Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaszek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaszek. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2013

Radosne dekoracje Tilda - ptaszek

Antypapierowy przerywnik, czyli co robię, kiedy nie tnę papieru. ^^
 
Tym razem nie oparłam się otworzeniu książki i przerysowaniu szablonu ptaszka na materiał, bo uznałam, że nadszedł w końcu ten właściwy czas, aby spróbować go uszyć i oto on w pełnej krasie:
 


Materiał o wzorze może mało pastelowym, ale bardzo za to mięciutki i jak na pierwszą przymiarkę całkiem całkiem. Myślałam, że gorzej wyjdzie, bo materiał był dość sztywny, wzór zmniejszony, moja maszyna potrafi szyć tylko zygzakiem, a ja nie mogę przy niej siedzieć za długo ze względu na chory kręgosłup. Inspiracją były wykroje z tej książki, którą dostałam w prezencie w zeszłym roku, ale ciągle coś stało na przeszkodzie, aby przejść od teorii i obrazków do praktyki:



 
Zaletą książki jest język polski, przystępność opisu, szczegółowe ilustracje i gotowe wykroje. Tylko jeszcze nikt czasu gratis nie dorzucił. Ale i tak polecam. Na pewno coś jeszcze kiedyś z niej zmajstruję.  =)
 
Tymczasem pragnę podziękować za wyróżnienia. Potrójne wyróżnienie od Dotk@:
 


 
Pierwsze i ostatnie z tych wyróżnień otrzymałam również od bloga Nie tylko kartki. Ze wszystkich rozliczam się w specjalnej zakładce mojego bloga.
 
Tymczasem przypominam, że jeszcze tydzień, do północy 24.05., trwają zapisy na serwetkowe candy u mnie:
 
 
Zapraszam.  =)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Para buch, garnki w ruch

Kochani walczę z poświątecznym kacem. Rozłożyło mnie fizyczne i psychiczne zmęczenie po przydługim świątecznym weekendzie, a co za tym idzie niemoc twórcza. Przez dom przetoczyło się za dużo osób, a ja nie lubię, jak moje cztery ściany zamieniają się w hotel, nie lubię jak we własnym domu nie mam spokoju. Głowa mi pęka i Etopiryna nie chce pomóc. Pomijając te kilka drobiazgów, przepraszam za moją nijakość. Choć czasu i sił mało, mam nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie już normalniejszy i łaskawszy. Chcę poczuć się swojsko we własnej skórze i we własnych czterech ścianach. Tymczasem pragnę podziękować. Najpierw za tak dużo ciepłych słów dla małego motylka kanzashi z poprzedniego posta. Wyleciało mi z głowy, żeby zrobić mu zdjęcie koło linijki i na dłoni. Sama się na niego zapatrzyłam. ^^ Poprawię się. Tymczasem motylek spakowany czeka już w jednej z paczuszek gotowych do wysłania jutro:
 
 
Wioletko, Małgosiu, Aniu - drżyjcie - listonosz idzie. ^^
 
Jeśli chcielibyście zobaczyć jak wyglądają kwiaty kanzashi zerknijcie tu i tu. Na tym blogu aktualnie trwa candy, gdzie można wygrać taki kwiatuszek, tyle że nie z delikatnej wstążki, a ze zwykłej tkaniny.
 
Dziękuję również w imieniu brata za ciepłe słowa o jego ziemniaku faberge. Okazało się, że był on wart 200 zł, które wygrał. Farciarz, ale co by on zrobił, gdyby nie siostra, która mu pomogła i Wy, kochani. =P
 
No i jeszcze specjalne podziękowanie. Dla Karolinki, która kiedyś napisała mi w komentarzu, że moje pomysły, zwłaszcza te na utrzymanie porządku, się przydają. To strasznie miłe. Pomysłów będzie więcej, tylko czasu musi też być więcej. ^^ Od Karolinki otrzymałam tytuł "Perfekcyjnej Pani Domu". Ciągle się czerwienię, jak tylko mi się o tym przypomni. To największe z otrzymanych wyróżnień. Dziękuję, Kochana. =* Mam nadzieję, że do Japonii to Ty mnie zabierzesz. ^^ Dla Ciebie coś co lubię strasznie, co mogę jeść do oporu, co nigdy mi się nie znudzi i co kojarzy mi się z dzieciństwem, czyli...
 
... no właśnie, nazw jest bardzo wiele. Doliczyłam się w Internecie dziewięciu, a dla mnie to po prostu...
 
PAROWCE
(Buchty, Parowańce, Pampuchy, Paruchy, Parzaki, Pąki, Pyzy drożdżowe, Kluchy na łachu)
Składniki:
  • 50 dkg mąki
  • 5 dkg drożdży
  • 2 jajka
  • 1,5 szklanki mleka
  • 2 łyżeczki cukru
  • szczypta soli
  • 5 dkg masła stopionego
Z kilku łyżek ciepłego mleka, drożdży, 1 łyżki mąki i 1 łyżki cukru sporządzić rozczyn, który powinien mieć konsystencję gęstej śmietany. Ustawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Do miski wsypać mąkę, wbić jaja, resztę ciepłego mleka i wlać rozczyn. Ciasto na kluski wyrabiać ręką tak długo, aż będzie odrywać się od brzegów miski. Wówczas dodać stopione i ostudzone masło, szczyptę soli i dalej wyrabiać. Następnie miskę nakryć ściereczką i ustawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na ok. 30 minut. Gdy ciasto podwoi swoją objętość, podzielić je na ok. 15 części formując kule wielkości pączków i układać na stolnicy posypanej mąką lub wycinać je po prostu szklanką:
 
 
 
Gdy kluski zaczną rosnąć, po ok. 10 minutach gotujemy je na parze. Szeroki garnek z wrzącą wodą nakrywamy płócienną ściereczką lub kawałkiem czystej firanki o malutkich oczkach i obwiązujemy sznurkiem wokół brzegu lub gumką pasmanteryjną. Na ściereczce układamy kluski partiami i nakrywamy pokrywką:
 
 
 
Gotujemy ok. 10 min, aż będą puszyste. Polewamy roztopionym tłuszczem, aby się nie posklejały:
 
 
Kluski podajemy z tym, co lubimy najbardziej: na słono lub na słodko, na gorąco z sosem jagodowym lub innym owocowym, stopionym masłem i cynamonem albo na zimno z pieczenią i sosem. Ja lubię z gulaszem z piersi z kurczaka ze świeżo posiekaną natką:
 

Oraz ze słodkim sosem:

 
Zajrzyjcie na blog Mała rzecz a cieszy, gdzie Agnieszka pokazuje "studencki" sposób podgrzewania parowców kupionych w sklepie - "Jak przygotować pyzy na parze po studencku w 3 minuty". ^^
 
Na koniec podziękowania dla autorki słodkiej ptaszyny:
 
 
Elemelek, który oficjalnie dziś z nami zamieszkał, przyleciał z bloga sabi-chic, gdzie uśmiechnęło się do mnie szczęście. Nie miał łatwego lotu, bo zazdrosne gołębie pocztowe Poczty Polskiej zaostrzyły sobie pazury na jego skrzydełka i starały się mu je podciąć. Elemelek jednak się nie dał.  =)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...