Bardzo się starałam zaprzyjaźnić z szydełkami. Poza otulaczkami na kubeczki ćwiczyłam też inne formy - te mniejsze i te większe. Problem zawsze ten sam - brak umiejętności czytania i zapisywania schematów. Bo ja jestem praktykiem, a nie teoretykiem. =d
Serduszka widziałam gdzieś podobne. Spodobały mi się, więc próbowałam skopiować:
Z kwiatuszkami z włóczki było podobnie. Mniejsze wykorzystałam przy tworzeniu zakładek ostatnio:
Kordonkowy to totalna improwizacja:
Motylek to też improwizacja, tyle że włóczkowa:
Ale miał on ozdobić coś większego - pierwszy igielnik:
Drugi był nieco inny, bardziej kwiecisty:
Przerobiłam też serię podkładeczek pod kubeczki:
I coś z potrzeby chwili, czyli trwającego i nawracającego ciągle chłodu, czyli komin:
40 cm średnicy w najszerszym miejscu i wysokość 15 cm, z możliwością wywinięcia, gdyż generalnie za golfami nie przepadam:
Wzorek dość gęsty, żeby trzymał ciepełko przy mnie:
Do kompletu proste mitenki z prostokątów zszytych bokiem z dziurką na kciuk:
Odziana w moje dziergulce wypatruję niecierpliwie wiosny gdzieś hen za moją górą, o której opowiem Wam niebawem. Dodam tylko, że zagadka została już rozwiązana. ^^