Pomimo upływu czasu, wielu dobrych chęci i podjętych prób zmiany, moje miejsce do dłubania w papierze wciąż wygląda niezmiennie tak samo: to po prostu stół pod oknem, pod którym leżą pudła i pudełeczka - jedno od pizzy z papierami i maskami, jedno po butach z narzędziami, jedno po czekoladkach na tusze, jedno małe, drewniane na drobnicę (perełki, brokat, guziczki) oraz segregator z koszulkami na stemple.
I jak tylko mam czas i wenę, to rozkładam kawałek tekturki,
wyciągam, co mi akurat potrzeba i coś tworzę:
I uwierzcie mi, że tyle wystarcza. Nie trzeba mieć wiele nie wiadomo czego i do czego.
Wystarczy to wszystko bardzo kochać i chcieć tak właśnie kreatywnie spędzać czas. <3
Polecam. =)