Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magnesy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magnesy. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 kwietnia 2013

Małe kroczki

Miał być post o stemplowaniu... Wybaczcie, odwlecze się. Tak się złożyło, że znów choroba zaatakowała i nie chodzę, nie siedzę, a leżenie boli. Niewiele w takim stanie można, a jak długo tak będzie - nie wiem. Trzy rehabilitacje, które niczego nie zmieniły, w tym sanatorium, po którym było wręcz gorzej. W końcu, po pół roku, doczekałam się wizyty u neurochirurga i co? Zlecił badanie, którego jego szpital na chwilę obecną nie wykonuje i nie wiadomo kiedy wykonywał będzie, a gdzie indziej się nie dało, bo zapisująca stwierdziła, że mój stan jest obecnie w ogóle zbyt zły na badanie. Paranoi ciąg dalszy pewnie nastąpi, tylko nie wiem kiedy... Nie chcę o tym myśleć, dziś nawet myślenie mnie boli...
 
Dziś cieszą mnie małe rzeczy, jak ten ziemniak, który dostałam ostatnio od brata:
 

Otrzymane, nie wiem już które z kolei, wyróżnienie Liebster Blog, tym razem od bloga Moje hand made:
 
 
Paczuszka od Grażynki z bloga Decoupage wieczorową porą rozmiaru XXL, której zawartość, czyli wspaniała taca, uroczy obrazek, praktyczna zakładka, śliczna puszka oraz góra serwetek, były słodką nagrodą w organizowanym przez Nią candy, za które całym serduszkiem dziękuję:
 
 
Bardzo zapragnęłam wrócić do decu, ale zdążyłam jedynie przekształcić strasznie brzydkie cztery magnesy na lodówkę w całkiem ciepłych i praktycznych pomocników kuchennych:




Wydziergałam też małą szydełkową herbaciarkę, bo kto powiedział, że się nie da:
 
 
 
Mój blog dołączył do Spisu Blogów:
 
 

Na liczniku bloga wybiło ponad 31000 wejść:



A do pełni lata zostało tylko 58 dni:


 
 
Dziękuję Wam za zaglądanie i pozostawianie motywujących komentarzy.
Zapraszam na małe candy w kolejnym poście.  =)

piątek, 14 września 2012

Herbaciany smakosz

Jako herbaciany smakosz, który bez tego przysmaku nie wyobraża sobie dnia, mogę wspomnieć jedynie, że herbata, czy to biała, czy żółta, czy czerwona, czy niebieska, czy zielona, czy czarna, to mój najlepszy przyjaciel, który wie jak mnie obudzić i pobudzić, dopieścić moje zmysły oraz natchnąć do twórczego działania. Magia aromatu herbaty, który czeka na mnie w małej filiżaneczce zawsze działa inspirująco, pozwala marzyć i wspominać, podróżować w miejsca tajemnicze i niezwykłe.
 
Pudełeczka po herbacie nadawały się idealnie w połączeniu ze sobą jako wkład do szuflady, żeby przydatne narzędzia nie leżały jedne na drugich, ale były wygodnie posortowane:
 
 
 
Jakoś tak się w życiu moim złożyło, że najwięcej wypiłam Liptona. Najprawdopodobniej dlatego, że najwięcej połączeń smakowych mnie w tej herbacie urzekło. No i ten kształt piramidki...
 
 
 
Poza tym do zestawów często były fajne gratisy:
 
* magnesy na lodówkę:
 
 
 
* filiżanka ze spodkiem:
 
 
 
* szklanka - wysoka, z kwiatowym, różowym nadrukiem, która jednak miała pecha - intensywnie używana szybko się stłukła i zastąpił ją kubek Sagi, na brzegu którego wisi łyżeczka, liptonowa oczywiście:
 
 
 
* puszki:
 
- trójkątna:
 
 
- sześcienna:
 
 
Ta ostatnia nie służy jednak jako pojemnik na herbatę, tylko jako schowek na wycinające foremki do ciastek:
 
 
Spytacie, kochani, czemu tak? Bo piję różne herbatki i o ile te sypkie się do puszek nadają, o tyle te pakowane w osobne papierowe tekturki, już nie. Nie ma sensu wrzucać je do puszki, mieszać, a potem wygrzebywać tą , na którą ma się właśnie ochotę. I tak rośnie stosik opakowań po herbatkach i marzenie o pojemnej herbaciarce z prawdziwego zdarzenia, gdzie ułożone w osobnych przegródkach, z których łatwo można by było je wyjąć, szczelnie zamknięte herbatki po królewsku mogłyby leżeć i czekać grzecznie na swoją kolej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...