
powoli
jak żółw
ociężale
Ruszyła
maszyna
po szynach
ospale.
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.

A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to,
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana,
Lecz raszka, igraszka, zabawka blaszana.

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha?
Że pędzi, że wali, że bucha, buch-buch?
To para gorąca wprawiła to w ruch,
To para, co z kotła rurami do tłoków,
A tłoki kołami ruszają z dwóch boków
I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,,
I koła turkocą, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!...  =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...