Choinka jest u nas w domu co roku. Kiedyś była prawdziwa z lasu, jak mieszkaliśmy z dziadkami, potem tylko sztuczna, kiedy się przeprowadziliśmy. Wtedy jednak wysialiśmy w ogrodzie nasiona z kilku leśnych szyszek dobrze wysuszonych i teraz po latach wycinamy drzewka ze swojego ogrodu. =)
Generalnie choineczka co roku wygląda tak samo, bo brat ma jeden schemat jej ubierania. ^^
Choineczka sztuczna była duża i stała na korytarzu:
Prawdziwe choineczki były zwykle niższe i stały w dużym pokoju:
Przyplątała się też tradycja mniejszej choineczki, początkowo stojącej w ganku:
A potem u mnie w pokoju:
Rok temu pierwszy raz zagościły na choinkach pierniczki:
Brat wymyślił też i stworzył kiedyś domową szopkę:
W mizerniejszej oprawie szopka pojawiała się też u mnie w pokoju:
Niedoścignionym wzorem była szopka parafialna:
Bardzo polubiłam też robienie gwiazdek:
W tym roku na głowę biją wszystko zrealizowane pomysły mojego brata:
* karczochowe maxi bombki (średnica 15 cm) i karczochowa choinka (60 cm wysokości) na bazie tkaninowego wypchanego stożka:
* ciemne ciasto przekładane masą budyniową i bitą śmietaną, które wykonał w sumie bez konkretnego przepisu kierując się swoim gustem kulinarnym:
(z tyłu pasztecik i kawałek sernika na cieście drożdżowym)
Generalnie to lubię to zaangażowanie mojego brata, bo jak tu sobie wyobrazić Święta bez choinki, słodyczy i niespodzianek. ^^ Zielonego i słodkiego Bożego Narodzenia kochani. =)


