Wczoraj do ciemnej nocy tworzyłam moje pierwsze w życiu zawieszki lawendowe:
Znów nauczyłam się czegoś nowego. ^^ Mam nadzieję, że choć troszkę spodobają się nowym właścicielkom. A od dziś będę wyczekiwać wieści od Karolinki:
i Marty:
Jak widać po karteczce ociekającej dosłownie, u mnie pogoda mocno deszczowa. Przemokłam zupełnie. Wszystko musiałam wyprać po powrocie z miasta, nawet zachlapaną błotem torebkę. Przyznam się Wam, że założenie baletek dziś było totalną porażką. Po kąpieli w stu błotnych kałużach, które wlały się jedną stroną buta, a wylały drugą, to chyba tylko do wyrzucenia będą, bo o ile może brud by zeszedł, to smród raczej nie. Jak wychodziłam to niebo było zachmurzone tylko przecież... Obym nie odchorowała. Trzymajcie kciuki.